sexzabawy blog

Twój nowy blog

Czerwiec, szkoła średnia, zajęcia dobiegały już końca, za dwa tygodnie koniec nauki, rozdanie świadectw i wakacje. Postanowiono dla uczniów zorganizować w piątek dyskotekę. Miała się odbyć w szkolnej auli. Zorganizowano sprzęt nagłaśniający, jakieś migające światła dyskotekowe, napoje, kanapki. Dyrektor zezwolił na niewielką ilość alkoholu piwo dla młodzieży, dla nauczycieli drinki. Nauczyciele przychodzili na szkolne dyskoteki co prawda przede wszystkim aby pilnować porządku, ale jednocześnie było w zwyczaju tej szkoły, że bawili się razem z młodzieżą. Chętnie tańczyli, zwłaszcza młodsi.Joanna, trzydziestokilkuletnia nauczycielka również miała zamiar przyjść. Chciała się trochę rozerwać. Inaczej spędziłaby jeszcze jeden nudny wieczór u boku męża przed telewizorem. Mężowi powiedziała, że dyrektor wytypował ją do pilnowania porządku i że musi przyjść. Był gorący, czerwcowy wieczór, a Joanna chciała potańczyć, więc ubrała delikatną, lekką sukienkę do kolan z cienkiego materiału. Gdy pojawiła się na sali od razu wywołała poruszenie wśród chłopców (była jedną z tych nauczycielek, która poruszała wyobraźnię męskiej części uczniów; zgrabna, atrakcyjna, była obiektem marzeń niejednego z nich; niejeden, onanizując się wieczorem pod kołdrą marzył, że właśnie leży obok swojej pani). Od tej pory co chwilę spoglądali w kierunku stolika przy którym usiadła.W końcu jeden z nich (wypiwszy już ze dwa piwa) podszedł i poprosił ją do tańca. Zgodziła się. W tym momencie wszyscy mu zazdrościli. Patrzyli jak prowadzi ją za rękę na parkiet. Później obserwowali jak ich pani tańczy, jak się porusza. Szybko zauważyli, że jej lekka sukienka przy szybszym obrocie wiruje unosząc się do góry. Zauważył to także chłopiec z którym tańczyła. Zaczął teraz celowo prowadzić ją nieco szybciej i raz po raz energicznie ją okręcać. Dzięki temu odsłaniały się jej nogi trochę powyżej kolan, do połowy ud. Nie udało się jednak nigdy aby sukienka podfrunęła jeszcze wyżej. Taniec się skończył i Joanna podziękowała partnerowi. Podeszła do swojego stolika i sięgnęła po drinka. Była bardzo spragniona. Ten taniec nieco ją wyczerpał. Zamieniła kilka słów z innymi nauczycielami, po czym inny uczeń poprosił ją do następnego tańca. Uśmiechnęła się i zgodziła. Dopiła drinka do końca i poszli na parkiet. Chłopak dostał od kolegów dokładne instrukcje. Miał okręcać ją tak często, jak się dało i tak szybko jak potrafił. Postanowili, że tego wieczoru muszą zobaczyć jej majtki. To było bardzo podniecające. Z pozoru wszystko było normalnie, na parkiecie kilka par, ale większość chłopców wpatrywał się tylko w jedną z nich, a raczej w pośladki jednej partnerki. Miała cudowny tyłeczek. Cienka sukienka doskonale oddawała wspaniałe kształty pupci jaka kryła się pod nią. Raz po raz widoczne cudowne nogi w delikatnych rajstopach tylko podsycały atmosferę. Niektórzy zwracali uwagę również na jej biust, który kołysał się i podskakiwał w rytm ruchów kobiety. Z tego co można było ocenić przez sukienkę, to miała również śliczne, kształtne piersi. Dosyć duże jak na tak drobną kobietę. Większa uwaga chłopców skupiała się jednak na pupci. Tu była większa szansa że zobaczą coś więcej, coś, czego ich pani na pewno by sobie nie życzyła pokazywać. Chłopiec, który z nią tańczył starał się jak mógł, ale Joanna zawsze wykonywała tylko jeden obrót. To dlatego sukienka nie podnosiła się nigdy wyżej. Wiedział, że Joanna dwa razy się nie obróci. Wpadł na inny nieco ryzykowny pomysł. Raz po raz obejmował ją w pasie i tańczyli tak przez kilka taktów. Postanowił teraz, że przy najbliższej okazji spróbuje zadrzeć jej sukienkę do góry. Gdy nadarzyła się sposobność, niby przypadkiem chwycił fragment jej sukienki z tyłu tak nisko jak mógł sięgnąć po czym podniósł rękę do góry obejmując ją pasie jak zwykle. Przy okazji podciągnął tył jej sukienki. Chłopcom serca zabiły mocniej gdy to zobaczyli. Teraz jej nogi, przynajmniej z tyłu widoczne były w całej krasie. Miała niezwykle zgrabne i seksowne nogi. Niestety sukienka nie uniosła się tak, żeby zobaczyli pupcię i majtki, ale i tak widać było dużo. Zgrabne uda w całej krasie łącznie z fragmentem, gdzie rajstopy przechodzą w inny odcień. Wiele by dali aby móc dotknąć teraz te uda, chwycić w dłonie, przesunąć dłoń po nich w górę…Taniec jednak się skończył. Joanna podziękowała partnerowi, spódniczka jej opadła, poszła do swojego stolika. Spragniona bardziej niż poprzednio wypiła kolejnego drinka. Nie zdążyła jeszcze usiąść, a już zaczęli grać kolejny kawałek. Szybki, bardzo szybki. Chłopcy już się o to zatroszczyli. Teraz podeszli we trzech. Zaproponowali wspólny taniec. Czemu nie pomyślała Joanna. Może być ciekawie. Dawno tak dobrze się nie bawiła. Lubiła tańczyć, a rzadko miała okazję. Chciała teraz wykorzystać ten czas. Nie świadoma zamiarów chłopców poszła z nimi na parkiet. Stanęli w trójkącie, a Joanna w środku. Tańczyła przez chwilę z jednym, po czym z energicznym obrotem przechodziła do kolejnego. I tak do następnego. Te obroty były bardzo energiczne. Sukienka podfruwała wyżej niż poprzednio, widzieli ów fragment rajstop o ciemniejszym odcieniu. Nigdy jednak nie podfrunęła tak, żeby odsłonić majtki. Ale i tak byli nieźle podnieceni. Kobieta od czasu do czasu traciła na moment równowagę. Padała wtedy bezwładnie w ramiona najbliższego z nich. On chwytał ją mocno czując jej zapach, dotykając ją, czując jej kobiecość i ciepło. Parę razy zdarzyło się tak , że padła w objęcia prosto twarzą w twarz z rozpostartymi ramionami. Wtedy szczęśliwiec czuł jej miękkie duże piesi rozpłaszczające się na jego torsie. Przychodziła wtedy silna chęć objęcia kobiety z całej siły i pocałowania w usta. Marzyli też o tym aby chwycić za jej piersi i pieścić ją, aby chwycić za jej pośladki, zadrzeć sukienkę do góry…Jednak to była ich nauczycielka. Ciągle o tym pamiętali.Wszyscy mieli jednak coraz więcej wypite. Alkohol sprawiał, że stawali się coraz bardziej śmiali, a ona coraz bardziej uległa. Teraz już nie we trójkę ale w sześciu tańczyli z nią na parkiecie w kółeczku. A raczej po prostu obracali ją w kółeczku. Na parkiecie było sporo innych par, więc inni nauczyciele nie zauważyli co się dzieje. A dział się coraz więcej. Joanna teraz do każdego następnego partnera dochodziła w dwóch obrotach. W ten sposób za każdym już razem widzieli uda w całej okazałości. Majtki jeszcze nie. Coraz częściej również chwytając ją w pasie, wzorem przedniego tancerza chwytali rąbek jej sukienki i zadzierali do góry. Joanna zamroczona alkoholem i rozentuzjazmowana tańcem nie zauważyła na co się zanosi. Aż w końcu jednemu z nich udało się. Zadarł je spódnicę tak, że odsłonił w całości jej pośladki. Krew uderzyła im do głowy. Pod rajstopami miała delikatne, białe cieniutkie majtki. Cienki pasek znikał między jej zgrabnymi pośladkami. Ktoś nie wytrzymał i chwycił ją za pośladek. Cudownie miękki, delikatny, podniecający… Joanna obróciła się na pięcie i spoliczkowała delikwenta, po czym ruszyła w stronę stolika. Zatrzymali ją.- Pani Joanno, prosimy, tylko dokończymy ten taniec. To był głupi wybryk. On już tego nie zrobi.- Dobrze, ale tylko ten taniec.Ucieszyli się i znowu uformowali kółko. Tym razem nikomu nie przyszło do głowy żeby jej zadzierać sukienkę. Byli bardzo podnieceni, a nie chcieli jej spłoszyć. Muzyka zbliżała się ku końcowi, a oni chcieli przynajmniej jeszcze raz zobaczyć jej cudowne majtki. Gdyby tak można było ją zobaczyć z przodu. To na pewno byłby super widok. Ale jak to zrobić. Jeden z nich znalazł sposób. Wskoczył do środka kółka z Joanną i chwycił ją za ręce w nadgarstkach. Poprowadził kobietę w tańcu w rytmie rockn rolla. Stanął w szerokim rozkroku i… Joanna ani nie zauważyła jak to się stało. Wykonała klasyczną figurę rockn rolla prześlizgując się pod partnerem, między jego nogami. Swoimi nogami do przodu. Jej sukienka przy tym, oczywiście podwinęła się do góry. W dodatku Joanna, aby nie stracić równowagi rozszerzyła lekko uda. Dzięki temu oczom chłopców ukazał się wspaniały widok. Oto ich Pani pokazuje im swoją cipkę okrytą tylko wąskimi majteczkami i rajstopami. Rozwarte uda jakby zapraszały do środka. Joanna szybko pozbierała się i stanęła na nogi. Zmieszana, z rumieńcem na twarzy rozejrzała się dookoła. Widziała same twarze podnieconych chłopców. Widziała wypukłości w ich spodniach. Zdecydowała, że musi ich opuścić. Nie może przeciągać struny. Kto wie do czego by się posunęli. Ruszyła w kierunku stolika, ale zachwiała się i upadła. Chwyciły ją jakieś mocne ręce pod pachami i postawiły na nogi. Przy okazji, niby przypadkiem sięgnęły nieco głębiej niż powinny i dotknęły jej piersi. Nie wiedziała czy to był przypadek. Domyślała się, że nie. Chciała znowu iść do stolika, ale wpadła w czyjeś ramiona i usłyszała wyszeptane do ucha:- Jaka ładna piosenka, zatańczmy dla odmiany coś wolniejszego. Musi Pani ochłonąć i przyjść do siebie.Nie miała siły protestować. Podtrzymywana przez silne ramiona tańczyła jakiś wolny kawałek z przytulającym się o niej partnerem. Obejmował ją coraz mocniej. Coraz silniej przyciskał do siebie. Czuła jego dłonie na plecach, jego oddech na uchu. On z kolei rozkoszował się jej zapachem, jej ciepłem, Podniecały go jej piersi rozpłaszczone na jego torsie. On tymczasem chwycił delikatnie brzeg jej sukienki i uniósł powoli do góry. Powoli, delikatnie, żeby nie poczuła, żeby się nie zorientowała. Odsłonił dla kolegów kolejny raz widok jej pupci. Joanna niczego nie poczuła. Mogli teraz przez dłuższą chwilę podniecać się widokiem cudownych, prawie nagich pośladków. Wszyscy mieli już erekcję. Również chłopiec, który z nią tańczył. Poczuła w pewnym momencie jak ociera się swoim członkiem o jej brzuch. Oderwała się od niego , ale zaraz wpadła w ramiona innego. Półmrok na sali zapewniał im do pewnego stopnia anonimowość co dodawało im odwagi. Otoczyli ją wszyscy ciasnym kręgiem. Poczuła teraz na swoim ciele kilka dłoni. Dotykali jej ramion, bioder, pleców. Dłonie zaczęły sunąć po jej ciele. Te z bioder i pleców zsuwały się w dół. Te z ramion do przodu. Po chwili czuła jak dotykają jej pośladki. Jak ugniatają je lubieżnie, masują pobudzając u niej podniecenie. Inne dłonie miała już na swoich udach. Wsunęły się na ich wewnętrzną stronę. Joanna zadrżała. Powoli, powoli posuwały się w górę. Inne dłonie poczuła jak kierują się w stronę jej piersi. Nic nie mogła poradzić. Po chwili chwyciły jej obie piersi przez sukienkę i zaczęły pieścić. Nigdy nie była jeszcze pieszczona w tylu miejscach jednocześnie przez tylu mężczyzn. Była coraz bardziej podniecona. Sutki jej się wyprężyły. Chłopcy to poczuli. Zaczęli rozpinać jej sukienkę z przodu. Równocześnie dłonie u dołu zadarły już teraz bezceremonialnie jej sukienkę do góry. Widoczne były teraz dokładnie jej zgrabne seksowne biodra okryte cienkimi rajstopami i białymi majteczkami. Męskie dłonie zaczęły wędrować śmielej po jej tyłeczku. Dwie dłonie po jej udach dotarły do góry. Z początku jednak nieśmiało, delikatnie dotknęły je wzgórka łonowego. Kobieta jęknęła. Powtórzyły to nieco odważniej.Dołączyła do niech trzecia dłoń od tyłu między pośladkami. Teraz już na dobre pieściły jej muszelkę sprawiając jej niewyobrażalną rozkosz. Tymczasem u góry udało się rozpiąć jej sukienkę tak, że swobodnie dobrali się do jej piersi okrytych delikatnym stanikiem. Pieścili je delikatnie ale stanowczo. Czuli wyraźnie jej sztywne sutki. Joanna oddychała głęboko, cichutko pojękując. Ktoś zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem. Po jakimś czasie takie pieszczoty już im nie wystarczały. Zacieśnili więc krąg jeszcze bardziej. Zaczęli się ocierać wyprężonymi w spodniach penisami o jej biodra. Jeden szczęśliwiec stojący za nią ocierał się o jej tyłeczek, umieszczając penisa między jej pośladkami. Drugi, który był z przodu przylgnął do jej podbrzusza. Zsunął się nieco niżej uginając nogi w kolanach i poczuł na swoim członku delikatną miękkość i ciepło jej wzgórka łonowego. Ktoś rozpiął sobie rozporek i przywarł do niej poprzez same slipki. Inni poszli w jego ślady. Poczuła teraz wyraźniej ich młode, pełne wigoru prącia. Zwłaszcza tego między jej pośladkami i tego na jej łonie. Jednocześnie ktoś wsunął dłoń w miseczkę jej stanika chwytając jej nagą pierś. Cudowną, dorodną, delikatną.- Co tu się dzieje usłyszeli zbliżające się kroki i głos dyrektora.Niewiele widział w półmroku, Ale domyślał się, że coś się dzieje niedobrego. Chłopcy rozpierzchli się w mgnieniu oka na boki. Joanna nie straciła głowy. Też zaczęła uciekać. Za nic w świecie nie chciała aby dyrektor ją tu nakrył z nimi. Pobiegła na oślep do kąta. Myślała, że tu będzie bezpieczna. Dyrektor rzeczywiście został na środku sali. Nie zauważył kto przed nim uciekał. Na sali było zbyt ciemno. Joanna stała chwilę uspokajając szybki oddech i poprawiając sobie ubranie. Postanowiła jeszcze chwilę odczekać i pójść do swojego pokoju. Już chciała odejść gdy jakiś cień zasłonił jej drogę.- Dokąd to? Taki cudowny wieczór. Zabawa dopiero się rozpoczyna. usłyszała męski szept przy uchu.- Odejdź, chcę wyjść.- Nie tak szybko kochanie. Wiesz ile o tobie marzyłem. Przez ile lekcji cię obserwowałem, starałem zaglądnąć ci pod ławką pod spódnicę. Najbardziej uwielbiałem jak pochylasz się nad moją ławką. Twoje piersi cudownie falowały. Miałem taką ochotę wsunąć ci wtedy rękę za dekolt i pieścić je. zbliżał się, zaczął się o nią ocierać.Chciała uciec bokiem, ale inny cień zagrodził jej drogę. Przyparli ją do kąta. Zaczęli ją dotykać. Ich dłonie wędrowały po jej bluzce i spódniczce.- Proszę zostawcie mnie.- Poczekaj, nic ci nie zrobimy, chcemy cię tylko trochę dotykać, popieścić. Nic więcej. Jeden z nich chwycił przez bluzkę jej piersi i zaczął pieścić. Chwyciła jego ręce w nadgarstkach i chciała się wyswobodzić, ale ten drugi jej to uniemożliwił. Stojąc za nią złapał jej ręce i wykręcił do tyłu. Mając ręce wykręcone z tyłu jeszcze bardziej wypięła piersi do przodu jakby domagała się intensywniejszych pieszczot. Tak też odebrał to ten z przodu. Powoli rozpiął jej bluzkę i rozchylił na boki. Wpatrywał się w jej cudowne piersi okryte delikatną koronką stanika oświetlone słabym światłem dyskoteki. Potem zaczął się do nich dobierać. Pieścił je dłońmi i ustami. Sutki kobiety znowu szybko się wyprężyły zdradzając jej podniecenie. Ten z tyłu chwycił jej nadgarstki w jedną rękę. Był silny. Nie mogła się wyrwać. Drugą, wolną rękę wsunął jej pod spódnicę. Dotykał jej biodra, pośladków, ud… Joanna czuła narastające podniecenie, zaczęła słabnąć, jej opór malał z każdą sekundą ich pieszczot. W końcu dłoń pod jej spódnicą powędrowała na jej brzuch a stamtąd zaczęła przesuwać się niżej i niżej, po podbrzuszu dotarła do jej wzgórka łonowego i wsunęła się między jej złączone uda. Oboje poczuli jak zadrżała a jej opór ostatecznie zanikł. Usłyszeli za to cichutki jęk. Ten z tyłu puścił jej ręce i mając obie dłonie wolne zadarł jej sukienkę do góry i przywarł biodrami do jej cudownej pupci. Jego wyprężony w spodniach penis rozkoszował się bliskością jej pośladków. Jednocześnie obie ręce miał na podbrzuszu kobiety mocno przyciągając ją do siebie. Na ile pozwalały zwarte uda masował też jej muszelkę. Drugi chłopiec na dobre już pieścił jej piersi i całował ją gorąco w usta. W końcu ten z tyłu nie wytrzymał. Rozpiął swoje spodnie i wyjął z nich sterczącego w maksymalnym wzwodzie penisa. Zaczął ocierać nim o okrytą delikatnymi rajstopami pupcię Joanny. Poczuł zbliżający się orgazm. Nie namyślając się wcale wsunął go między zwarte uda swojej pani ocierając się przy tym o jej muszelkę. Poczuła go. Poczuła i zadrżała kolejny raz. On aby zwiększyć rozkosz orgazmu zaczął rytmicznie ją tak posuwać. Obie dłonie miał z przodu na jej podbrzuszu, sięgając palcami do jej cipki i stymulując ją dodatkowo. Po chwili przyszedł wytrysk. Trysnął na jej rajstopy, zwilżył je w miejscu gdzie dokładnie przylegały do jej cipki. Poczuła gorąco i wilgoć na swojej cipce. I ten twardy duży organ ocierający się o nią. Była też bardzo podniecona. Chłopiec ocierał się o nią jeszcze przez chwilę po czym jego podniecenie wygasło. Joanna pomyślała, że w ten sam sposób zakończy ten drugi i będzie po wszystkim, ale stało się inaczej.- Macie ją? Fantastycznie – dwóch innych wyłoniło się z ciemności dyskoteki.- Chodźmy na salę gimnastyczną, jest otwarta.Sala gimnastyczna była też na parterze, tak jak aula, tyle, że w drugim końcu korytarza. Zaprowadzili tam Joannę. Na korytarzu nie spotkali nikogo, kto mógłby im przeszkodzić. Weszli na salę. Panował tu półmrok dzięki światłu latarni wpadającemu przez okna. Zamknęli za sobą drzwi.- Tu nikt nam nie będzie przeszkadzał.Rozglądnęli się dookoła, po czym poprowadzili kobietę pod ścianę, gdzie leżał stos materaców gimnastycznych. Położyli ją na nich. Na plecach. Wszyscy zgromadzili się dookoła stosu materaców. Nikogo z nich nie trzeba było ponaglać do dalszych wydarzeń. Leżąca przed nimi seksowna, rozpalona, a zarazem uległa i bezbronna kobieta była wystarczającą zachętą. I obietnicą niewyobrażalnej rozkoszy. Ich dłonie zaczęły ją pieścić i rozbierać. Ci, co stali przy jej nogach zadarli jej sukienkę odsłaniając jej biodra i kolejny raz, tym razem już ostatecznie odsłaniając jej majtki. Ci, stojący na wysokości jej ramion rozpinali tę sukienkę odsłaniając piersi w staniku. Po chwili miała jednak sukienkę rozpiętą na całej swojej długości. Nie protestowała. Już nie. Zamknęła tylko oczy i poddała się im biernie ciężko dysząc. Zdjęli sukienkę zupełnie. Zaczęły się pieszczoty piersi przez stanik, pieszczoty ud przez rajstopy i pieszczoty wzgórka łonowego też przez rajstopy i majtki. Postanowili szybko zdjąć jej rajstopy zbrukane spermą ich kolegi. Gdy to zrobili, już tylko cienki materiał majtek dzielił ich od jej intymnego klejnotu. Dobrali się do jej piersi wsuwając dłonie w miseczki stanika. Jej cudowne, nagie, delikatne piersi. I te sztywne, sterczące sutki. W końcu zdjęli stanik. Wyswobodzone piersi i duże, ciemne obwódki sutków zapraszały do dalszych pieszczot. Zaczęli jej na wyścigi ugniatać, lizać, ssać… Jednocześnie pieścili też jej uda, wewnętrzną stronę ud, dotarli znowu do jej wzgórka łonowego okrytego tylko majtkami. Tu pieszczoty przyspieszyły jej oddech. Zwarła odruchowo nogi. Ale kilka silnych ramion rozwarło je szeroko, szeroko. W końcu jeden z nich nie wytrzymał. Rozpiął rozporek i wyjął swojego penisa. Ogromny, czerwony, sterczący w erekcji, z błyszczącą główką. Dotknął nim jej majtek w miejscu gdzie pod nimi była jej cipka. Naparł delikatnie, po czym odsunął na bok pasek materiału odsłaniając lśniącą muszelkę. Wsunął w nią palec, dwa… Jego pani z cichutkim jękiem wygięła się jak kotka. W końcu nie wytrzymał, wyjął palce i zbliżył penisa. Dotknął główką jej muszelki. Poczuła to.- Nieee…Jednym gwałtownym ruchem wszedł w nią do połowy długości członka. Wygięła się jeszcze bardziej. Drugim ruchem wszedł już na całą głębokość.- Boże, ale ona jest rozpalona – wysapał.Zaczął ją posuwać wchodząc w nią i wysuwając się rytmicznie. Joanna zaczęła się wić pod nim jakby chciała się wyswobodzić. Ale inni trzymali ją za nogi, ręce. Pieszcząc cały czas jej nagie piersi. Obsypywali też pocałunkami jej zmysłowe usta. Penetrowali językami ich wnętrze. Z trudem, jak ryba wyjęta z wody, łapczywie łapała powietrze. Chłopak był bardzo napalony więc jeszcze trzy ruchy i wytrysnął gorącą spermą w jej wnętrze. Wykonał jeszcze parę ruchów, po czym wysunął z niej śliskiego członka robiąc miejsce innym. Podszedł drugi, jednym ruchem zerwał z niej majtki po czym zbliżył do jej cipki swojego wyprężonego penisa. Wcześniej rozebrał się z ubrania, więc teraz stał między jej nogami zupełnie nagi. Tak jak jego kolega przed chwilą najpierw tylko dotknął penisem cipki swojej pani rozkoszując się tą chwilą. Wszedł w nią. Zaczął ją od razu posuwać. Dłonie wsunął jej pod pośladki mocniej przyciskając jej krocze do swoich bioder. Joanna znowu zaczęła jęczeć. Jemu też nie trzeba było dużo. Też po kilku ruchach wytrysnął. Trochę dłużej po wytrysku jeszcze ją posuwał, ale w końcu przestał. Trzeci podchodząc zakomenderował:- Postawcie ją.Podnieśli Joannę i postawili na nogi przy materacach. Stała słaniając się na nogach, upadłaby, ale przytrzymała się stosu materaców na których przed chwilą leżała. Oparła na nich dłonie wypinając pupcię. Na to czekał ten trzeci chłopak. Również już nagi tak jak jego poprzednik. Wsunął swojego penisa między jej uda. Chwilę penetrował jej krocze szukając wejścia do groty rozkoszy, i wtargnął do środka. Posuwał ją chwytając jednocześnie je piersi. Pieścił ją mocno, gwałtownymi ruchami. Joanna znowu jęczała tym razem głośniej. Wszyscy domyślali się, że zbliża się u niej orgazm. Że zaraz będzie też szczytować. Tymczasem ten co ją posuwał spuścił się. Wpompował w nią kolejną dawkę spermy. Jak się z niej wysunął strużka białego nasienia spłynęła jej po udzie. Teraz każdy, świadomy zbliżającego się orgazmu swojej pani chciał ją pieprzyć. Położyli ją znowu na materacach na plecach. Rozwarli jej nogi ukazując rozpalone, lśniące, wilgotne krocze. Jeden szczęśliwiec położył się na niej wchodząc w jej cipkę jednym ruchem. Przekulał się przez bok, tak, że teraz leżał na plecach, a Joanna leżała na nim. Wypięty w górę tyłeczek, rozłożone szeroko jej nogi i pośladki zapraszały do środka. Ktoś rozmasowali jej wilgoć z cipki na jej pupci, zwilżył okolice odbytu. Po czym usadowił się za nią i wszedł w jej tyłek. Powoli, delikatnie napierał swoim sztywnym członkiem na jej ciasną dziurkę. Wsuwał się do wnętrza. W międzyczasie ten pod nią już ją posuwał w cipkę. Po chwili obydwoje ją rżnęli. Pozostali pieścili jej piersi. Ktoś ukląkł z przodu na materacach i chwytając ją za włosy wsunął swojego penisa do jej ust. Opięła ciasno go wargami, a on wsuwał go i wysuwał. Wszyscy dochodzili prawie równocześnie. Pierwszy wytrysnął ten co rżnął ją w cipkę. Wpompował czwartą już dawkę gorącej spermy w jej pochwę. Gdy to poczuła przyszedł orgazm. Silny, potężny skurcz pochwy, drugi trzeci, fala gorąca zalała całe jej ciało. Zesztywniała z głośnym jękiem, stłumionym przez penisa w ustach. Jej skurcze poczuł drugi, posuwający ją w tyłek. To przyspieszyło jego wytrysk. Wypełnił jej drugą dziurkę gorącym płynem nie przerywając jej rżnąć. Po chwili trzeci kutas wystrzeli jej w ustach. poczuła lepką, gorącą maź wypełniającą jej usta i ściekającą jej po brodzie. Jeszcze chwilę rżnęli ją we trójkę, po czym zamarli zespoleni tak w miłosnej figurze.Jednak pozostali nie dali im się w pełni rozkoszować tą chwilą zaspokojenia. Domagali się swojej kolejki. Odsunęli kolegów od swojej pani. Leżała tak na plecach z rozłożonymi nogami. Sperma lśniła na jej cipce, kroczu, wewnętrznej stronie ud, wypływała jej z ust, zbrukała jej piersi. Kolejne podniecone w erekcji kutasy sadowiły się na materacu… Obok za ścianą, inni nauczyciele bawiąc się na dyskotece, zupełnie nie byli świadomi rozgrywających się wydarzeń…

Cholernie padało. Cała zmokłam.Otworzyłam drzwi naszego mieszkania, weszłam do środka i powiesiłam przemoczony płaszcz na wieszaku i rozłożyłam parasolkę do wyschnięcia. Skórzaną torebkę rzuciłam na fotel i weszłam do kuchni schować zakupy do lodówki.Byłam w beznadziejnym nastroju – w pracy znowu problemy z nowym Klientem, koleżankę rzucił facet dla blond licealistki. I ta pogoda. Gdy wychodziłam z przedpokoju usłyszałam ściszony głos mojego męża dobiegający z sypialni – czyżby wcześniej wrócił dziś z pracy?Podeszłam do zamkniętych drzwi na paluszkach – chciałam zrobić mu niespodziankę. Słowa które usłyszałam na początku zbiły mnie z tropu.- No malutka, nie wierć się tak, spokojnie – mój mąż chyba z kimś rozmawiał ściszonym głosem – czemu jesteś taka nerwowa? Uważaj z tymi pazurkami, nie chciałbym aby zostały ślady.Co? Byłam w kompletnym szoku. Nie wierzyłam własnym uszom. Przecież to nie może być prawda! Byliśmy razem od 2 lat, wydawało mi się, że w szczęśliwym związku. Co on wyprawia!- Podoba mi się Twoje futerko, zdecydowanie miększe niż mojej żony – zaśmiał się pod nosem – Co, chciałabyś się pobawić wibratorkiem? Na razie nic z tego – muszę wyskoczyć po baterie. Poczekasz tu na mnie?Nie wytrzymałam. Zalana łzami wybiegłam z mieszkania. W strugach rzęsistego deszczu biegłam przed siebie jak oszalała. Łzy nieprzerwanym strumieniem ciekły mi po policzku, chociaż teraz to i tak nie miało znaczenia. Wciąż nie mogłam w to uwierzyć, czułam się jak w jakimś filmie, w którym ktoś pomieszał role i obsadził niewłaściwych aktorów. Po Robercie tego się nigdy nie spodziewałam. Nigdy.Zmęczona i przemoczona do szpiku kości usiadłam na przystanku autobusowym, wyciągnęłam z kieszeni spodni paczkę papierosów i zapaliłam. Pierwszy szok stopniowo zelżał, starałam sobie jakoś to poukładać w głowie jednak nie przychodziło mi to łatwo.Robert i zdrada? Niemożliwe. Byłam przekonana, że nasz związek jest wręcz idealny. Doskonale się rozumieliśmy, prawie wcale nie kłóciliśmy i… …bardzo kochaliśmy.Zaciągnęłam się głęboko i przytrzymałam przez dłuższą chwilę dym w ustach.Wydawało mi się, że jeśli chodzi o łóżko również nie miał powodów do narzekań. Fakt, że może trochę za bardzo naciskałam na pewne urozmaicenia, jednak szanowałam jego podejście do tych spraw i nie robiliśmy niczego wbrew jego woli. To cholernie niesprawiedliwe. Zawsze chciałam, aby włączyć wibrator do naszych zabaw erotycznych, jednak on za każdym razem oponował i nie chciał abym się w ten sposób zabawiała na jego oczach. A teraz? Dla pierwszej lepszej dziwki zapierdala w deszcz po baterie do sklepu? Czym zasłużyłam sobie na takie traktowanie?Wypaliłam całego papierosa i rzuciłam kiepa wprost na przejeżdżający samochód. Co mam teraz zrobić? Wrócić do domu jakby nigdy nic? Wejść do jego łóżka i pierdolić się z nim jakby nic się nie stało?Powietrze przeszył dźwięk odległej błyskawicy, a zaraz potem irytujący sygnał mojej komórki. Dzwonił Jacek – mój kolega z pracy. Nie byłam w nastroju do rozmowy – zrzuciłam go.Stopniowo zaskoczenie i szok odchodziło w cień i stopniowo zaczęło skrywać swoje kształty za narastającą wściekłością. Zastanawiałam się, co mu zrobię jak go za chwilę zobaczę. Chciałam wrócić do domu i dać upust swoim emocjom. Myślałam, aby wziąć jego ukochane kije do golfa i rozpieprzyć jego telewizor, później komputer i wszystkie meble w mieszkaniu. Samochód. Tak, najpierw skasuję jego samochód. To na pewno go zaboli.Gdy tak myślałam nad zemstą, w mojej głowie kołatał się jeden pomysł. Na początku wydawał mi się zbyt chory, jednak z czasem, gdy moja furia zaczęła rosnąć, jego irracjonalność w moich oczach stawała się coraz słabiej dostrzegalna.Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do mojego przyjaciela z pracy. Przyjechał po 15 minutach. Wsiadłam do jego Toyoty Avensis i pojechaliśmy do niego do domu.Jacek był moim prawdziwym przyjacielem. Często rozmawialiśmy na trudne tematy – na temat humorów jego żony, upierdliwego szefa, problemów z dziećmi oraz o moich sprawach. Bardzo miło mi się z nim rozmawiało i pocieszaliśmy się wzajemnie w trudnych dla nas chwilach. Zwierzałam mu się nawet z moich problemów z Robertem. Powiedziałam mu, że cholernie wkurza mnie w Robercie to, że jest bardzo konserwatywny w sprawach seksu. Nie chce do naszej sypialni wprowadzać żadnych urozmaiceń, żadnej pikanterii. Wkurzało mnie to, jednak Jacek nauczył mnie jak to zaakceptować i stopniowo wpływać na Roberta aby zmienił swój sposób postępowania – była to jednak bardzo oporna materia.Dziś się przekonałam, że świat nie jest takim jaki się na pierwszy rzut oka wydaje. Mieszkasz z facetem przez bardzo długi czas, wydaje Ci się, że wiesz o nim wszystko, a tu nagle w dniu dzisiejszym dostajesz od życia z otwartej w twarz i wszystko w to co wierzyłaś zostaje w oka mgnieniu wywrócone do góry nogami.Oczywiście powiedziałam Jackowi o dzisiejszym zdarzeniu – był równie zaskoczony jak ja. Przytulił mnie, gdy wylewałam łzy na jego ramieniu. Był bardzo czuły i opiekuńczy. Wiem, że to niewłaściwe ale czasami żałuję, że Jacek poznał kilka lat temu swoją żonę, w której szczerze się zakochał po uszy i nie ma teraz w jego sercu miejsca dla żadnej innej kobiety – przyznam, że z wielką chęcią chciałabym nią zostać. Zwłaszcza dziś.Uczucie poniżenia jakiego dzisiaj doznałam nie dawało mi spokoju. Chciałam wymyślić coś naprawdę wrednego aby odegrać się na moim Roberciku. Chciałam zrobić coś, co go bardzo mocno zaboli, trafi bezpośrednio w jego serce i zada mu ogromny ból.Poprosiłam Jacka o pomoc w realizacji pomysłu, który każdego innego dnia, w każdej innej sytuacji wydawałby mi się totalnie chorym i absurdalnym. Chciałam poprosić Jacka aby sfilmował mnie jak pieprze się z innym facetem. Nie miałby to jednak być zwykły film, który można oglądnąć w niedzielę przed zaśnięciem. Chciałam pokazać Robertowi co tak naprawdę stracił, co mogłam mu w łóżku dać i czego teraz już nigdy nie zazna. Chciałam zrealizować swoje najbardziej wyrafinowane fantazje seksualne, na który mój facet nigdy nie wyraziłby zgody. Chciałam bawić się wibratorem, ssać męskiego członka wsadzając go tak głęboko, że ocierałby się o moje migdałki a później wsadzić go sobie głęboko w tyłek aby poczuć jak wystrzela we mnie bez prezerwatywy.Na początku Jacka całkowicie zatkało i stwierdził, że popieprzyło mi się w głowie. Bardzo nalegałam, wręcz błagałam go o jego pomoc w tym przedsięwzięciu. Powiedział mi, że nie chce mieć z tym nic wspólnego. Pomimo tego, że uważa mnie za bardzo atrakcyjną kobietę, nie chce aby doszło między nim a mną do zbliżenia, ponieważ ma swoją Andżelikę, którą bardzo kocha i nigdy nie wybaczyłby sobie tej zdrady.Uspokoiłam go i przedstawiłam mu szczegóły mojego planu. On miał pełnić tylko rolę kamerzysty – będę się pieprzyć z kimś innym. Nie chciałam aby Jacek z tego tytułu miał później jakieś nieprzyjemności. Miał pozostać całkowicie anonimowy – przyrzekłam, że nigdy i nikomu nie wyjawię jego udziału w tym przedsięwzięciu.Opierał się, jednak po moich długich namowach i setkach przelanych łez w końcu uległ mojej prośbie. Wiedział, że i tak mnie od tego nie odwiedzie a przynajmniej w ten sposób będzie miał choć odrobinę kontroli nad moimi poczynaniami i w sytuacji, gdy będę potrzebowała pomocy on będzie gotów mi jej udzielić.Mój plan był następujący – najpierw jedziemy na zakupy, później organizujemy faceta, który mnie wypieprzy i jedziemy do hotelu nagrać całą scenę.Ponownie wsiedliśmy do jego samochodu i ruszyliśmy w stronę centrum. Gdy siedziałam koło Jacka w samochodzie mknącym przez deszcz w stronę kolorowych świateł centrum Warszawy podsycałam w sobie rządzę zemsty. Chciałam aby jej płomień był tak silny aby w ostatnim momencie nie zgasł pod wpływem silniejszego podmuchu zwątpienia. Oddałam Robertowi całe moje serce, ciało i duszę a on to wykorzystał pieprząc się z inną kobietą – i to w naszym mieszkaniu. A kurwa wydawał się taki niewinnym i prawym facetem. Pozory mylą. Dziś brutalnie się o tym przekonałam.Zatrzymaliśmy przy centrum handlowym. Szybko wyskoczyłam z samochodu i poszłam do pierwszego lepszego sklepu z ciuchami. Moje ubranie było całe przemoczone i chciałam kupić coś suchego. Po kilku chwilach wybiegłam ze sklepu z reklamówką nowych ubrań. Następnie udałam się do sexshopu i kupiłam kilka zabawek, na widok których Robert dostałby chyba zawału.Już miałam wracać do samochodu, gdy zobaczyłam w ciemnej bramie wejście do studia tatuażu. Tak – pamiętam batalię jaką toczyłam z Robertem w tym temacie. Chciałam zrobić sobie mały tatuaż na kostce a on kategorycznie mi tego zabronił nie podając żadnych racjonalnych argumentów. Cholernie się na niego wkurzyłam i nie odzywałam prze pół dnia. Wiedziałam, że to go bardzo zaboli. Weszłam do środka i wybrałam wzór – groźnie wyglądającego węża przegryzającego się przez pulsujące serce. Usiadłam na fotelu. Spytano mnie, gdzie go robimy. Zawahałam się chwilę, po czym wskazałam ręką miejsce – tam, gdzie moje zgrabne nogi mają swój początek i koniec. Pracownik studia spojrzał na mnie z zaciekawieniem a ja nie czekając na jego dalszą reakcję ściągnęłam spodnie razem z majtkami. Facet nie ukrywał zdziwienia. Spojrzał jeszcze raz na mnie z pytaniem, czy jestem pewna. Tak kurwa, byłam pewna. Siedziałam na jego zimnym skórzanym fotelu z szeroko rozłożonymi nogami eksponując swoją wydepilowaną woskiem szparkę a on jeszcze miał wątpliwości, czy naprawdę chcę to zrobić. Bolało, był to jednak ból, który byłam w stanie zaakceptować – był bez porównania mniejszy od bólu, jaki w tym momencie gnieździł się głęboko w moim sercu. Gdy skończył, spytałam się, czy mogę się u niego przebrać w nowe ciuchy. Zgodził się. Bez żadnego skrępowania kompletnie się przy nim rozebrałam. Rzuciłam biustonosz na jedno z krzeseł i cała naga zaczęłam przeglądać torbę z nowymi zakupami. Ubrałam na siebie czarne stringi, krótką skórzaną spódniczkę w brązowym kolorze oraz niebieski top z dekoltem, który nigdy nie przeszedłby cenzury Roberta. Założyłam jeszcze na nogi wysokie, czarne kozaki i wyszłam pozostawiając stare ubranie na fotelu. Z pewnością byłam klientem, którego nie zapomni do końca życia – uśmiechnęłam się sama do siebie.Pogoda trochę się poprawiła. Deszczowe chmury odeszły w stronę Janek a na niebie nieśmiało zaczęły pojawiać się promyki słońca. Nie zwróciłam jednak na to uwagi. Byłam skoncentrowana teraz na czymś innym. Czułam niemal podniecenie. Miałam teraz znaleźć na ulicy faceta, któremu miałam zaproponować dziki i brutalny seks bez zahamować. Bez żadnych zobowiązań i taryfy ulgowej.Poprosiłam Jacka o pomoc. Mieliśmy podejść do wskazanej przeze mnie osoby i podać się za ekipę realizującą film porno, która miała tylko jeden mały problem – brak aktora do obsadzenia głównej męskiej roli. Kurwa, brzmi żałośnie ale w tej chwili nic innego nie przychodziło mi do głowy. Zaczepiłam eleganckiego faceta ubranego w stylowy garnitur. Gadał przez komórkę ale widziałam, jak wodzi za mną swoim wzrokiem. Gdy skończył rozmawiać podeszłam do niego i rzuciłam przygotowany wcześniej tekst. Gdy skończyłam spojrzał na mniej jak na idiotkę i pośpiesznie oddalił się w bliżej nieokreślonym kierunku. No tak, wiedziałam, że nie będzie to łatwa.Nadzieja jednak nadeszła. Zobaczyłam właśnie zatrzymujące się stare, czarne BMW. Wyszedł z niego ogolony na łyso chłopak – na pierwszy rzut oka około 23 lat. Skórzana kurtka, markowe adidasy – tak, jego mózg z pewnością byłby skłonny zaakceptować tą historię, a prężąca się na mój widok pała z pewnością pomoże mu dokonać wyboru.Pokonując zażenowanie podeszłam do niego i włożyłam mu swoją nogę pomiędzy jego uda. Spojrzał na mnie na początku ze strachem w oczach ale później gdy jego umysł przetworzył informacje przejął inicjatywę i spojrzał na mnie spojrzeniem nieskalanym inteligencją. Niespodziewanie pocałowałam go w usta. Kolanem wyczuwałam prężącego się kutasa w jego spodniach. Oczywiście zgodził się na moją propozycję bez wahania. Nie przeszkadzało mu, że będzie filmowany – „Takiej pannie nie przepuszczę” – tym stwierdzeniem podkreślił słuszność swojej decyzji.Zaprowadziłam go do Toyoty Jacka. Przedstawiłam ich sobie i usiadłam razem z nim na tylnym siedzeniu. Jacek ruszył w stronę Mariottu. Facet budził we mnie zgorszenie. Pewny siebie skurwysyn, który uważa się za pana sytuacji. Od razu gdy weszliśmy do samochodu złapał mnie za cycki i zaczął je mocno ściskać, wkładając mi przy tym swój obleśny język do ucha. Na szczęście płomień płonął i nie zwątpiłam. Dziwnie się czułam wsiadając do samochodu. Świadomość, że zaraz przeleci mnie jakiś kompletnie nie znajomy mi facet budziła we mnie strach a zarazem podniecenie. Po raz pierwszy od kilku lat będzie mnie dotykał inny mężczyzna. Dotykał i robił różna, naprawdę bardzo nieprzyzwoite rzeczy. No, przynajmniej nieprzyzwoite wg klasyfikacji Roberta.Gdy wysiadłam nie miałam już na sobie majtek. Kochaś zdjąć mi je już na parkingu przed hotelem. Czułam się okropnie zażenowana. W normalnych okolicznościach nawet nie spojrzałabym na takiego typa, jednak w tej sytuacji nie miałam dużego pola manewru – był po prostu okazją, z której miałam okazję skorzystać. Oczywiście Grzegorz, bo tak mi się lakonicznie przedstawił, ułożył to sobie w swojej głowie tak, że jest super ziomem i wszystkie laski na niego lecą – ja właśnie też. Podbudował sobie tym stwierdzeniem i tak już okropnie ogromne ego. Gdyby hotel znajdował się kilka minut drogi dalej odbyłabym tą podróż z jego kutasem w ustach. Na szczęście do tego nie doszło.Zażenowana wyszłam z samochodu i udaliśmy się w stronię recepcji. W połowie drogi miał czelność położyć swoją dużą łapę na moim tyłku. W ostatniej chwili się powstrzymałam aby nie strzelić go w pysk.Jacek obserwował całe zdarzenia z daleka. Ciężko mi było odczytać o czym w tej chwili myślał. Z pewnością w dniu dzisiejszym stracę w jego oczach wszystko co udało mi się osiągnąć przez lata wspólnej przyjaźni. Bolało mnie to bardzo, jednak nie tak mocno jak zdarzenie dzisiejszego popołudnia, która zmieni całe moje życie. Płomień jest silny.Jacek zapłacił swoją kartą za pokój w hotelu i wspólnie udaliśmy się windą na odpowiednie piętro. Grzegorz cały czas mnie obmacywał. Na początku tylko tyłek, później jednak przysunął się w windzie do mnie bliżej i wręcz zmusił do mocnego pocałunku z językiem. Był bardzo brutalny, zupełnie pozbawiony finezji. Raptownie wkładał mi język do środka nie sprawiając mi tym samym żadnej przyjemności. On oczywiście się niesamowicie podniecił i czułam jak jego członek rozsadza mu jego dżinsowe spodnie. W granicach 12 piętra odsunął się ode mnie, rozsunął rozporek i wyciągnął swoją pałę. Spojrzałam przestraszona na Jacka, jednak on odwrócił ode mnie wzrok.- Klękaj mała – rzucił szybko i puścił do mnie oko. Puścił oko? Kurwa, co on sobie wyobraża.- No dawaj bo pała wystygnie – jego kwieciste określanie wywołało uśmiech politowania na mojej twarzy. Płomień mocno się tli a dziś jest dzień zemsty. Pokonując obrzydzenie klęknęłam przed jego sterczącym narządem i wzięłam go do ust. Momentalnie poczułam zapach potu jednak przemogłam się i zaczęłam wodzić po nim swoim językiem. On jednak oczekiwał czegoś innego. Chwycił mnie ręką za tył głowy i nabił na swój instrument. Wszedł w moje usta bardzo głęboko – otarł się aż o migdałki. Jakimś cudem pokonałam odruch wymiotny. Uszczypnęłam go w okolice jądra i zwolnił uścisk.Na szczęście dojechaliśmy. Pośpiesznie wyszłam z windy i poszłam za Jackiem, który prowadził na do wynajętego pokoju. Nie odzywał się całą drogę, patrzył tylko na mnie swoim karzącym wzrokiem. Nie lubiłam tego spojrzenia. Bardzo.Otworzył drzwi i weszliśmy do pokoju. Po lewej drzwi do łazienki, na wprost duże łóżko, stolik, dwa krzesła, telewizor i drzwi na balkon. Żadna rewelacja ale przecież nie o to mi dziś chodziło. Kazałam półgłówkowi iść się do łazienki wykąpać, a sama siadłam na kanapie i zapaliłam papierosa. Jacek wyciągnął z barku butelkę wina i nalał mi do dużej szklanki.- Na pewno chcesz to zrobić? Od teraz nie będzie już odwrotu – spytał głosem zupełnie pozbawionym uczuć.- Tak, chcę. Chcę się zemścić na tym skurwysynu. Poświęciłam mu trzy długie lata swojego życia i on mnie wykorzystał. Nie wybaczę mu tego – powiedziałam z determinacją w głosie. Jacek spuścił głowę. Sięgnął po torbę i wyciągnął z niej kamerę.Wrócił Grzegorz – cały nagi. Teraz dopiero zauważyłam, że był naprawdę wysokim facetem. Dobrze zbudowany, wydepilowana klata, ogromna pała prężąca się na mój widok. Wiedziałam, że nie będzie tracił czasu na grę wstępną więc jednym łykiem opróżniłam szklankę wina. Spojrzałam prosto w kamerę, skoncentrowałam na niej swoje spojrzenie i największą ilością jadu jaką udało mi się z siebie wydobyć powiedziałam „To dla Ciebie skurwysynu”.Grzegorz podszedł do mnie i klęknął na kanapie umiejscawiając swojego członka tuż przed moimi ustami. Jacek szybko przeszedł z kamerą trochę z boku aby móc zarejestrować jak pomiędzy swoje delikatne wargi, które Robert tak często pieścił swoimi czułymi pocałunkami, wkładam sobie zarośniętego fiuta nieznanego mi osiłka. Wiedziałam, że ten oral nie będzie szczytem finezji, więc od razu przygotowałam się psychicznie na głębokie pchnięcia. Na starcie oblizałam sterczący instrument i włożyłam go sobie do ust na jakieś 5 centymetrów. Czułam jego ciepło oraz pulsującą w żyłach krew. Przy asyście mojego zwinnego języka ocierał się główką o wewnętrzną stronę moich policzków. Rękoma zabawiałam się jego zarośniętymi jądrami i tylko czekałam, kiedy to się skończy.Grzegorz nie docenił fellatio i wolał przejść do konkretów. Szybkim ruchem ściągnął mi mój top uwalniając moje piersi. Zrobiły chyba nim duże wrażenie. Nie były może ogromne ale bardzo kształtne, wyraźnie zadarte do góry ze sterczącymi sutkami. Pamiętam jak moi faceci, jeszcze przed Robertem, się nimi fascynowali. Od razu przywarł do nich swoimi ustami jak bagienna pijawka i zaczął je kąsać oraz mocno ssać, sprawiają mi przy tym trochę bólu. Chciałam się odprężyć i dać ponieść emocjom aby jakoś łatwiej przez to przebrnąć ale niestety nie byłam w stanie. Spojrzałam na Jacka, który z kamienną twarzą lecz jednocześnie z wielką precyzją filmował moje poniżenie. Cały mój nabrzmiały biust był już pokryty grubą warstwą śliny. Bolały mnie sutki od nieskoordynowanych pocałunków jednak na szczęście Grzegorz zakończył swoją miłosną krucjatę w tym obszarze. Dumny z siebie, prawdziwy macho, odwrócił mnie na brzuch i pochylił aby dobrze się przyjrzeć mojemu tyłkowi spowitemu warstwą skórzanej spódnicy. Leżałam teraz z wypiętym tyłkiem narażonym na realizację dzikich fantazji chłopaka z dwu cyfrowym IQ. Na początku mocno ścisnął moje pośladki swoimi dużymi łapskami. Zaczął je gładzić przez śliski materiał spódnicy. Wyraźnie się podniecił bo jego oddech stawał się coraz szybszy. Długo nie dał mi odetchnąć i podciągnął spódniczkę do góry eksponując moją nagą pupę. Zastanawiałam się co teraz nastąpi. Ręką przytrzymał moją głowę abym nie mogła się ruszyć i brutalnie wsadził mi swojego palucha w mój rowek. Zawyłam z bólu jednak on jeszcze mocniej docisnął mnie do kanapy abym nie mogła się ruszyć. Widocznie palec nie wszedł tak głęboko jak chciał, bo sięgnął po butelkę wina i rozlał mi czerwony trunek po moich pośladkach. Zwilżonym w ten sposób palcem ponownie rozpoczął pozbawioną w jego wykonaniu erotyzmu podróż w głąb mojej dziurki. Tym razem ból był mniejszy. Palec bez problemu wszedł do środka i rozpoczął swoje ruchy tam i z powrotem.Jacek doskonale sprawując się w swojej roli wyciągnął z torby duży wibrator i przekazał go mojemu kochankowi. Po kilku próbach w końcu udało mu się go włączyć i usłyszałam przyjemne buczenie, którego nie dane było mi zaznać w obecności mojego Roberta. Długo się nie zastanawiając wsadził go bez żadnego ostrzeżenia w moją cipkę. Na szczęście była już trochę wilgotna, dlatego już po kilku próbach udało mu się wsadzić wibrator do mojej ciasnej szparki. Poczułam przyjemne wibracje głęboko w środku. W okolicach moich ud oraz pośladków czułam czułe mrowienie, które gwałtownie wzmogło moje podniecenie. Zamknęłam oczy i uniosłam się myślami daleko stąd. Koncentrowałam się na przyjemności jaką dawał mi wibrator i nawet nie zwróciłam większej uwagi jak ponownie palec Grzegorza zanurzył się w moim drugim otworze. Rozsunęłam nogi trochę szerzej aby zmniejszyć opór.Po kilku chwilach poczułam jak członek mojego nowego kochanka zaczyna ocierać się o okolice mojego rowka. Na chwilę zawahałam się, czy naprawdę chcę to zrobić, jednak on mocniej docisnął mnie swoim ciałem do kanapy i grubym fiutem wszedł pomiędzy moje pośladki. Poczułam niesamowite uczucie rozpierania od środka jak dwa fallusy zaczęły penetrować moje dziurki. Muszę przyznać, że po chwili okazało się to nawet przyjemne. Moje soczki coraz gęściej zaczęły spływać po moich udach wprost na skórzane kozaczki. Grzegorz chwycił mnie za podciągniętą spódnicę i nadając szybkie ruchy pieprzył mnie z całej siły. Wiedziałam, że gdy osiągnę orgazm i Jacek nagra to kamerą, Roberta zaboli to jeszcze bardziej. Z całej siły koncentrowałam się więc aby szczytować. Chłopak z całej siły obijał się swoimi jądrami o moje pośladki powodując głośne mlasknęcia. Łóżko ruszało się pod wpływem jego zdecydowanych ruchów. Moje piersi raz po raz ocierały się o szorstkie prześcieradło, które drażniło moje nabrzmiałe sutki.Pot zaczął ściekać po mojej twarzy. Czułam jak dwa ogromne instrumenty jednocześnie penetrują zakamarki mojego ciała. Gruby wibrator, który nieprzerwanie drgał w czeluściach mojej cipki, robił swoje. Fala rozkoszy nieubłagalnie nadciągała, niezależnie od tego czy tego bym chciała czy nie.Nagle nadeszła. Ekstaza, która miała swoje epicentrum gdzieś głęboko w środku przelała się po całym moim ciele. Moja cipka zaczęła się gwałtownie zaciskać na plastikowym wibratorze, który nawet teraz niestrudzenie stymulował ją swoimi wibracjami.Grzegorz też to poczuł. Wyciągnął fiuta z mojej obolałej już pupy, odwrócił mnie na plecy i wystrzelił na moją cipkę z odległości 20 centymetrów. Cała moje podbrzusze zalał gorącymi strugami spermy. Czułam jak spływa po moim ciele, znacząc je białymi śladami śluzu. Jacek oczywiście nie omieszkał nagrać, jak sperma powoli spływała po moim nowym tatuażu wprost na wciąż wibrujący wibrator. Wykorzystując to, że na chwilę odleciała, wsadził mi swojego zaspermionego fiuta do moich ust i zmusił abym zlizała z niego spermę. Nie dał mi złapać oddechu i zmuszona byłam wszystko połknąć.Zostawił mnie upokorzoną na łóżku, a sam szybko się ubrał i wyszedł. Zemsta została dokonana, świeca zemsty już prawie się dopaliła do końca.————- Pan Robert? – usłyszałem głos listonosza.- Tak, to ja. Jest coś do mnie? – spytałem pracownika poczty, który wręczył mi list polecony z banku. Podziękowałem i udałem się schodami do mieszkania.Otworzyłem drzwi i delikatnie postawiłem klatkę na podłodze. Poszedłem do kuchni nalać sobie wody mineralnej i wróciłem do przedpokoju. Tak, dziś jest ten wielki dzień. Dziś uczynię moją dziewczynę naprawdę szczęśliwą. Długo nad tym myślałem i stwierdziłem, że jestem gotowy przejść na kolejny poziom naszej sfery intymnej. Bardzo ją kocham i nie mogę pozostać nieczuły na jej potrzeby. W końcu to do mnie dotarło, że może to nie ona jest zbyt wymagająca, tylko ja zbyt staromodny. Od dziś postanowiłem się poprawić a w sobotę…A w sobotę w końcu się jej oświadczę. Wiem, że z utęsknieniem czekała na ten moment i w rocznicę naszego pierwszego spotkania wręczę jej obrączkę.Wszedłem do pokoju zabierając klatkę z sobą. Położyłem ją na łóżku i otworzyłem.- No malutka, nie wierć się tak, spokojnie – powiedziałem do czarnego kotka, który po wyjściu z klatki zaczął nerwowo przebierać łapkami w powietrzu.

Dzień Wszystkich Świętych co roku wygląda podobnie. Co roku tłumy ludzi kłębią się u wejść na cmentarze i na samych cmentarzach. Na jeden z takich cmentarzy wybrała się zgrabna trzydziestopięcioletnia kobieta Joanna, wraz z mężem i dwunastoletnim synkiem. Tak, jak wiele innych rodzin, pojechali odwiedzić groby swoich bliskich. Zajechali pod cmentarz. Po dłuższej chwili poszukiwania wolnego miejsca, w końcu zaparkowali. Joannie przy wysiadaniu z samochodu spódnica podwinęła się do góry odsłaniając jej zgrabne uda. Henryk z przyjemnością podziwiał ten widok. Zawsze tak robił, gdy żona wysiadała z samochodu będąc w spódnicy. Joanna po prostu nie opanowała sztuki zgrabnego wysiadania i uda odsłaniały jej się przy tej okazji za każdym razem. Jeszcze lepiej było latem, gdy nosiła krótkie, zwiewne sukienki. Wtedy, ktoś przechodzący właśnie obok samochodu miał okazję zobaczyć jej majtki w całej okazałości. Teraz, w listopadzie Joanna miała grubszą spódnicę do kolan majtki już się nie odsłaniały. Ale i tak zgrabne uda, które na moment rozchylały się niczym w lubieżnym geście zaproszenia, mogły przyprawić o przyspieszone bicie serca niejednego mężczyznę. I przyprawiły. W momencie, gdy Joanna wysiadała, obok samochodu przechodziła grupka czterech mężczyzn. Dwóch z nich spostrzegło jej uda. Przeszli parę kroków, po czym zatrzymali się obserwując kobietę.- Fantastyczna dupcia – wymieniali uwagi między sobą.- Boże, co za nogi. Prawie widziałem jej majtki.- Wyobrażacie sobie pieścić te uda?- A potem rozchylić… – poczuli wszyscy miłe podniecenie i łaskotanie w okolicy krocza.Obserwowali jeszcze przez chwilę, jak Joanna z mężem i synem zabierają z bagażnika kwiaty i znicze. Podziwiali nadal nogi Joanny, choć miała je odsłonięte tylko od kolan w dół. Spódnica kończyła się nad kolanami. Tej samej długości był flauszowy płaszcz kobiety. Mimo to zgrabne kolana i łydki okryte delikatnie przyciemniającymi rajstopami, dla kogoś kto przed chwilą widział uda, były również podniecające. Cała rodzina skierowała się w stronę wejścia na cmentarz i zniknęła w tłumie.Minęły trzy godziny, gdy po odwiedzeniu wszystkich grobów cała rodzinka skierowała się w stronę wyjścia. Było już ciemno i na cmentarzu zaczynało się robić coraz luśniej. Było coraz mniej ludzi. Alejki z wolna pustoszały. Gdy doszli do samochodu, Joanna spostrzegła, że nie ma torebki.- Musiałam ją zostawić przy którymś grobie.- No to wracamy – zadecydował Henryk.- Nie, nie musimy iść wszyscy – Joanna nie chciała przez swoje niedbalstwo skazywać ich na kolejną długą wędrówkę po zabłoconych alejkach.- Właśnie, mnie bolą już nogi, poczekam w samochodzie – odezwał się syn. – Poczekajcie razem, przecież nie zginę – uśmiechnęła się do męża, który skinął przytwierdzająco głową i otworzył drzwiczki samochodu.Joanna skierowała się z powrotem do wejścia na cmentarz.Teraz szła już o wiele szybciej. Opustoszałe alejki na to pozwalały. Joanna obchodziła po kolei wszystkie groby, które odwiedzili. Nie pamiętała przy którym zostawiła torebkę. Było coraz bardziej pusto. Poczuła się trochę nieswojo. Zapalone wszędzie lampki i znicze tworzyły co prawda miły, ciepły nastrój, ale był to bądś co bądś cmentarz. Zastanawiała się nawet, czy iść do najdalszego grobu. Zaczynała się bać. Odezwał się głęboko ukryty, pierwotny lęk przez nieznanym, przed duchami zmarłych. Zaczęły się jej przypominać wszystkie historie zasłyszane w dzieciństwie. Zauważyła jednak przed sobą cztery osoby.- Dzięki Bogu, ktoś tu jeszcze jest – ucieszyła się.Obecność innych ludzi dodała jej otuchy i ruszyła dalej do ostatniego grobu.Minęła czterech ludzi nie zwracając na nich większej uwagi i podeszła do grobu babki Henryka. Zaczęła się rozglądać za torebką. Nie zdawała sobie sprawy, że właśnie minęła czterech mężczyzn, którzy trzy godziny temu podniecali się widokiem jej nóg przy samochodzie.- Widzieliście? To ta dupcia! – zauważył jeden z nich.- Ta z samochodu?- Tak. To ona. – szeptali między sobą.- Co tutaj robi o tej porze? Sama?- Tak. Sama.Może na tym by się skończyło, ale Joanna szukając torebki pochylała się raz za razem. Spódnica zawsze unosiła się jej przy tym do góry, odsłaniając nogi do połowy ud. Oświetlone ciepłym, migotliwym światłem zniczy i lampek wyglądały jeszcze bardziej podniecająco. Stali od niej w odległości jakichś dziesięciu metrów. Widzieli jeszcze jak przykucnęła zaglądając pod ławkę. Rozpięty płaszcz rozchylił się. Niesforna spódnica znowu zsunęła się z ud kobiety, odsłaniając je prawie w całości. Joanna w takie pozycji straciła równowagę i żeby nie upaść, podparła się ręką. Nieświadomie przy tym rozchyliła nogi. Mężczyśni wypatrywali oczy, że by ujrzeć jej majtki. Ale było na to zbyt ciemno. Sama świadomość jednak, że oto zaglądają jej pod spódnicę była wystarczająco podniecająca. Wtedy dopiero Joanna zauważyła, że się jej przyglądają. Zrobiło się jej gorąco. Wystraszyła się.- Boże, jestem tu sama na końcu cmentarza, a czterech obcych mężczyzn zagląda mi pod spódnicę. Muszę stąd jak najszybciej iść.Szybko wstała i poprawiła ubranie. Nie było innej drogi powrotu, jak ta, obok nich, którą przyszła. Opuściła głowę i ruszyła w ich stronę szybkim krokiem.Nie było jej jednak dane przejść spokojnie.- Doby wieczór. Przepraszam. – zaczęli grzecznie.- Co taka kobieta robi tu o tej porze? Sama.- Zgubiłam torebkę. Nie widzieliście gdzieś tu czarnej torebki? – usiłowała zachować spokój.- Niestety nie. – zaczęli powoli się do niej zbliżać.- Pójdę już. Do widzenia. Mąż na mnie czeka. – zaznaczyła jakby ich ostrzegając.I to ją zgubiło. Nieświadomie poinformowała ich, że mąż jest daleko stąd na parkingu.- Mąż czeka? Gdzie? W samochodzie?- Puścił cię samą? Taką atrakcyjną kobietę?- Nie powinnaś tu chodzić sama. – ciągle powoli do niej podchodzili.Stała jak sparaliżowana. Nie wiedziała co zrobić. Wiedziała, że ucieczka nic nie da. W tych butach i spódnicy szybko nie pobiegnie. Jedyny sposób, to załatwić to dyplomatycznie. Rozmową. Otoczyli ją, zagradzając jej drogę z wszystkich stron.- Mogę już iść dalej? – próbowała obrócić sytuację w żart.- Chwileczkę. Najpierw coś dla nas musisz zrobić.- Pozwolimy ci odejść, ale pokaż nam swoje nogi. Masz cudowne nogi. Chcemy je całe zobaczyć. Joannie znowu zrobiło się gorąco. Myślała gorączkowo, ale nie widziała innego wyjścia, jak spełnić ich żądanie. Może sobie popatrzą i ją puszczą. Rozsunęła płaszcz. Zobaczyli jej zgrabną, smukłą figurę w ciepłym, jasnym sweterku i spódnicy do kolan.- No dalej, kotku – niecierpliwili się.Joanna z ociąganiem pochyliła się i chwyciła materiał spódnicy na biodrach. Powoli zaczęła ją unosić do góry. Odsłoniła już połowę ud, powoli wyżej i wyżej. Już odsłoniła fragment, gdzie rajstopy przechodzą w inny kolor. Pożerali wzrokiem całe uda kobiety. Zatrzymała się.- Wyżej, wyżej kotku – zaczęli się domagać po chwili ciszy.- Miały być tylko nogi – upomniała się Joanna drżącym głosem.- Powiedziałem wyżej – ostro warknął na nią najbliżej stojący – Chcę zobaczyć twoje majtki.- Boże, nie – pomyślała Joanna, ale nie miała innego pomysłu.Podciągała spódnicę jeszcze wyżej. Ich oczom ukazał się biały materiał majtek przyciemniony cienkimi rajstopami. Dokładnie opinał wzgórek łonowy kobiety, znikając wąskim paskiem między zwartymi jej udami. Podciągnęła jeszcze wyżej. Majtki opinały również dokładnie jej zgrabny, lekko uwypuklony brzuszek. Cały ten widok w migoczącym świetle zniczy był jeszcze bardziej podniecający, podszyty jakby perwersją.- Jesteś cudowna. Zrób coś jeszcze, dotykaj się, pieść, chcę widzieć jak się masturbujesz.- Proszę, puśćcie mnie. Nie róbcie mi tego.- Dalej suko – znowu warknął na nią stłumionym głosem, aby ktoś przechodzący przypadkowo jednak nie usłyszał – bo inaczej my to zrobimy.Tego Joanna nie chciała za nic w świecie. Wypuściła spódnicę z prawej ręki. Prawa strona opadła, ale nie na tyle, żeby zasłonić jej rozkoszny wzgórek łonowy. A tam właśnie skierowała wolną prawą rękę. Dotknęła się. Pomasowała swoje podbrzusze, ale wiedziała, że nie da się ich oszukać, a mogą się tylko bardziej wściec. Zsunęła dłoń niżej i zaczęła masować wzgórek. Robiła to powoli, umiarkowanym tempem. Widać było, że ma w tym wprawę. Pieściła się trzema środkowymi palcami, przy czym środkowy wsuwał się raz po raz głębiej między zwarte uda.- O tak, kotku. Wspaniale – patrzyli na to zjawisko jak zaczarowani. Dwoje z nich poprawiło sobie rosnące męskości w spodniach.- Teraz mocniej, mocniej, głębiej.W wyniku tych pieszczot Joanna czuła rosnące powoli podniecenie. Dodatkowo podniecało ją to, że czterech obcych mężczyzn jej się przygląda. Zawsze chciała namówić męża aby przyglądał jej się, jak się masturbuje, ale on nie chciał o tym słyszeć. To była jej nie spełniona fantazja. Nie przypuszczała tylko, że spełni się w tak niespodziewanych okolicznościach. Wiedziała, że sytuacja jest niebezpieczna, ale spełniła ich żądanie. Rozsunęła nieco uda. Jej ruch dłoni stał się dłuższy. Wsuwała teraz palce głęboko między uda. Prawdopodobnie aż do odbytu i wysuwała zupełnie na podbrzusze. Masowała się też mocniej, mocniej ugniatając delikatne, intymne kobiece okolice. Przymknęła oczy. Powoli czuła jak robi się wilgotna. W pewnym momencie mimowolnie westchnęła. Stojący najbliżej mężczyzna czuł jej zapach. Cudowny zapach kobiety zmieszany z delikatną wonią dobrych perfum. Nie wytrzymał.Podszedł do niej i delikatnie położył dłoń na jej miękkim sweterku, w miejscu gdzie uwypuklał się całkiem pokaśny biust kobiety.- Nie, proszę nie – wystraszona otworzyła oczy i cofnęła się. Ale tylko pół kroku. Oparła się plecami o jakiś pomnik.- Nie przerywaj. I bądś cicho.Czuł jej delikatny, miękki biust w swojej dłoni. Zaczął go pieścić. Joanna odwróciła od niego głowę ale nie przerywała masturbacji. Mężczyzna pieścił po chwili drugi biust, po czym chwycił u dołu brzeg jej sweterka i uniósł do góry. Sweterek wysunął się ze spódnicy. Pod spodem miała koszulkę. Ją również wysunął do góry odsłaniając kolegom jej nagi brzuszek. Nie przypuszczali, że widok nagiego pępka będzie w tej sytuacji tak podniecający. Mężczyzna wsunął dłoń pod koszulkę, sunąc po jej ciele w górę. Dotarł do biustonosza i chwycił jej dorodną pierś tym razem tylko przez stanik. Wyczuwał delikatną koronkę. Miał cudowną pierś tej kobiety w swojej dłoni. Czuł rosnącą erekcję w spodniach. Zaczął ją pieścić. Już po krótkiej chwili jej sutek stał się sztywny. Z drugiej strony podszedł do niej drugi mężczyzna i też wsunął dłoń pod bluzkę. Złapał ją za drugą pierś. Teraz razem ją pieścili. Próbowali ją pocałować w usta, ale broniła się ruchami głowy. Całowali więc jej szyję, kark. Wtulali twarz w jej włosy i chłonęli jej seksowny zapach. Przerwała masturbację, spódnica opadła zasłaniając jej matki i uda. Próbowała się uwolnić od ich rąk. Byli jednak silniejsi. Nie dawała rady. Wtedy trzeci facet podszedł od przodu i zadarł jej spódnicę znowu do góry. Wsunął dłoń między jej uda. Zwarła je mocno w geście obrony. Ale to nic nie pomogło. Dotykał już jej krocza. Pieścił ją, jej intymny klejnocik. Poczuł jak jest delikatna, ale jednocześnie gorąca i wilgotna.- Chcesz tego. Prawda? Chcesz twardego, dużego męskiego kutasa. Pragniesz go. Jesteś wilgotna.- Nie proszę. nie chcę.- Zaraz ci dogodzimy. Wszyscy mamy duże twarde kutasy. Pragniesz nas. Rozpalę cię. Rozpalę twoją cipkę do czerwoności. – to mówiąc pieścił ją coraz mocniej, brutalniej. Była coraz bardziej wilgotna. W końcu poczuł, że rozdarł paznokciem delikatny materiał rajstop. Miał teraz palce na jej majtkach.Dalej już się nie wahał. Dał spokój jej kroczu i poszukał zapięcia spódnicy. Rozpiął je, rozpiął suwak. Pozwolił, aby spódnica swobodnie osunęła się po zgrabnych nogach kobiety na ziemię. Teraz widzieli bez przeszkód jej zgrabne biodra, brzuch, majtki, uda…- Chodście z nią tutaj – zakomenderował i poprowadził wszystkich kilka kroków w bok, pod ścianę dużego grobowca. Oparli Joannę plecami o ścianę. Dodatkowo obok rosła kępa jałowców, więc od większej części cmentarza byli osłonięci. Na wysokości bioder Joanny na ścianie dookoła grobowca biegł wystający gzyms. Opierała się o niego pupą, dzięki czemu biodra miała nieco wysunięte do przodu. Jakby w perwersyjnym geście zaproszenia. Jakby sama domagała się seksu. Tu, teraz z nimi czterema.Ci, co pieścili dotychczas jej zsunęli teraz stanik do góry. Elastyczny, skurczył się, i kłębił teraz gdzieś na wysokości jej dekoltu. Dwie dorodne półkule mieli w całej okazałości do dyspozycji. Jej sutki były już mocno sterczące i sztywne. Duże ciemne obwódki zapraszały do pieszczot. Zaczęli je pieścić, ssać. Facet z przodu bezceremonialnie rozpiął spodnie i wyjął sterczącego, czerwonego, olbrzymiego kutasa ze śliską, lśniącą od soków główką. Joanna już nie miała żadnych złudzeń. Wezmą ją tu. Zerżną ją. Czterech obcych facetów na ciemnym cmentarzu. Jej mąż i syn czekają w samochodzie niczego nie świadomi.Facet z nagim penisem rozwarł jej uda, rozerwał rajstopy do końca eksponując jej majtki i odsunął cienki pasek majtek na bok odsłaniając jej wilgotną, delikatną, różowiutką szparkę. Dotknął palcami jej nagiej cipki.- Nieee, proszę, nieee. Zzzostawcie mnieee.Ale teraz nic już nie mogło go powstrzymać. Wsunął do jej wnętrza jeden palec. Poczuł jej wilgoć, jej ciepło. Wysunął i wsunął dwa palce, po chwili trzy. Joanna zaczęła oddychać gwałtowniej, głębiej. Zaczął ją posuwać palcami. Dwaj pozostali ciągle pieścili jej wyeksponowane piersi. W pewnej chwili ten co pieścił jej cipkę przestał. Wyjął palce z jej rozpalonego wnętrza i chwycił w dłoń swojego penisa. Już nie mógł przedłużać tej orgii, czuł, że zaraz wytryśnie.- Uwaga! Ktoś idzie! Zawołał nagle szeptem czwarty mężczyzna, stojący cały czas z boku i przyglądający się tym ekscesom.Zauważył teraz dwie osoby zbliżające się alejką wolnym krokiem. Mężczyśni, którzy pieścili piersi Joanny Nagle przestali. Stanęli jakby nigdy nic, udając, że nic się nie dzieje. Facet, który chciał właśnie wejść w Joannę przytulił się do niej, zakrywając sobą i swoim długim płaszczem jej nagość i też zamierając w bezruchu. Jego wyprężony penis przyciśnięty był do brzucha kobiety. Ich twarze spotkały się blisko siebie.- Zakryjcie ją dokładnie – polecił kolegom.Poprawili płaszcz kolegi i Joanny tak, aby dokładnie zakryły jasne ciało kobiety. Teraz ktoś przechodzący obok widział tylko dwoje ludzi ubranych w płaszcze i wtulonych w siebie.- Ani słowa – wyszeptał Joannie do ucha głosem nie znoszącym sprzeciwu – bądś cicho.Zbliżali się. Słychać było w ciszy ich kroki. Mężczyzna wtulony w Joannę czuł jej kobiece ciepło. Słyszał jej urywany, wystraszony oddech. Nie ruszała się. Nie wyrywała. Ta sytuacja jeszcze bardziej go podnieciła. Stał tyłem do nadchodzących, ale wiedział, że koledzy stoją za nim. Że go zasłaniają. Wszyscy mieli szerokie, długie płaszcze. Nadchodzącymi okazali się dwaj staruszkowie idący do wyjścia z cmentarza. Z daleka widzieli po prostu jakichś ludzi stojących przy grobowcu. nie było w tym nic dziwnego. Przeszliby obok, ale zauważyli spódnicę Joanny leżącą na chodniku. Starszy człowiek przyjrzał się dokładnie postaciom. Trzej rośli mężczyśni stoją i wpatrują się w niego. Za nimi, przy grobowcu stoi czwarty, przodem do ściany. I… Tam przed nim jest chyba kobieta. To chyba jej spódnica. O Boże. Co oni jej robią. Chciał interweniować. Zrobił krok w ich kierunku.- Hej, dziadku! Zostawcie nas. Idście spokojnie w swoją stronę.- Co tu się dzieje? Co robicie?- Powiedziałem, że masz spierdalać!Mężczyzna napierający na Joannę uspokoił się. Dwoje staruszków im nie zagrozi. Kumple się nimi zajmą. Mając tak cudowną kobietę nagą przy sobie nie czekał dłużej. Postanowił działać dalej. Pocałował kobietę w policzek. Zaczął ją delikatnie lizać po twarzy. Odwracała głowę aby uciec od jego lubieżnego języka, ale na nic to się zdało. Odnalazł jej pełne usta i zatopił się w nich. Całował ją gorąco, uginając jednocześnie kolana i zsuwając się lekko w dół. W ten sposób przesunął w dół penisa. Otarł się o jej podbrzusze i dotarł do jej wilgotnych kobiecych fałdów. Poczuł, jak Joanna zaczyna szybciej oddychać. Teraz zaczął się powoli podnosić. Główka jego penisa naparła na jej cipkę. Przez chwilę czuł opór, po czym penis przesunął się nieco i odnalazłszy właściwą szparkę gładko wślizgnął się do jej wnętrza. Poczuł niesamowite uczucie. Czuł jej żar, jej wilgoć soków, równocześnie z bardzo ciasnymi, ale delikatnie miękkimi fałdami. Jej cipka obejmowała dokładnie i mocno jego wyprężonego kutasa na całej długości. Jednocześnie gorąca fala oddechu rżniętej kobiety zalała jego twarz. Wtłoczyła się w jego usta, w głąb, do płuc. Joanna czując jak jego ogromny, gorący, twardy kutas wdziera się w nią, jęknęła. Ogarnęła ją fala słabości. Poddała się zupełnie.Wszyscy słyszeli ten jęk. Jęk kobiety w którą właśnie wtargnął męski członek. Dziadek wystraszył się. Zdał sobie sprawę, że nic nie pomoże, a może sam oberwać. On i jego żona. Spojrzał jeszcze raz w kierunku grobowca. Płaszcz Joanny odchylił się odsłaniając jej pełną, nagą pierś. Widział ją wyraśnie, jasną pod ciemnym płaszczem. Mężczyzna posuwający Joannę złapał ją ze tę pierś i zaczął ją pieścić. Mocno, brutalnie ugniatał tę delikatną półkulę. Jednocześnie zaczął ją posuwać. Staruszek widział, jak jego biodra pod płaszczem posuwają się rytmicznie. Jednocześnie kobieta zaczęła głośno oddychać. Raz po raz wydawała jeszcze z siebie rozkoszny, cichutki jęk. Staruszek odwrócił się, wziął żonę pod rękę i szybkim krokiem zaczął się oddalać.- Nic tu po nas. Nie jestem w stanie jej pomóc.Mężczyzna już rżnął Joannę na całego. Rozkoszował się jej cudowną, ciasną, ale niesamowicie wilgotną cipką. Jedną dłonią pieścił jej pierś, drugą trzymał na plecach kobiety i przyciągał ją do siebie. Cały czas namiętnie całował ją w usta. Językiem penetrował do głębi ich wnętrze. Wreszcie poczuł, że dochodzi. Przyspieszył ruchy by… wystrzelić w jej pochwę cały olbrzymi ładunek gorącej spermy. Kilkoma rytmicznymi wytryskami wypełnił jej ciasne wnętrze. Poczuła jak gorąco rozlewa się po jej ciele. Czuła ciarki w całym swoim kroczu, w swoich kobiecych wnętrznościach. Mięśnie jej mdlały. Osunęła by się, ale mężczyzna silnie ją podtrzymywał. Przeżyła coś w rodzaju wewnętrznego orgazmu. Czuła go we wszystkich swoich wewnętrznych narządach. Jej cipka była rozpalona do granic. Teraz pragnęła by ten męski pal świdrował w jej wnętrzu, mocno i szybko. Chciała przedłużać tę rozkosz. niestety facet wypompował swój ładunek i wysunął się z niej zaspokojony. Drugi jednak szybko do niej doskoczył. Przejął ją od kolegi. Poprowadził dwa kroki w lewo. Było tam wejście do grobowca. Po jego bokach dwa niskie murki. Podprowadził Joannę do jednego z nich i kazał się jej pochylić. Oparła ręce na murku. Odsunął na bok jej płaszcz i jego oczom ukazała się jej zgrabna pupcia, cały czas w delikatnych majtkach. Zerwał je jednym ruchem. Wydobył z rozpiętych spodni sterczącego kutasa i skierował go między rozwarte uda kobiety. Szybko odszukał wejście do jej szparki. Wszedł do jej gorącego wnętrza jednym pchnięciem. Zwilżona spermą poprzednika, była bardziej dostępna. Kobieta znowu wydała z siebie jęk. Te jej odgłosy dodatkowo ich podniecały. Zaczął ją posuwać. Dłońmi złapał jej zwisające swobodnie piersi. Rozkoszował się jej cudowną… Rżnął ją dopóki nie poczuł nadchodzącej fali… Wpompował do jej wnętrza…Trzeci facet przejął słaniającą się Joannę i położył ją n murku, na plecach tak, biodra miała na jego skraju. Nogi zwisały już w dół poza murek. Rozsunął jej nogi i stanął między nimi. Chwilę przyglądał się jej wyeksponowanej, lśniącej od soków cipce. Wyjął swojego kutasa i nie czekając dłużej wtargnął do jej pełnego żaru wnętrza. Poczuł jej ciasne, delikatne fałdy. Czuł jej wilgoć zmieszaną z gorącą spermą kolegów. Zaczął ją rytmicznie posuwać, pieszcząc jednocześnie pełne, nagie piersi. Joanna nie odczuła nic przy drugim mężczyśnie. Teraz jednak jej kobiecość zaczęła się znów budzić ze zdwojoną siłą. Czuła w swoim wnętrzu męskiego kutasa, ślizgającego się wśród tej gorącej spermy. Wchodził bardzo głęboko. Do samego końca. Znowu czuła tę gorącą falę zalewającą jej krocze, jej pochwę, jej wnętrzności. Jakby chciała zalać ją całą nieustającym orgazmem. I te pieszczoty piersi. Czuła jak jej sutki wyprężone są do granic możliwości. Każdy jego dotyk jej nerwy odbierały teraz ze zwielokrotnioną siłą… Mdlała pod tym facetem. Wiedział jak ją rozpalić. Wiedział jak ją rżnąć, aby osiągnęła totalny odlot, aby prosiła, błagała o jeszcze. Była ideałem kobiecości. Kwint esencją tego co w seksie tak bardzo kobiece. Dzięki temu jego penetrujący penis urósł jeszcze bardziej. Był ogromny. Coraz ciaśniej się w niej poruszał. Czuła to. Czuła, że napiera jeszcze mocniej. Że jest jeszcze bardziej gorący. Od krwi tętniącej w jego wnętrzu i od ciągłego posuwania jej ciasnej cipki. To ją rozpalało jeszcze bardziej. Objęła jego biodra nogami. Przycisnęła go mocno do swojego rozwartego krocza. Uniosła się jej miednica. Dzięki temu wtargnął w nią jeszcze głębiej. Drażniąc jej pochwę jeszcze bardziej. Czuł to. To go podniecało. Oboje napędzali się nawzajem. Reakcja jednego potęgowała rozkosz drugiego. I tak dalej. I dalej. Rżnął ją mocno, szybko, brutalnie. Jęczała już za każdym razem gdy w nią wchodził. Gdy wdzierał się w swoim palem w jej ciasną cipkę. I dalej.. I szybciej… I mocniej… I głośniej… Aż do megaorgazmu… Wytrysnął. Eksplodował… Zalał ją do końca… Wypełnił po brzegi wrzącym sokiem rozkoszy. Czując ten wrzątek we wnętrzu, Joanna też eksplodowała. Fala parzącej niemocy i osłabienia rozlała się od wnętrza jej pochwy poprzez inne narządy na całe jej ciało. Wydała z siebie ostatni przeciągły jęk… I zamarła… Trwała w tej ekstazie… w bezruchu… jej partner opadł na jej nagie ciało i wtulił się jak dziecko w matkę… szlochał… czuła jego bliskość… jego oddech na twarzy… odszukał ustami jej usta… pocałował namiętnie… wtoczył do jej płuc swój gorący oddech… pocałował jeszcze raz… Dwie wielkie łzy spłynęły jej z oka po policzku, na murek na którym leżała nieprzyzwoicie wyeksponowana… Czwarty mężczyzna z wyprężonym, czerwonym, lśniącym w świetle zniczy penisem zbliżał się do leżącej na murku nagiej kobiety… Szeroko rozłożone nogi ukazywały jej zbrukaną męskimi spermami, czerwoną, rozpaloną cipkę… chciała tego… teraz już chciała… była rządna seksu… seksu ostrego, perwersyjnego, brutalnego…Gdzie ta mama poszła? – zapytał synek siedzącego za kierownicą, również niecierpliwiącego się tatę…

OPOWIEŚĆ GOSIGosia zaczęła opowiadać pierwsza.- To, co wam opowiem drogie panie wydarzyło się w poniedziałek, tego dnia nigdy nie zapomnę. Zaraz, to było 12 lat temu, miałam wtedy 19 lat. Trzy razy w tygodniu biegałam po okolicznym lesie razem z moim chłopakiem, czasami w więcej osób. Znałam ten las dobrze i niczego się w nim nie bałam. Wtedy jednak pobiegłam sama. Tamtego ranka miałam na sobie zwykłe ubranie – szary podkoszulek, odsłaniający pępuszek, sportowy biustonosz, kurtkę, i białe szorty, które odsłaniały moje opalone nogi. Włosy jak zawsze do biegania miałam związane schludnie w koński ogon. Miałam wtedy jeszcze bardzo szczupłą talię, piersi były jeszcze nie za duże, ale okrąglutkie jak u nastolatki. Teraz po porodzie i karmieniu dzieci, a wciąż jeszcze karmię dwuletnią córeczkę i mam pokarm, moje piersi są inne. O, popatrzcie – rzekła – podniosła bluzeczkę do góry, odsłaniając koronkowy czarny biustonosz, po czym chwyciła go szybko w dłonie i poderwała do góry, oswobadzając ciężkie piersi (nieco mniejsze od biustu Iwony) zakończone różowymi brodaweczkami. Kobiety spojrzały. Ola powiedziała:- Są cudowne. Masz jeszcze pokarm?- Tak – odparła wesoło Gosia i chwyciła w palce drobny suteczek, nacisnęła go i wtedy cieniutki strumień białego płynu poleciał na dywan.- Jak cudownie – śmiała się Ola. – Ale opowiadaj dalej.Gosia ściągnęła stanik, schowała biust, obciągnęła bluzeczkę i mówiła dalej: – Zrobiłam sobie zwykłą rozgrzewkę i powoli zaczęłam biec w dół krętej ścieżki. Po kilkuset metrach zauważyłam, że ścieżka idzie jakiś mężczyzna. Był dobrze zbudowany, miał ciemne włosy. Kiedy się mijaliśmy uśmiechnął się i powiedział:- Dzień dobry.Uśmiechnęłam się i odwróciłam głowę w jego kierunku, nie zauważyłam jednak, że w pobliskich krzakach czai się dwóch mężczyzn. Nagle wyskoczyli przede mnie, jeden chwycił mój koński ogon i szarpnął głowę do tyłu, dosłownie ciągnął mnie po ziemi za włosy. – I nie krzyczałaś? – przerwała jej moja żona.- Nie, byłam tak zaskoczona, że nie pomyślała o krzyczeniu i wzywaniu pomocy, kiedy spróbowałam wstać, jeden z nich chwycił moje ręce wykręcił na plecach i przycisnął do zimnej. Widziałam, że jest nieogolony, miał tatuaże na rękach i łysą głowę. Kiedy wykręcił moje ręce kurtka zaczęła się zsuwać odsłaniając ramiona. Bolało mnie strasznie, strach paraliżował mój umysł i wolę. Zapytałam tylko bliska obłędu, co chcą mi zrobić. Mężczyzna powiedział przez zęby, abym się nie stawiała:- Spokojnie dziewczynko, nie wyrywaj się, a nic złego się nie stanie – mówił. Zabieramy cię na przygodę. – Tak, tylko ty i my – dodał człowiekiem z tatuażami. Wtedy przyszedł trzeci facet, ten, którego wcześniej mijałam. W odróżnieniu od dwóch pozostałych, był bardzo mały, ale patrzał na mnie uważnie i oceniał jak drapieżnik zdobycz. Pod jego wzrokiem przeszywały mnie dreszcze. Serce biło mi jak bęben. Rozpaczliwie zaczęłam walczyć z nimi, ale moje wysiłki zostały tylko nagrodzone mocnym kopnięciem w brzuch. Zrozumiałam, że jeśli będę się bardzo stawiać, to zrobią mi krzywdę. – Musimy przenieść ją poza ścieżkę! – rzucił nagle jeden z napastników.Ciągnęli mnie przez gęste krzaki. Mimo strachu spróbowałam krzyknąć, ale duży człowiek natychmiast umieścił rękę na moich delikatnych. Jeden z nich trzymał mnie za nogi, a drugi za barki, moja głowa wisiała w dół, włosy ciągnęły się po ściółce. Przenieśli mnie do mało uczęszczanego miejsca gdzie człowiek z tatuażem uderzył mnie pięścią w głowę. Uderzenie było tak silne, że niemal straciłam przytomność. Czułam stróżkę słodkiej krwi w kącikach warg. Bałam się nie na żarty, to było tak przerażające… jeszcze nigdy nikt nie postępował ze mną w ten sposób. Moi rodzice byli dla mnie bardzo delikatni, mój chłopak był nad wyraz kulturalny, grzeczny, spokojny i ja taką byłam. Ułożoną, grzeczną, chyba nigdy nie przeklinałam. Z moim chłopakiem tylko się całowałam, dotykał moje piersi, ale tylko przez ubranie i nic więcej. On nawet nie nalegał, mimo że byliśmy pełnoletni, mimo że na moim roku chyba wszystkie dziewczyny współżyły z chłopakami. Ja byłam daleka od tego.- Ostrożnie idioto – krzyknął jeden z nich, po tym ciosie z pięści. – Nie oszpecaj jej twarzy. – Pieprzę jej twarz – odpowiedział ten, który mnie uderzył – chcę zobaczyć cycki tej suki.Szarpnął moje ręce ponad głowę, drugi zaś rozwiązał sznurówki przy adidasach i zdjął buty. Trzymał mnie mocno za kostki, a trzeci nerwowo rozrywał moją podkoszulkę. Od tego wszystkiego kręciło mi się w głowie. To wszystko przebiegało tak szybko, że nie potrafiłam zrozumieć, jak do tego w ogóle doszło. – Jej, Gosiu, to niesamowite – zaczęła mówić moja żona.- I co było dalej? – dopytywała Ola. – Opowiadaj, to niesłychane.Ja zaś, słuchając tego, czułem się niesamowicie. Małgorzata opowiadała to tak plastycznie, że mój penis chciał rozerwać materiał spodni. Gosia tymczasem rzuciła się na puszysty dywan, aby nie tylko słowami, ale także swoim ciałem poruszyć naszą wyobraźnię. W międzyczasie, gdy leżała, ujrzałem jej stringi, odsłoniły się też uda, widać było czarne pończochy i miejsca, w których się kończyły. Leżąca Gosia robiła na mnie jeszcze większe wrażenie. – Mężczyzna klęczał nade mną – opowiadała dalej z przejęciem – i coś mówił. Wyjął nóż i przyłożył mi do piersi, następnie wsunął ostrze pod biustonosz, poczułam zimny metal na skórze, a on przeciął stanik w miejscu połączenia miseczek. Nagły podmuch chłodnego powietrza na moje obnażone piersi spowodował, że sutki zrobiły się twarde. – Jej cycki są nie za duże, ale piękne! – zaśmiał się ten mały i swoim łapskiem zaczął je ugniatać. Zabolało mnie, mojej piersi były bardzo delikatne, skóra na nich jak mgiełka, bo często balsamowałam piersi. A on tak brutalnie je gniótł.- Zobaczmy, co jeszcze ukrywa – dodał inny. A ja drżałam na całym ciele, czułam, że zrobią mi straszna krzywdę, bałam się bólu, a wiedziałam, bo słyszałam, że pierwszy raz jest potworny ból.- Boję się – zapłakałam – proszę, dotykajcie mnie, rozbierzcie, ale nie róbcie mi nic.- Cicho, dziewczynko, cicho… lubimy takie grzeczne dziewczynki jak ty, bardzo lubimy, jesteś ładna i bądź grzeczna. Czułam suche liście i igliwie chrupiące pod moim ciałem, gdy przekręcili mnie na brzuch. Gdy to mówiła, położyła się na brzuchu. Widziałem jej zgrabną pupcię w krótkiej spódniczce, która tak bardzo się podciągnęła, że widać było fragmenty nagich pośladków i stringów mocno wepchniętych między nie. Leżała do nas bokiem, wyobrażałem sobie, jak musiała leżeć tam w lesie. Miałem wielką ochotę wyskoczyć teraz na nią, złapać jej spódniczkę i majki, zerwać z niej i… drżałem cały, patrzyłem na Iwonę, na Olę… kobiety były także bardzo podniecone. Moja żona rozchyliła nogi, widać było jej majteczki… Wiedziałem, że ci wszyscy faceci, którzy siedzieli obok także patrzyli na moją żonę, na Gosię, że także musieli być bardzo podnieceni.- Moje ręce były wciąż ponad głową – mówiła dalej dziewczyna, demonstrując to na naszych oczach. Któryś z tych zbirów zaczął mnie ciągnąć za kostki, napinając całe ciało jak strunę. Leżałam taka bezradnie bezbronna, a oni szarpnęli i ściągnęli ze mnie szorty, a następnie majtki aż zostałam zupełnie rozebrana. Wiecie, jakie to straszne uczucie, gdy zostałam całkiem naga przy tych facetach. Ja byłam cholernie wstydliwa, nawet do ginekologa chodziłam do kobiety. Nigdy mnie żaden mężczyzna nago nie widział.- Niesamowite – wyrwało się z ust mojej żony.- A czułaś choć troszkę podniecenie? – zapytała Ola.- Nie, zupełnie nie – odparła Gosia – jeszcze nie, byłam tak zawstydzona, zdruzgotana, przestraszona, obolała, że czułam się troszkę jak w jakimś koszmarze sennym. A oni znów przewrócili mnie na plecy i wszyscy trzej zaczęli się gapić na moją pizdeczkę, która była dokładnie ogolona. Goliłam się od jakiegoś czasu, bo bardzo dbałam o higienę. Ale wtedy jeszcze bardziej czułam się upokorzona, to, że widzieli moją ogoloną pizdeczkę spotęgowało upokorzenie, ale bardziej podnieciło tych drani. – Świetna rzecz, ja nigdy nie widziałem kobiety z ogoloną cipką! Czy ty zrobiłaś to dla nas, kochanie? – zaśmiał się jeden z nich.- Pewnie tak – śmiał się drugi – twoja stara się nie goli?- Nie – odparła znów tamten i patrzył z podziwem. Czułam jak po polikach płyną mi łzy, w ustach czułam jeszcze słodki smak krwi. Chciałam się rzucać, szarpać, ale wyglądało to wszystko żałośnie.- Przywiążmy ja do drzewa – wpadł na pomysł jeden z nich.Zaciągnęli mnie za ręce po szorstkiej ziemi do drzewa. Wiedziałam, że szanse na przypadkowego człowieka przechodzącego niedaleko, który mnie uratuje są małe, ale musiałam spróbować, więc krzyknęła, tym razem ile sił w płucach – Zamknij się, pieprzona suko! – człowiek z tatuażem kopnął mnie znów w żołądek tak mocno, że odebrało mi oddech.- Trzymaj, to ją uspokoi – ciemnowłosy mężczyzna wepchnął mi szmatę do ust.- O jej, jej, straszne – żaliła się moja żona, a Gosia wstała z podłogi i usiadła w fotelu. – Połóż się na kanapie – zakomenderowała Ola – a my pogłaszczemy brzuszek. Pokaż nam, gdzie cię kopnął…Gosia przeniosła się na kanapę, leżała płasko na plecach, podniosła bluzeczkę. Widziałem jej obnażony lekko zaokrąglony brzuszek, skóra była na nim bardziej naprężona niż u mojej żony. Iwona i Ola podeszły do niej, usiadły obok. Moja żona dotknęła delikatnie jej brzuszek palcami, pomasowała lekko, Ola zaś nachyliła się nad nim i pocałowała to miejsce, które Gosia pokazała. – Tu, gdzie ten śliczny pępuszek? – dopytywała, a Gosia przytaknęła słodko.Iwona natomiast wstała, chwyciła jej spódniczkę i zaczęła ściągać z jej pupy i bioder. Jednak była zapięta. Gosia podniosła pupcie do góry i wtedy Ola włożyła dłoń pod nią, odpięła guziczek i suwak, a moja żona zdjęła szybko czarną spódnicę i odrzuciła ją na biały, puszysty dywan. Ten kawałek czarnego materiału tak cudownie kontrastował z puszystym białym dywanem.Gosia rozszerzyła lekko uda. Dzięki temu moim oczom (a także tych starszych panów obok mnie) ukazał się wspaniały widok. Oto trzydziestoletnia matka dwojga dzieci pokazuje im swoją cipkę okrytą tylko wąskimi majteczkami. Rozwarte uda jakby zapraszały do środka.Ręka mojej żony powędrowała na jej brzuch, a stamtąd zaczęła przesuwać się niżej i niżej, po podbrzuszu dotarła do jej wzgórka łonowego i wsunęła się pod stringi, a dłoń Oli po nogach wsunęła się między jej złączone uda. Pieszczące ją kobiety poczuły jak zadrżała, widziałem i ja to drżenie. Usłyszałem cichutki jęk Gosi. Teraz jednocześnie obie ręce kobiet miała na podbrzuszu. – I co było dalej? – zapytała Ola.- Zawiązali sznur dookoła każdego przegubu i przywiązali je do drzewa tak, że moje ręce zostały zawiązane ponad głową – zaczęła znów opowiadać. – Jesteś mokra – szepnęła Ola, gdy dotknęła stringi na szparce Gosi.- Zawiązali sznury do moich kostek – opowiadała Małgosia dalej – i pociągnęli mnie za nogi, unosząc w powietrze. Zamknęłam oczy i próbowałam powstrzymać łzy. – Moja maleńka – mówiła pieszczotliwie Ola i masowała delikatnie obnażony brzuszek. Iwona w tym czasie wsuwała paluszki pod stringi starając się chyba wsunąć je w głąb jej myszki.- Podnieśli mnie do góry, rozszerzyli nogi na bok i przywiązali do pobliskich drzew. Teraz moja wygolona pizdeczka była w pełni widoczna i całkowicie dostępna dla trzech napastników. A moje całe ciało naprężone, piersi twarde, aż mnie bolały. Cofnęli się do tyłu, widocznie podziwiać moja goliznę. Nie widziałam ich teraz, ale czułam ich wzrok tropiący każdy zarys, każdy centymetr ciała. Mówię wam, drogie panie, że napełniało mnie to odrazą. – Kochanie – szepnęła moja żona i pocałowała w usta Gosię. Pierwszy raz widziałem, jak moja żona całuje się z kobietą, bo ona wsunęła czubek języczka w rozchylone usta swojej koleżanki i trzymała tak dłuższą chwilę.- Następne sekundy trwały bardzo długo – znów zaczęła mówić Małgorzata, gdy Iwona podniosła się. – Wtedy usłyszałam, jak ich zamki błyskawiczne się otwierają i serce podskoczyło mi do gardła. Zrozumiałam, że jestem bezbronna, ze teraz zrobią co zechcą, że będzie mnie bolało. W ustach miałam swoje podarte majtki, nie mogłam krzyczeć. Zamierzali mnie zgwałcić, a ja nie mogłam zupełnie nic zrobić, żaby temu zapobiec. Człowiek z tatuażem zbliżył się do mnie. Wszedł pomiędzy rozszerzone uda i ustawił swojego wielkiego kutasa naprzeciwko mojej ogolonej pizdeczki. Próbowałam się cofać, odsunąć się od niego, ale on tylko się zaśmiał i splunął mocno na dłoń, natarł moją pizdeczkę, wepchnął swoją ślinę do środka, roztarł po wargach i jednym szybkimi dźgnięciem, wprowadził pół długości kutasa do mojej bezradnej pizdeczki. Krzyknęłam z ogromnego, rozdzierającego bólu w knebel. Mężczyzna wycofał się i wjechał ponownie, jeszcze mocniej, silniej, wyjechał i znów zaatakował, aż do samego końca. Straciłam na moment przytomność z bólu, ale odzyskałam ją, gdy wrzasnął, że jestem dziewicą i że widzi krew na swoim kutasie. Kurwa, panowie, ona jest jeszcze cnotką, tak dupa cnotka, a niech mnie, ale się nam trafiło – krzyczał wulgarnie, a moim ciałem wstrząsały paroksyzmy bólu, wyłam w te swoje majteczki, którymi miałam zapchane usta, dławiłam się, a on znów, i znów wpychał we mnie swój członek, wyglądało, że może tak w nieskończoność. Jak on rozkoszował się dotykaniem mojego napiętego ciała, jego kutas, za każdym razem wchodził z większą siłą, wszystko we mnie było porozrywane, nic już nie stało na przeszkodzie. Pozbawił mnie błony dziewiczej, było to dla mnie straszne, ale wtedy zupełnie nie czułam jeszcze tego, bałam się strasznie, ze mnie zabiją. Odruchowo spróbowałam podnieść pośladki w górę, żeby zamortyzować jego uderzenia w nadziei złagodzenia bólu i wtedy, jego szczupłe ciało wygięło się i pchnął mnie ostatni raz. Poczułam, że dzieje się z nim coś dziwnego, pręży się, jęczy głośno, wiedziałam, że jego gorąca sperma jak paląca lawa napełnia moją bolącą pochwę. – Kochanie – szepnęła znów moja żona – podnieś dupeczkę. Gosia podniosła, a wtedy Iwona ściągnęła z niej springi, powąchała je i wepchnęła do ust zdziwionej Gosi. – Pewnie tak to wyglądało? – zapytała. Małgorzata pokiwała głową. Ja spojrzałem między jej rozwarte uda, widziałem ogoloną szparkę, różową w środku, jej soczki świeciły się z daleka. Jej piękne ciało, do połowy obnażone, a od połowy w białej obcisłej bluzeczce, wywoływało we mnie dzikie fantazje.Gosia wysunęła w naszą stronę biodra, rozchylając przy tym bardziej nogi – nie wytrzymałam, rozpiąłem spodnie i dotykałem nabrzmiałego do granic wytrzymałości członka. Ola objęła jej ciało ramionami i mocno przycisnęłam do siebie. Wtuliła twarz w jej ramię. Pocałowała ją w usta. Dotykały się języczkami, a Iwona patrzyła na jej ogoloną całkiem skórę na szpareczce, na jej zaróżowione wargi sromowe, wsuwała delikatnie tam paluszek, później dwa, coraz głębiej, aż wyjęła i spojrzała na swoje palce. Miała między nimi ciągnący się przezroczysty śluz, przeniosła go nad usta Gosi i wsunęła palce do środka. Ona zaś ssała palce bardzo namiętnie, robiła to w cudowny sposób, jakby ssała męskiego członka. Wodziła językiem po całej długości palców, wysysała je ze swojego śluzu, znowu lizała językiem. Wtedy Ola dalej zaczęła ją całować.Moja żona pochyliła się pomiędzy udami Gosi, klęczała na podłodze i ustami musnęła jej wystawione na nasz widok łono. Gwałtownymi, namiętnymi pocałunkami pokrywała wargi sromu. To, że kiedyś widziałem moją żonę z facetami, to jeszcze nic. Jej widok, klęczącej między udami młodej kobiety, to było dopiero coś. Widziałem jej pupcię opiętą w muślinową sukieneczkę oraz majteczki, jak klęczała między udami dziewczyny, a te uda były w czarnych pończochach. Czy może być bardziej podniecający widok. Bałem się, abym nie wytrysnął, ale chciało mi się jęczeć z wielkiej rozkoszy.Podniecające dotknięcia ust mojej żony na myszce Małgorzaty wywoływały we mnie przyjemny dreszcz. Ona jednak nie poprzestała na pocałunkach. Nienasycona, ze stale rosnącym pożądaniem, zwilżała srom kochanki. Przemykała językiem przez wilgotną szczelinę. Zbliżyła jego koniuszek do skraju otworu rozpalonej jamki. Wniknęła do środka, wysunęła. Znowu krążyła dookoła, zaraz jednak wracała. Wędrując coraz wyżej, szuka łechtaczki. Ola zaś całowała cały czas jej usta.Znalazła łechtaczkę, zrasza ją śliną, obejmuje wargami. Wciąga i delikatnie ssie. Uwalnia ją, aby okrążyć ją gorącym językiem dookoła. Znowu wciąga ją w swoje usta. Ssie. Trąca językiem. Znowu ssie. Mocniej ściska wargami. Żarliwe ruchy jej języka sprawiły, że podniecenie Małgosi sięgnęło zenitu. – Opowiadaj dalej – powiedziała nagle moja zona.Ola podniosła się, Gosia oblizała wargi, chwilę łapała oddech po takim namiętnym pocałunku i zaczęła mówić:- Podszedł do mnie drugi i powiedział, żeby, się rozluźniła, następnie umieścił swojego kutasa naprzeciwko mojej pizdeczki i zaczął pocierać w górę i w dół. – Zaczynamy ruchanko, dziecko! – zaśmiał się. Jęknęłam bezradnie, kiedy z całej siły wbił się do mojego wnętrza. Ugniatał brutalnie moje piersi, bawił się sutkami i szczypał pizdeczkę. Pozostali dwaj stali z boku i patrzyli. Minuty mijały, a jego ruchy były coraz szybsze, aż w końcu spuścił się do mojego ciała.- Byłaś dziewicą, a teraz jesteś dziwką – kpił z satysfakcją, kiedy ja z trudem łapałam powietrze.- Dawaj mały, teraz twoja kolej! – kibicował mężczyzna z tatuażem. – Ale ty nie dosięgniesz, musimy ja odwiązać i położyć. Zaczęli przecinać pęta.Moja żona patrzyła na Gosię z przerażeniem. Przesunęła paluszkami parę razy w górę i w dół po jej wilgotnej myszce. Wpadła w śliską koleinę i zawędrowała do miejsca, gdzie wyrastała, nabrzmiała z podniecenia łechtaczka. Pochwyciła ją pomiędzy palce i rozpoczęła pieszczotę. Ściskała ją. Delikatnie ciągnęła. Gładziła. Później zaczęła pieścić wewnętrzną część warg sromowych. Ręką poruszała to wolniej, to znowu szybciej. Nie omijała żadnego miejsca. Gładziła wilgotne z podniecenia płatki sromu. Co jakiś czas wracała w okolice łechtaczki, aby w końcu dotrzeć do zroszonego śluzem i jej śliną wejścia. Rozdzieliła fałdki, które okalały wejście i zwinnie zaczęła wwiercać się w przepastną głębię. Dotarła do miejsca, z którego nie można było posunąć się już dalej. Obwiodła palcem mokre od soczków pożądania ścianki myszki i wyjęła go na zewnątrz. Podniosła dłoń i wsunęła palec do ust. Wolno obracała nim, trzymając mocno zaciśnięte usta, jakby chciała jak najdłużej zachować smak kochanki. Obserwowałem ten występ mojej żony zauroczony do granic wytrzymałość, penisa wyjąłem z majtek i delikatnie ruszałem głowicą. Pojawiła się na nim kropelka spermy, wtedy szybko odjąłem palce od niego i zamarłem. Niewiele brakowało a zlałbym się gorącą serią plemników w majtki.- Mały mężczyzna podszedł do mnie – kontynuowała z wielkim podnieceniem w głosie Małgorzata. Ból i strach pozbawiły mnie siły, a dwa brutalne gwałty osłabiły ducha walki. Jedyne, co mogłam zrobić, to leżeć teraz cichutko na zeschłych liściach i igliwiu i czekać na trzeci gwałt, który niebawem miał nastąpić. Czułam obolałą muszelkę, ale czułam tez wielką w niej wilgoć od ich spermy oraz własnego śluzu, który wydzielał się ze mnie w wielkich ilościach. Moje ciało bowiem tak reagowało na suche tarcie ich wielkimi penisami w środku, że puszczało lepką wydzielinę, aby nic się nie obtarło. Ale i tak czułam piekący ból, a na pośladkach, plecach i ramionach ukłucia igieł sosnowych.Spojrzałam nagle ponad własne rozszerzone nogi z przerażeniem. Przede mną stał mały mężczyzna z ogromnym kutasem. – Odpręż się dziecinko – powiedział jeden z nich – To nie powinno być takie straszne, ale faktycznie może jedyny raz w życiu zaznasz coś tak wielkiego w sobie i już nigdy więcej nie będziesz miała na to okazji. Wyjął mi z ust majtki. Odsapnęłam, zaczęłam szybko oddychać, aby wyrównać oddech, a wtedy ten, który mnie rozdziewiczył nachylił się nad moją twarzą, palcami rozszerzył moje usteczka i włożył do środka sflaczałego członka. Wszedł do moich ust prawie cały, bo był jeszcze miękki po wytrysku, czułam dziwny smak – chyba spermy pomieszanej z moim śluzem i moją krwią, która pociekła ze mnie przy defloracji. Po chwili czułam jak ten kutas zaczyna podrygiwać, rosnąć, coraz bardziej i bardziej aż zaczął rozsadzać moje usta, wpadać głęboko do gardła. Zaczęłam się dławić, więc wyjął go, a następnie ukucnął nad moją buzia i włożył mi do ust swój wielki worek mosznowy z dużymi jądrami. Miałam jego jądra w swojej buzi, przebiegło mi przez myśl, żeby go ugryźć, ale wtedy zapowiedział szorstkim głosem, jakby się domyślając moich myśli, że zabije mnie jeśli to zrobię. W tym czasie, gdy to mówiła, Ola wyjęła z komody jakąś paczuszkę. – Zobaczcie co dostałyśmy – zaśmiała się.- Co to jest? – zagadnęła moja żona, która wciąć siedziała między rozłożonymi szeroko udami kobiety. Małgosia tylko na chwilę podniosła głowę, ciekawa zawartości opakowania. Kiedy zobaczyła wibrator, pożądliwie mruknęła i dalej kontynuowała opowieść. – Dwaj mężczyźni – mówiła – chwycili moje obolałe nogi i rozszerzyli tak mocno, że były niemal prostopadle do ciała. Poczułam ból w dole pleców, gdy moje kończyny próbowały się dopasować do tej nowej pozycji. Moja rozwarta szeroko myszka, zalana spermą, śluzem i krwią była bardzo dobrze widoczna pomiędzy rozsuniętymi udami. Nigdy wcześniej nie czułam się tak bezradna. Mały mężczyzna przystawił głowę masywnego kutasa pomiędzy obrzmiałą myszkę. Zaczęłam walczyć rozpaczliwie, ale dwaj pozostali napastnicy mocno trzymali moje nogi, a w usta znów włożyli mi majteczki, którymi wcześniej ten mały wytarł mi szpareczkę. Z wielką trudnością, wpychał kutasa do cipeczki. Była przecież jeszcze tak bardzo dziewicza, mimo tego, co się stało wcześniej. Charczałam i szarpałam się bezradnie. Czułam jak wielka maczuga rozrywa wolno moje ciało. Moje pomruki jeszcze bardziej zachęciły tego bandziora. Z całej siły wepchnął długiego i grubaśnego kutasa do środka. Chciałam ubłagać mężczyznę, żeby się zatrzymał i nie ranił mnie bardziej, ale majtki, które miałam między zębami uniemożliwiał jakiekolwiek próby mówienia. Zaczął kopulować ze mną powoli, do przodu i do tyłu, aż wpadł w rytm. Próbowałam się rozluźnić, ale drgające ścianki mojej pochwy trzymały mocno wchodzącego i wychodzącego chuja.Gdy to opowiadała, moja żona poprosiła Gosię, aby odwróciła się. Posłusznie wykonała jej prośbę, położyła się tak, że głowa Iwony znalazła się w pobliżu jej najintymniejszej części ciała. Iwona zaczęła wodzić końcówką wibratora po obrzeżach sromu. Uniosła nogę zginając ją w kolanie. Teraz mogła podziwiać rozkoszne płatki jej różyczki z bliska. Okrężnymi ruchami obrysowywała je, co jakiś czas przemykając ciemniejącą linią, jaka tworzyła się pomiędzy krągłymi pośladkami. Moje podniecenie na ten widok rosło jeszcze bardziej. Czułem, że tych mężczyzn, którzy na to patrzyli także. Mogłem widzieć, jak spomiędzy warg sromowych Gosi zaczynają wypływać, początkowo maleńkie, później coraz większe kropelki jej soczków. Samym czubkiem wibratora, delikatnie rozchyliła jej szparkę, aby móc pieścić wewnętrzną stronę warg sromowych. Ola usiadła za moją żona i zaczęła pieścić jej plecy i pupcię przez muślinowy materiał sukienki. To znów zaczęło powodować, że chwyciłem penisa w dłoń i ruszałem mocno. Przestałem jednak za chwilkę, bo znów pojawiła się duża kropla białej gęstej spermy.- Mężczyzna chwycił moje biodra potężnymi rękoma – zaczęła opowiadać dalej Gosia, strasznie przy tym sapiąc z podniecenia – i ciągnął do siebie. Wytrzymałość małego człowieka była niewiarygodna. Wbijał się w moje ciało bardzo gwałtownie, aż poczułam głowę potężnego kutasa na szyjce macicy. Przy tych słowach moja żona wsunęła bardzo łatwo gruby wibrator w ociekającą soczkami myszkę Gosi, która dalej mówiła nie przerywając:- Nigdy nie widziała takich oczu, które cieszyły się mocniej w miarę jak rosło moje cierpienie. Nagle mały człowiek zamknął oczy i wbił kutasa po same jądra. Czułam każdy mięsień i każdą żyłę jego masywnym organu pracującego w moim rozpalonym, porozrywanym wnętrzu. W moje ciało zaczęła wpływać rzeka gorącego nasienia, która wydawała się nie mieć końca. – Teraz ona jest pełna naszych gorących soków! – skomentował, a ja faktycznie czułam się tak pomazana jak nigdy wcześniej, a przy tym czułam jakieś obrzydzenie, że ich sperma zalega na mojej delikatnej, zadbanej, wypieszczonej drogimi kosmetykami skórze.Iwona wsuwała wibrator i wysuwała z jej myszki, a przy tym lizała ją, lizała wibrator, a na sobie pewnie czuła palce Oli, która dotykała ją wszędzie. Całowała kark, tuliła się do jej pleców.- Uklęknij Gosiu – powiedziała Ola, a Iwonka wyliże twoją pupcię. Czy to przyjemne uczucie, czuć pomiędzy pośladkami i język i wibrator jednocześnie? – zapytała, gdy moja żona wsunęła głowę pomiędzy jej uda i w ślad za wibratorem powędrowała pomiędzy pośladki. Gniazdko było rozkoszne, pośladki otulały jej policzki. Były pewnie bardzo gorące. Wiedziałem to, bo sam często całowałem Iwonę w to miejsce. Dłoń Oli powędrowała w kierunku piersi mojej żony, a Gosia zaczęła coraz głośniej pojękiwać, jednocześnie zaczęła kręcić biodrami, jakby chciała pupą odnaleźć wibrator i nadziać się na niego. – To jeszcze nie koniec, bo oni po tym wszystkim zaczęli mnie gwałcić w usta. Pewnie nigdy nie będziesz tak pieprzona przez trzy penisy równocześnie drogie dziecko – powiedział któryś z tych zbirów. Przede mną pojawił się jego kutas, pchał go do moich ust. Spróbowałam odwrócić głowę, ale on chwycił moją twarzy obiema rękami. – Zamierzasz mi odmówić, suko – powiedział. -Zrobisz tak jak zechcę, czyli będę ruchał twoje gardło. I oni też.Byłam znów nieprzytomna ze strachu i ledwie słyszałam, co mówił, ale otworzyłam usta i pozwoliłam jego kutasowi wejść pomiędzy wargi i ząbki. – Teraz ssij, dziecko, od tego zależy twoje życie. Ssałam jego kutasa, a on wpychał go w jej usta z łatwością. – Używaj języka, dziecko….Byłam posłusznym i ssałam jego kutasa, wtedy on wepchał całą długość do ust. Pozostali wsunęli mi swoje członki w dłonie. Musiałam je ruszać, ale zaraz przyłożyli do moich policzków, oczu i sami nimi ruszali. Co jakiś czas wymieniali się penisami w mojej szeroko otwartej buzi. Momentami prawie się dusiłam, kiedy któryś wepchnął całego kutasa. Szczególnie, gdy robił to ten mały z wielkim chujem. Spojrzałam w górę i zobaczyłam jego uśmiechniętą twarz, spoglądającą na mnie z satysfakcją. Leżałam bezradnie. Nie wiedziała, ile minęło czasu odkąd gwałcili moją buzię. Nagle ten mały, miał akurat swego penisa w moich ustach, chwycił moje twarde piersi tak mocno jakby chciał je oderwać- Ach dziewczyno, mam orgazm! – krzyknął i poczułam jego ciepłą, gorzką spermę wypełniającą mi usta. Chciałam ją wypluć, ale wtedy on wyjął penisa, a w to miejsce włożył drugi. Musiałam połykać ten gęsty jego sok, gęsty i taki gorzki, ciągnący się. Ale zaraz ten drugi zlał się potężnym strumieniem do mojego gardła, a ten mały resztki spermy strzepywał na moje oczy. Musiałam je zamknąć, bo zaczęły mnie szczypać. Teraz trzeci mężczyzna zaczął mocniej i szybciej ruchać moje usta. Szybko poczułam, jak jego sperma wpływa do mojego gardła, nie chciałam już tego połykać, ale on trzymał moją głowę zmuszając do połknięcia wszystkiego, kaszlałam i dyszałam, kiedy wyciągał miękkiego kutasa z moich ust. Miałam ich spermę pomieszaną z krwią i soczkami w swoim wnętrzu, myszce oraz w buzi. Czułam jak język mi się klei, czułam tę wstrętną maź na swojej twarzy, a oni jeszcze ją rozcierali flaczejącymi penisami.Tak Gosia zakończyła swoją opowieść. Dziewczyny pieściły ją, a po chwili Ola poprosiła wszystkich panów o karteczki z oceną i karami. My pisaliśmy, a one całowały uda i pupę Małgosi. Miała ona obnażone uda, brzuch, a ubrana była w obcisłą bluzeczkę i stanik.Po chwili Ola zebrała karteczki, usiadła w fotelu i wyjęła jedną z kuferka. Odczytała:- Całujcie jej pupę, posmarujciee oliwką, a następnie włóżcie w jej pupę najgrubszy wibrator. Zgwałćcie jej pupę, a później dajcie jej wibrator do wylizania.

Do tego wyścigu przygotowywałem się od miesięcy. W końcu mój w pełni customizowany Nissan NSX miał pokazać na ulicach na co go stać. Wyżyłowany do granic możliwości silnik, zainstalowany NOS, jedyne w swoim rodzaju winyle przedstawiające mitycznego Lewiatana wchłaniającego całą wioskę rybacką zdobiły metaliczną karoserię. Całości dopełniały nieprzyzwoicie drogie opony oraz błyszczące w świetle latarni felgi Giovanni. Podjechałem z Jennifer na parking w towarzystwie niskiego basu wydobywającego się z mojej tuby umieszczonej w bagażniku. Ustawiłem mojego Alipne na cały regulator aby zrobić przyzwoite wrażenie na chłopakach. Udało się. Gdy tylko mój Nissan podjechał pod stację benzynową od razu wszystkie oczy zgromadzonych zwróciły się w naszą stronę. Widziałem te zazdrosne spojrzenia gówniarzy, którym bogaci tatusiowie dali kasę na ich drogie zabaweczki. Mercedesy, BMW, Hondy, Dodge. Zabawki dla bogatych smarkaczy. Tak naprawdę tylko mój NSX liczył się dzisiaj wieczorem. Zatrzymałem samochód i nie gasząc cichutku pracującego silnika wyszedłem się przywitać. Otworzyłem drzwi Jen i pomogłem jej wyjść. Kolejna fala zazdrosnych spojrzeń. Moja dziewczyna potrafiła zrobić na facetach wrażenie. Wysoka, ciemnowłosa latynoska z długimi kręconymi włosami w kolorze hebanu. Dziś włożyła na siebie króciutką dżinsową spódniczkę, ledwie zakrywającą jej zgrabną pupę oraz różową bluzeczkę z dużym dekoltem. Ubrana była w buty na obcasach, tak, że prawie dorównywała mi wzrostem. Uśmiechnęła się do zebranych i wyciągnęła z torebki papierosa (nie pozwalam nikomu palić w moim Nissanie).Przywitałem się z chłopakami. Byli dziś wszyscy. Gruby John z New Jersey, Pablo z zachodniej, Szybki Mike w swoim Trans Am’ie. Kurwa, ile to razem dziewczyn z Mike’iem wyrwaliśmy dzięki temu samochodowi. Wszyscy przyszło obserwować dzień mojego triumfu. Dzień, w którym w końcu ktoś pokona Chad’a z którym od grubo ponad 8 miesięcy nikt nie wygrał na mieście. Oczywiście tam gdzie są faceci i szybkie bryki, są i niezłe cycki. Widziałem blondynki, meksykanki, kilka azjatek. Towary w których twój fiut mógłby się zakochać od pierwszego wejrzenia. Trzymały się zazdrośnie swoich facetów, taksując się zazdrośnie co chwilę wzrokiem. Blachary.Spojrzałem na Jennifer. Wyglądała ślicznie. Moje maleństwo. Poznałem ją 4 miesiące temu na jednej z imprez u kumpla mieszkającego koło Battery Park. Jakiś naćpany meksykaniec zamknął się z nią w pokoju i grożąc jej bronią prawie zmusił ją do zrobienia loda. Prawie. Spuściłem mu taki wpierdol, że musiał zainwestować w sztuczną szczękę, bo to co zostało z jego zębów nie nadawało się już do niczego.Od tamtej pory byliśmy nierozłączni. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Ja gmerałem w silniku a ona siedziała obok na krzesełku i patrzyła się na mnie z zainteresowaniem. Dużo nie mówiła, była raczej skrytą osobą, która swoje sekrety trzymała zamknięte głęboko w środku. Było nam dobrze ze sobą. Po pewnym czasie zamieszkała ze mną. Ja wychodziłem do pracy w zajezdni autobusowej i gdy wracałem wymęczony ona miała już dla mnie gotowy obiad i witała mnie czułym buziakiem już przy samych drzwiach. Może nie gotowała specjalnie dobrze ale to nie było istotne. Miałem osobę, na której mi zależało i z którą dobrze się rozumiałem.Nasz seks był wspaniały. Lubiła eksperymentować. Nie miała nic przeciwko krępowaniu rąk linką, pieszczotom oralnym oraz zabawą z wibratorami. Była cudowna pod każdym względem. Nie raz doprowadzała mnie samą ręką gdy ja siedziałem na kanapie i oglądałem mecz hokeja. Patrzyła mi wtedy prosto w oczy tymi swoimi ciemnymi oczami i wiedziałem, że robi to nie dlatego, że musi ale, że chce.Raz się pokłóciliśmy. Poszło o jakąś głupotę. Byłem rozdrażniony po pracy i jakoś sytuacja wymknęła się spod kontroli. Nakrzyczałem na nią a ona się momentalnie rozpłakała i wyszła z domu. Moja duma nie pozwoliła mi pójść jej zatrzymać. Nie wróciła na noc. Spróbowałem złapać ją na komórkę ale zostawiła telefon na kanapie. Wychodziłem z siebie. Miałem okropne wyrzuty sumienia.Pojawiła się dopiero nad ranem zalana łzami, w podartym ubraniu. Nie miałem odwagi pytać się co jej się stało. Nigdy w rozmowach nie wracaliśmy do tego wieczoru.Wracają do rzeczywistości. Usłyszeliśmy głośny ryk wysokoprężnego silnika. Czerwony Viper z emblematem czarnego smoka na masce wjechał na parking. Oczy zgromadzonych prowadziły go centymetr po centymetrze do momentu aż całkowicie się zatrzymał. To był Chad. Niezwyciężony Chad.Nonszalancko wysiadł z samochodu i lekceważącym wzrokiem spojrzał na mnie, po czym skierował spojrzenie na Jen. Dosłownie rozebrał ją wzrokiem. Widziałem, że się speszyła i przytuliła się do mnie czule.- To co, gotowy na przegraną? – spytał cynicznie.- Stary, sam sobie zadaj to pytanie. Masz kasę?- Tak, 10 patyków, tak jak się umawialiśmy. A ty masz?- Jasne, odpowiedziałem rzucając czarną torbę na maskę mojego samochodu.- Napijmy się najpierw – wyrwał jednemu z chłopaków butelkę z piwem i jednym łykiem ją opróżnił – daj mi 5 minut.- Okay, ale nie próbuj nawiać – zażartowałem z niego chociaż w głębi serca czułem przed nim respekt.Poszedłem z Jen na stację kupić coś do picia i prezki. Chcieliśmy dzisiejszego wieczoru w dziki sposób świętować moją wygraną. Wybrała truskawkowe – jej ulubione. Sprzedawca spojrzał na nią i oblizał wargi. Skarciłem go wzrokiem i wyszliśmy z powrotem na parking.Złapałem Jennifer za tyłeczek. Była naprawdę kuszący. Twardy latynoski tyłek – najlepsze co może Cię w życiu spotkać.Zobaczyłem Chad’a wsiadającego do swojego Dodga. Zawołał mnie skinieniem ręki. Podszedłem.- Słuchaj, mam dla Ciebie propozycję życia. Jak bardzo jesteś pewny swojej wygranej?- W 100%. A co, chcesz wymięknąć? – spytałem buńczucznie.- Nie ale chcę Ci zaproponować coś więcej niż 10 patyków. Jeśli wygrasz, zgarniasz mój samochód – zatkało mnie. Przecież taka fura warta jest tyle co moje mieszkanie (fakt, że wynajmowane ale jednak).- A jeśli przegram?- Jeśli przegrasz, w co jak sam twierdzisz nie wierzysz, to wtedy tyłek twojej dziewczyny jest dzisiejszego wieczora mój – zatkało mnie. Chciałem walnąć go w twarz ale się powstrzymałem – zlinczowali by mnie jego znajomi. Chad był naprawdę ważnym gościem w środowisku.- Nie ma mowy – warknąłem- Pomyśl, skoro i tak dziś wygrasz to nie powinno Ci to robić żadnej różnicy, a samochód będzie Twój. Wyobraź sobie, jak Twoja suczka ładnie by wyglądała za jego kierownicą.Kurwa, samochód bym sprzedał – kasa naprawdę by się przydała. Chciałem trochę uzbierać i wynająć mieszkanie w bezpieczniejszej dzielnicy aby mieć pewność, że sytuacja w której poznałem Jen nigdy jej się nie powtórzy. Kurwa. Przecież mój NSX był na dziś zrobiony do granic możliwości.- Zgadzam się ale pod jednym warunkiem. Jeśli wygram, Jen nigdy nie pozna warunków naszego zakładu – powiedziałem zdecydowanie.- Masz moje słowo – odpowiedział, po czym odwrócił się ode mnie i zapalił silnik.- Coś się stało kotku – Jennifer spytała mnie czule.- Nie, wszystko w porządku, chciałem tylko coś jeszcze ustalić przed startem – bezczelnie skłamałem.Ustawiliśmy się na linii startu. Mój metalizowany NSX i jego czerwony Viper. Pojedynek tytanów. Seksowna azjatka w obcisłych shortach stanęła pomiędzy naszymi samochodami. Jej ciało wspaniale lśniło w świetle naszych reflektorów. Trzy, dwa, jeden. Słowo start zupełnie znikło wśród ryku naszych potężnych silników. W powietrze wzbiły się tumany dymu z palonych na asfalcie opon. To będzie wspaniała noc.Jedynka, dwójka, trójka, czwórka. Zmieniałem biegi w zawrotnym tempie. Silnik cały czas pracował na wysokich obrotach a światła mijanych latarni ulicznych śmigały mi przed oczami niczym świetliki nad jeziorem w bezksiężycową noc. Na pierwszych 200 metrach Chad wysunął się na prowadzenie, jednak udało mi się dość łatwo nadrobić stratę i uzyskać niewielkie prowadzenie. Zajmowaliśmy dwa pasy. Ja prawy, on lewy. Gdyby teraz coś pojawiło się z naprzeciwka Chad miałby niezły problem z uniknięciem śmiertelnego zderzenia. Niestety nic nie jechało.Piątka, szóstka, NOS. Poczułem ogromne przyśpieszenie, które jeszcze bardziej wgniotło mnie w mój profilowany fotel. Teraz światła zbijały się już w bezkształtną masę jasnych plam i cienia. Świat wirował przed oczami. Chad został jakieś 5 metrów z tyłu. Do mety było niespełna pół mili.Prawie zamknąłem licznik gdy czerwony Viper nagle zniknął mi z tylnego lusterka i pojawił się tuż obok mnie. Słyszałem jego złowrogo warczący silnik i prawie widziałem jego chamski ryj za kierownicą.Nagle zaczęło się dziać coś niedobrego. Poczułem, że mój samochód nie nabiera już prędkości ale zaczyna bardzo delikatnie zwalniać. Kurwa, czyżbym za wcześnie wystartował ze dopalaczem? Momentalnie utrata prędkości mojego Nissana przełożyła się na odległość pomiędzy naszymi samochodami. Dystans zaczął się niebezpiecznie zwiększać do jednego metra. Przed samą metą oznaczało to tylko jedno.Kurwa, co ja zrobiłem. Przecież mogłem to przewidzieć. Gdy mijałem linię mety 2 sekundy po Dodge’u po moim policzku ciekła strużka łez. Byłem przegranym. Wielkim przegranym. Jak ja to powiem Jen. A czy jej to powiem?Jeszcze nie wyhamowałem do końca. Błyskawicznie zaciągnąłem ręczny. Obrót o 180 stopni w tumanach dymu. Szybko, byle tylko zdążyć ją zabrać z parkingu zanim Chad się zorientuje, że chcę go wydymać. Kurwa. Nie udało się. Musiał poinformować chłopaków przez koma. Jen była teraz trzymana za ręce przez 3 rosłych murzynów w oczekiwaniu na powrót Chad’a.Gdy wysiadłem z samochodu i podbiegłem do nich aby uwolnić swoją dziewczynę, jeden z nich wyciągnął klamkę – Stary, zakład to zakład – sprawa honoru.- Chuj Ci w dupę czarnuchu. Wypuść moją dziewczynę – krzyknąłem i rzuciłem się na nich z gołymi pięściami. Szybko mnie jednak obezwładnili i powalili na ziemię.Przyjechał Chad. Triumfował. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się do mnie arogancko – Chad zawsze wygrywa – nie wiedziałeś?- Nie kurwa, nie wiedziałem – odpowiedziałem w myślach.Podszedł do mojej dziewczyny i odsunął murzynów na bok. Była cała przestraszona. Trzęsła się jak osika. Szukała wzrokiem oparcia jednak nigdzie go nie znalazła. Ci ludzie byli bezwzględni a Chad był ich idolem.- Nie, proszę nie – błagalnie odezwała się do Chad’a.- Słuchaj, twój facet przegrał twoje meksykańskie dupsku w uczciwym, dżentelmeńskim zakładzie. Teraz nic nie możemy już zrobić. Nie martw się, zerżnę Cię tak, że na długo to zapamiętasz – klepnął ją w pupę i jednym ruchem otworzył rozporek.- Nie błagam. Zrobię wszystko ale nie rób mi tego tutaj, przy tych wszystkich ludziach, błagam.- Wszystko mówisz? – spytał zainteresowany- Tak wszystko ale nie tutaj. Nie tutaj.- Dobrze, więc wsadzaj swoje latynoskie dupsko do mojego samochodu i pojedziemy się zabawić do mnie – siłą wepchnął ją do swojego Viper’a. Wziął od jednego z murzynów gnata i usiadł za kierownicą.- Trish, wsiadaj do tego NSX’a z tym osłem i jedź za nami – krzyknął do azjatki, która dała nam sygnał startu, który tak naprawdę był dla mnie sygnałem końca.Dwa sportowe samochody z piskiem opon ruszyły z parkingu w stronę centrum.………………………………Ciąg dalszy niedługo nastąpi

Ognisko

Brak komentarzy

Ognisko powoli dogorywało. Paliły się jeszcze duże szczapy, ale na miejscu leżących uprzednio dużych drągów, pozostało już tylko parę suchych gałązek, odłamanych w trakcie wrzucania.Dogasający ogień tworzył jednak wokół ciągle niesamowitą poświatę migających półcieni.Woj dorzucił leżące nikłe gałązki. Na chwilę rozbłysło światło, oświetlając leżące na trawiepostaci. Około dziesięciu osób, większości nie znałem. Woj, Wojtek kładł się właśnie po mojej lewej stronie. Przyjaciel, rycerz, dobrze sytuowany facet z ciągle wklęsłym, mimo paru latek, brzuchem i z szopą kręconych włosów. Zerknąłem w prawą stronę i dojrzałem Anitę. Patrzyła na mnie roziskrzonymi oczyma. Śmiała się do mnie. Wiedziałem, że uwielbia ogniska, zwłaszcza, jak ktoś brzdąknie na gitarze. Co prawda nie było żadnej gitary, ale przedtem po jeziorze rozlegały się co rusz chóralne śpiewy. Nie takie pijackie, nietrafiające w rytm, ale spokojne, z wyczuciem.Jakby te puszki piwa napełniające już w połowie pobliski 60-litrowy kosz z grubej, zielonej folii, nie były wypijane przez nas, tylko znalazły się tam przypadkiem.Śpiewaliśmy głównie songi, trochę Kaczmarskiego, ze dwa kawałki Okudżawy.Ale jak zwykle brylowały „Hej, sokoły”. Podstawowa pieśń biesiad. Podstawowa pieśń walczących. Właśnie któryś z uczestników naprzeciwko zaintonował po raz trzeci to samo. W niknącym blasku ogniska, przy cichnącym akompaniamencie ciszy do „sokołów” zauważyłem kątem oka, jak ktoś siada po prawej stronie mojej żony. Odsunęła się bezwiednie w moją stronę.- Cześć – mimo śpiewu usłyszałem jego cichy głos. – Sama?Nastawiłem uszu. Zabrzmiało mi to od razu na podryw, i to niewyszukany.- Cześć, śpiewaj.Zdziwiło mnie trochę, że nie kazała mu się odwalić, odstosunkować, wybyć w niebyt. Jakby mówiła mu, że ktoś siadający przy niej z pytaniem „Sama?” był jak najbardziej na miejscu. Jakby go zachęcała. Przeturlałem się na lewy bok, żeby widzieć tę scenę. Przestałem zwracać uwagę na przyśpiewki. Skoncentrowałem się jedynie na ich ustach.- Nie lubię „sokołów”, są tak oklepane – położył się na prawym łokciu i spojrzał Anicie w oczy. Zerknęła na niego, podniosła się i usiadła krzyżując nogi w pozycji „kwiatu lotosu”.Kruczoczarne włosy, jeszcze czarniejsze w blasku ciemniejącego ogniska, rozsypały się kaskadą po odsłoniętych plecach. (MałaMi). Dwadzieścia stopni na dworze, przy ognisku dobre czterdzieści usprawiedliwiało noszenie wieczorem tylko kostiumu kąpielowego, który z natury rzeczy niewiele zasłaniał. Ale jego bezczelne spojrzenie w dekolt i to bezceremonialne „Sama?” zaniepokoiło mnie. – Cześć – rzuciłem w jego kierunku.- Twój facet? – spojrzał na Anitę z pokpiwającym uśmieszkiem.No nie, poczułem jak wnętrzności zaczynają wyprawiać harce. Nawet mi nie odpowiedział. Zaczynałem się gotować. Nawet, kurwa, nie raczył na mnie zerknąć. Może przedtem sobie mnie obejrzał. Prawdopodobnie dobrze wiedział, kim jestem, ale i tak dawał do zrozumienia, że niewiele go to rusza. W atmosferze niewymuszonej zabawy przy ognisku takie zachowanie wydało mi się zdecydowanie nie na miejscu.- Tak, jestem jej mężem – odpowiedziałem agresywnie. – Nie jest tu sama.- Spokojnie, nie podnoś głosu, po prostu nie znam tu nikogo, jestem z Myśliborza… – tym razem wyraźnie na mnie łypnął. – To „z Myśliborza” dobiegło do mnie zniekształcone, wskutek przybierającej na sile pieśni. Odwzajemniłem się spojrzeniem bazyliszka.- Kocham żonę i nie lubię, jak ktoś się do niej przysiada, pytając „Sama?”.Rzuciłem mu z wypełnionej lodem folii puszkę. „Złapał w locie, skurwiel!” -skonstatowałem z niechęcią. Właściwie nie wiem, po co to zrobiłem. Pewnie podświadome, wyniesione z domu wychowanie „dziel się”. Otworzył z charakterystycznym psykiem. Strumień piany wytrysnął mu na nagie piersi.Spojrzał po sobie, jakby dociekając, czy ta klata na pewno należy do niego.- Podoba ci się? – spod oka zerknął na Anitę. Zalewały go strumienie białej piany. Wyraźnie, bydlak, pił do seksu. I to przy mnie. Nie chciałem się bić w tej atmosferze.Wstałem i podałem żonie rękę. – Chodź, mimo, że gość pachnie Arkonią, może już pójdziemy, muszę wcześnie wstać.Używałem tego samego płynu po goleniu.Woj poszedł z nami. Nie obejrzałem się ani razu, ale żonka raz jakby udała, że rozwiązał jej się nierozwiązywalny pasek przy wysokim obcasie. Przyklękła i się obejrzała. Spojrzałem za nią. W blasku samego żaru też było widać tę mordę. Patrzył na nią, jak urzeczony.Roznosiłem wtedy mleko. Gdy jeszcze Polska roznosiła podobne wiktuały. Musiałem być przy ciężarówce max 3.00 rano. Roznieść wszystko max do 6.30. Podpisane umowy nie zostawiały cienia wątpliwości. Jeśli zadzwonię o tej porze i powiem, że nie przyjadę, to nakładają na mnie kary finansowe. Jeśli np. złamałbym nogę, to jedyne ubezpieczenie mogłoby spłacić Państwo-Państwu, bo jako pracownik ubezpieczyłem się w ….Państwie. To były szalone lata osiemdziesiąte, tuż przed zakończeniem stanu wojennego. Nikt tak naprawdę nie przyzwyczaił się do odebrania mu prawa chodzenia, gdzie chce po godzinie 23.00.Nikt tak naprawdę nigdy nie wierzył, żeby takie prawo miało rację bytu. Ale chwilowo miało.Dysponowałem załatwionym przez mleczarnię dokumentem, uprawniającym do poruszania się w godzinach policyjnych. Także do przejazdów tramwajami, autobusami i pociągami do – i z pracy. Z racji wykonywanego zawodu mogłem zabrać ze sobą jedną, pomagającą osobę. Która musiała wykazać się tylko dowodem osobistym. Woj miał taki przy sobie.Żeby być na 3.00 musiałem wyjechać pociągiem o 1.11. Byliśmy wszyscy dobrze nawaleni, więc Woj zaproponował, że pomoże mi „uszczęśliwić Polaków”. Więc pojechaliśmy tym o 1.11.Nie byliśmy tak długo. Zdążyliśmy na pociąg o 6.49 z powrotem. Już o 7.50, włącznie z marszem byliśmy na miejscu. Pobojowisko. Rżysko. Palenisko serc i dusz.Już idąc z daleka widziałem, że coś jest nie tak. Właściwie bardziej czułem. Niby ten sam szpaler drzew, ale one huczą donośniej, niby te same drzewa, ale jakby mniejsze, przytłamszone, obciążone dziedzictwem grzechów ludzkości.Jednak naprawdę zaniepokoił mnie brak światełka w kibelku. Tam zostawialiśmy światło od lat. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby na jakiejś imprezie ktoś nie szedł się odpryskać. Gdy ktoś po zmierzchu włączył przełącznik, uruchamiało się światełko awaryjne (3V), bardziej oszczędne. Nikt nie miał do tej pory zastrzeżeń, że w mdłym, oszczędnym świetle oblał sobie spodnie.To światełko było naszą nadzieją na przestrzeń, której nie widzieliśmy, ale czuliśmy, że istnieje. Nie widziałem tego światełka i to mnie straszliwie zaniepokoiło. Dopadłem do drzwi domku.Żona leżała w pozycji embrionalnej. Podkurczone pod siebie kolana. Nigdy jej taką nie widziałem. Bezbronną. Inną. Dziwną.- Co się stało? – prawie wrzasnąłem, chwytając ją za ramię.- Nic.Widziałem, że coś się stało. Całym jej naprężeniem ciała, całą nią czułem zapach….Arkonii.Nie jej „Zimnej kobiety” tylko „Arkonii”. Kuuuurwa mać…. Był u niej??? Śledził nas, jak wyjeżdżaliśmy z ośrodka? Kim on, kurwa, jest????”- Posłuchaj, znajdę go i oddam wymiarowi sprawiedliwości.- Jakiej sprawiedliwości? O czym ty mówisz? – wyjęczała. Nie spytała po co go znajdywać. Jednak moje domysły okazały się słuszne. Pierdolec zgwałcił mi żonę. Zdawałem sobie doskonale sprawę, że pozostawienie Państwu sprawiedliwości, to jak rzucanie wianków na wodę. Każdy gdzieś płynie, ale gdzie, nikt nie wie.Zdała mi dokładną relację ze zdarzeń.Przyszedł 5 minut po naszym wyjeździe do mleka.Nie opierdalał się specjalnie. Zgwałcił ją dwukrotnie.Teksty „obserwowałem cię od dawna, jestem tobą zauroczony” nie robiły na Anicie większego wrażenia, ponieważ była wystarczająco piękną kobietą, by nie musieć słuchać podobnych nagabywań.Wszedł do niej po prostu, z frontu, odprowadziwszy nas wzrokiem. – Nie zamknięte drzwi, dom oświetlony jak choinka… sądzę, że to coś dla mnie.Anita sądziła, że jak da mu drinka, to sobie pójdzie. Nic bardziej błędnego.Po wypiciu pierwszego chyba bardziej się rozochocił. – Może teraz zatańczymy?Chciała uciec, ale nie miała gdzie. Wyjście z salonu wypełniał dokładnie on. Trochę się wystraszyła. „Co, chyba nie będzie mnie gwałcił?”. Przecież wkoło tylu ludzi…Pomyślała też, że mąż, jak zawsze pracuje w najmniej pożądanych godzinach.Podszedł do niej. Zadrżała. Nagle zrobiło jej się zimno. To ten w miarę sympatyczny gość, który mnie uwodził przy „sokołach”? Pomyślała przez chwilę, że mąż mógłby być nieco bliżej. „Po cholerę załatwił sobie zmianę akurat dziś?” Przecież wie, że nie umiem się bronić…..Gdy ją objął, nawet specjalnie nie protestowała. Zaczął ją całować, podczas gdy ona miała zwieszone ręce. Bezczynne. Bezużyteczne.”Dopóki go nie dotknę, wszystko będzie ok.”. „Wtedy, gdy go dotknę, zacznie się horror”.Szybko zdjął z niej górną część kostiumu. Kształtne piersi zatańczyły mu w dłoniach.- Nie wyglądałaś na takie cudeńka.”Nawet pierdolec może mieć pierdolca”. Zaczął je bardzo delikatnie gładzić, od czasu do czasu podszczypując sutki, czym lekko ją rozmiękczył. Opierała się stanowczo, odsuwając mu ręce, ale nie była tak silna. Poza tym, bardzo to lubiła, bez tego praktycznie nie istniał dla niej „mocny seks”. Tylko skąd on mógł to wiedzieć?Nie wiedział. Dokładał do niej palce impulsu. Palce, o których wiedział, że są „seksualne, sensoryczne”.Czyli wszystkie, za wyjątkiem dwóch najmniejszych.Włożył w nią na początek dwa prawej ręki, środkowy i wskazujący.Zawyła, jakby ją rozdzierano. Bez uprzedzenia, bez oliwek była jak Joanna D’Arc. Dziewicą.”Dlaczego nie umiem powiedzieć- kurwa, nie!!!”Bo taka była. Nieumiejąca powiedzieć przepraszam, gdy ktoś ją nadepnął. Nieumiejąca wrzeszczeć wniebogłosy, jak ją gwałcą, bo ktoś, kto śpi po nocce, mógłby się obudzić. Nieumiejąca zdecydowanie odmówić….nieumiejąca żyć w polskim, popierdolonym społeczeństwie, gdzie każdy nie jest tym, za kogo go bierzesz.Nie umiała po prostu powiedzieć „Odwal się”… bo to mogłoby zranić dumę gwałciciela.Gdy w nią wszedł, poczuła najpierw niewysłowiony ból. Krzyknęła, bo nie była gotowa.Zamknął dłonią jej usta. – Wiesz, dlaczego? Nie miała zielonego pojęcia, ale też nie chciała wiedzieć. Chciała być tylko bezpieczna.- Bo jesteś najpiękniejsza.Zawiść. Dobre. Tylko co ma zawiść męska, do damskiej?Nie uwierzyła mu.- Nie sądzę, żeby motywem była zawiść o urodę – powiedziała. – Sądzę, że już taki świrus jesteś od urodzenia.Uderzył ją w lewy policzek. Ale jakby zaraz się w myślach zmitygował. Lekko się przesunął.”Nie muszę od razu bić kobiet, i tak wrócą do mnie”.Wszedł w nią głębiej. I poślinił palec. Jęknęła niewyraziście i całym jej ciałem wstrząsnął dreszcz. Pomyślał, że zrobił dobrze i powtórzył ostatni ruch jeszcze bardzie zamaszyście. Kolejny dreszcz oznajmił mu, że to może TO. Ale dopiero teraz zauważył po oczach, że ją po prostu rani. Ją to boli. Wejrzał głębiej w te szafirowe oczy i…ujrzał gniew. Zrozpaczenie. Desperację. Pierwszy raz dotarł do niego nikły impuls strachu. Dopiero teraz dotarło do niego, co tak naprawdę zrobił.Nie mógł zapomnieć tych szafirowych, szeroko otwartych oczu. Z których powoli spływały łzy. Łzy wściekłości, że znalazla się w takiej sytuacji. Łzy rozpaczy, że nikt nie jest przy niej. Łzy bezsilności.Gdy wyczuł, że jest sucha, poślinił palec i tym bardziej był w niej.Zaczęła krzyczeć. Z rozpaczy, że nie ma kogoś, kto mógłby ją od niego uwolnić.Gdy dochodził, pomyślała przez tę krótką chwilę: – Zabiję cię, gnoju.”Za takie łzy oddałbym duszę!”. Jestem już niedaleko niego….”Szkoda, że nie będę mógł ci powiedzieć, jak byłaś najważniejszą dla mnie osobą”.Przypomniałem ją sobie dawniej, bezpruderyjnie nieśmiałą, skowyczącą przy każdym malutkim „uszczypnięciu”, przy każdym intymnym dotknięciu.To czym ją wziął? Oprócz siły?Zacząłem się zastanawiać. Teraz sobie przypomniałem. To zwykłe, uprzejme „Cześć, śpiewaj”. Czy zdecydowane powiedzenie w stylu „Spadaj, młodzieńcze” mogłoby przynieść bardziej rozwiązywalne posunięcia?Myślę, że nie.On chciał to zrobić i zrobił, bo był skurwielem, którego nikt nie ma prawa znaleźć. Czuł się bezkarny.A ja chciałem go znaleźć i …. znalazłem.Wydałem na to ponad połowę gotówki. Zatrudniłem prywatnych detektywów, gdy stwierdziłem, że policja może sobie tylko pogwizdać. Znaleźli go. Podobno nie było to trudne, przekupiając paru urzędasów, ale na pewno dla policji przekraczające wszelkie bariery.Denat ukrywał się w puszczy noteckiej.Jeszcze nie wiedział, że jest trupem, gdy wsiadałem do osobowego pociągu relacji Poznań-Szczecin.

Znowu na mnie patrzył.Ostro, władczo, błyszczącymi oczami. Mroczny błysk w jego czarnych oczach nie wróżył nic dobrego. I ten uśmiech…Edyta, OCKNIJ SIĘ! To twój nauczyciel!- Pytałem cię o coś, Młynarska.Zupełnie nieprzytomna zamrugałam gwałtownie, budząc się z odrętwienia. – T… Tak? – wykrztusiłam z trudem.- Pytałem, czy nie wdychałaś dzisiaj czegoś więcej niż świeże powietrze, ale odpowiedź nasuwa się sama. – Jego głos dźgnął mnie w bębenki. Ironia zakłuła mnie w serce. Klasa nawet nie zaszemrała. – Skoro tak lubisz odpływać, to w ramach dodatkowej pracy domowej z geografii opiszesz mi na jakim kontynencie rośnie marihuana oraz w jakich warunkach należy ją hodować. Jeżeli nie dostanę tej pracy na jutrzejszej lekcji, poniesiesz tego dość przykre konsekwencje.W tej samej chwili rozległ się dzwonek na przerwę.- Edyta, rusz dupę, kretynko! – W prawe ucho wbił mi się szept Gaby, mojej najlepszej przyjaciółki i po chwili zostałam wyciągnięta na korytarz. – Dziewczyno, ocknij się! – Drobna blondynka pchnęła mnie na ścianę i uderzyła dość mocno w policzek.Teraz dopiero wróciłam do świata żywych.- Gaba… – złapałam się za piekącą twarz i spojrzałam na nią z wyrzutem. – Uprzejmie informuję cię, że znowu straciłaś kontakt ze światem i dorobiłaś się referatu!Oczy mi się zaokrągliły.- Ja… Jak to?- Na litość boską… Całą lekcję wpatrywałaś się w Kilim jak w posąg greckiego boga, przy czym omal się nie obśliniłaś jak dziecko specjalnej troski! Wylecz się z tej beznadziejnej miłości, bo inaczej zginiesz! Cztery razy zwracał ci uwagę, a ty dopiero za czwartym zareagowałaś!Pochyliłam głowę. Znowu.Nie ma nic gorszego niż ogólniak. W tej samej chwili z sali wyszedł Kilim i spojrzał na nas z odrazą.- Młynarska, zapamiętałaś temat pracy, czy może zapisać ci go drukowanymi literami? – zapytał ironicznie, świdrując mnie wzrokiem.- Zapamiętałam – wykrztusiłam, czując, że miękną mi kolana i serce zaczyna walić. – W takim razie gratuluję, mam nadzieję, że Matka Natura zbyt szybko cię nie opuści – nauczyciel odwrócił się i odszedł, odprowadzany moim psim wzrokiem.- Co ty widzisz w takim skurwielu? – Gaba pokręciła z niedowierzaniem głową i spojrzała na mnie zrezygnowana. – Przecież to podłe…Nie wiem co w nim widzę, ale chyba coś widzę, bo kiedy tylko pojawia się na horyzoncie, zamieniam się w płynną galaretkę. Jego wzrok przyprawia mnie o palpitacje serca a głos sprawia, że robię się zawstydzająco wilgotna tu i ówdzie. Ile to już trwa… Trzy miesiące. Zakochałam się w skurwielowatym geografie. – Może i skurwiel, ale tak bardzo bym chciała, żeby mnie przerżnął… – poprawiłam torbę na ramieniu i ruszyłam za blondynką do sali od historii.- Nawet mi o tym nie mów. Wygląda jak ten cały Snape z Pottera. Bue. Ubiera się na czarno, nie myje włosów i zabija tak spojrzeniem jak i tekstami. Przecież to chamstwo – Gabrysia skrzywiła się z obrzydzeniem. – Jeszcze mu tylko czarnej peleryny brakuje.Nic nie powiedziałam. Nie chciałam jej mówić o tym, że każdego wieczora masturbuję się, myśląc o Robercie, bo tak ma na imię Kilim. I że za każdym razem osiągam niesamowity orgazm. Boże, móc chociaż raz doznać tej rozkoszy…Referat pisałam aż do północy. Starałam się nie myśleć o tym jako karze, wyobrażałam sobie jak z uśmiechem podchodzę do niego, podaję mu pracę, pochylając się nad biurkiem i we wcięciu bluzki pokazując mu skrawek piersi, po czym on przyciąga mnie do siebie i kąsa w szyję…Tu moje fantazje się skończyły, bo zasnęłam nad kartką ze skończoną pracą. Obudził mnie budzik i spazm przerażenia.Dzisiaj pierwsza geografia!Błyskawicznie zebrałam wszystko co mi potrzebne do budy i stanęłam jeszcze przed lustrem. Czarne loki rozczesałam wilgotnym grzebykiem i z boku wpięłam srebrną spinkę. Do tego wymięty t-shirt i byle jakie spodnie.- Nie mogę mu się tak pokazać!Idiotka z ciebie, dobrze wiesz, że jesteś dla niego tylko smarkatą kretynką, która lampi się na niego jak w obraz, przestań zachowywać się jak dzieciak… Mimo to poleciałam do szafy i wyjęłam z niej białą bluzkę zapinaną na srebrne guziczki. Założyłam ją na siebie. Była już ciut za mała i guziki ledwie się trzymały na moim obfitym biuście, tak więc aby się nie urwały rozpięłam dwa pod szyją. W lustrze zauważyłam, że widać mi kawałek rowka między podtrzymywanymi przez stanik piersiami i uśmiechnęłam się promiennie. O taki efekt mi chodziło!Pogrzebałam jeszcze chwilę w szafie i wyciągnęłam z niej ciut przymałe dżinsy, które po założeniu ciasno opięły mi się na zgrabnej pupie. Okay, będzie trochę ciężko chodzić i strach usiąść… ale przynajmniej będę wyglądać seksownie. Złapałam szybko torbę i wybiegłam z domu.- Edyyyytaaa… Ładne cycki, dla kogo się tak wystroiłaś? – Ledwie weszłam do szatni, a już otaksowała mnie wzrokiem znaczna część męskiej populacji klasowej. Spojrzałam na nich z pogardą. Pryszczate szesnastoletnie wyrostki, umysłowo na poziomie trzynastolatków. Nie umywają się do Severusa. – No pokaż nam swoje balony, nie wstydź się, ocenimy, czy spodobają się Snape`owi! – Z ławki pod oknem podniósł się Grzesiek Leszczyński, największy kafar w naszej klasie. Łapy to on ma wielkości zeszytów A5.Zmroziło mnie.- Odsuń się! Bo zacznę wrzeszczeć i narobię ci przypału! – odskoczyłam do tyłu, zasłaniając się torbą. Grzesiek zarechotał obleśnie, zachęcony okrzykami tych neandertalczyków, którzy za nim siedzieli. – Poza tym to nie dla Klimko. – Krew odpłynęła mi z twarzy, zrobiło mi się słabo.Kurwa, czy wszyscy już o tym wiedzieli?!Na szczęście zadzwonił dzwonek na lekcję i uwolnił mnie przed wielkim kretynem. Po drodze panicznie planowałam, jak sprawić, żeby Robert zobaczył chociaż kawałek mojego dekoltu. Jednocześnie gwałtownie poprawiałam pasek torby przewieszonej przez głowę. Ze strachem zauważyłam, że prawie wszyscy zdążyli już wejść do środka.Szlag!Przyspieszyłam i z rozpędu wpadłam do sali, prawie potykając się o własne nogi.I w tej samej chwili pasek od torby szarpnął za dwa najwyższe guziki, które z cichym brzękiem potoczyły się po podłodze. W ciszy jaka zapadała zawsze przy wchodzeniu do klasy Severusa brzęk ten zabrzmiał jak wystrzały z pistoletu. Pisnęłam cicho i rzuciłam się na podłogę w ich poszukiwaniu, jednocześnie czując na sobie wzrok wszystkich kolegów w klasie. Poczułam jak czerwienieję jak burak, jedną ręką zakrywałam dekolt, który powiększył się aż za bardzo – tak, że widać było nie tylko kawałek rowka, ale i koronkowy stanik podtrzymujący mój biust. Cholera, cholera, CHOLERA!W tej samej chwili, kiedy dostrzegłam drugi guzik tuż przy biurku nauczyciela, omal nie zderzyłam się nosem z nogami ubranymi w czarne spodnie i czarne wypastowane buty. Nogi zgięły się w kolanach i męska dłoń podniosła moją własność.Serce zaczęło tłuc mi się tak niemiłosiernie, że aż zaczęło boleć.- To twoje, Młynarska? – Zimny głos Kilima odebrał mi resztki świadomości, spojrzałam w górę i napotkałam lodowate czarne oczy nauczyciela, w których natychmiast się zatraciłam. Na jego usta wypłynął pokrętny uśmieszek. – Jak chcesz, mogę dać ci teraz igłę i nitkę, przyszyjesz sobie guziczki.Boże, to by oznaczało, że musiałabym zdjąć z siebie bluzkę i w samym staniku przyszywać te pieprzone guziki! A siedzę w pierwszej ławce przed jego biurkiem!- Ja… och… – Spróbowałam się podnieść, jednocześnie zakładając torbę na ramię i próbując zasłonić odsłonięty dekolt wraz z jego zawartością. – Ja… Nie trzeba… – wydusiłam, chociaż moje wnętrze szalało i wrzeszczało „TAAAK! ZGÓDŹ SIĘ, KRETYNKO!”. Co cię obchodzi, że cała klasa zobaczy jaką bieliznę nosisz? On będzie widział twoje piersi w całej okazałości! – Nie… Ja dam sobie radę…- Jak uważasz. Swoją drogą… – zaczął, ale zawiesił głos i nie skończył. – Siadaj do ławki. Pracę masz?Zadał pytanie niespodziewanie i zupełnie wytrącił mnie nim z równowagi.Zdębiałam i przez chwilę zapomniałam języka w gębie. Po chwili udało mi się zrozumieć sens jego słów.- Ta… tak – odparłam cicho, zasłaniając się cnotliwie bluzką.- Chcę ją widzieć na swoim biurku po lekcji. – Severus spojrzał na mnie zimno, ale w jego oczach widziałam jakiś dziwny poblask, jakby coś knuł. Pokiwałam głową i usiadłam na swoim miejscu, zasłaniając się jak się da. – Wyjmijcie atlasy, powtórzymy ostatni temat. Na następnej lekcji zrobię wam kinder suprise w postaci klasówki.Nikt nie jęknął – nikt jeszcze nie był samobójcą.Zabraliśmy się do pracy. Nawiasem mówiąc, było mi strasznie niewygodnie. Jedną ręką zasłaniałam biust brzegami przyciasnej bluzeczki, drugą manewrowałam przy kartkach atlasu. Nawet nie zauważyłam jak Robert usiadł za biurkiem i wpatrzył się we mnie intensywnie. Aż podskoczyłam, kiedy usłyszałam jego cichy i chłodny głos:- Młynarska, praca.Zalękniona podniosłam wzrok wprost na niego i spojrzałam profesorowi prosto w oczy.I to był potężny błąd.Bo natychmiast utonęłam w czarnym zimnym spojrzeniu. Z wrażenia otworzyłam usta, niezgrabnie poruszyłam ręką i zwaliłam atlas na ziemię. Wyobraźnia niczym lokaj na srebrnej tacy podsunęła mi przed oczy wizję gorących dłoni Severusa, błądzących po moim chłodnym, spragnionym jego dotyku ciele, chciwe, jadowite usta nauczyciela, wpite w moje wargi, przygryzające je aż do krwi, gorący oddech przesuwający się po moim uchu i szyi, czarne, długie do ramion włosy muskające moje policzki… Wzrok momentalnie mi się zamglił.Poczułam jak robię się niepokojąco wilgotna. Nie, nie wilgotna. Mokra.Piekący ból w policzku sprawił, że spadłam z chmur prosto na beton. Severus wychylał się do przodu. Jak przez mgłę zauważyłam, że rozciera sobie dłoń i dopiero się zorientowałam, że znowu odpłynęłam.- Dostanę wreszcie tą pracę, czy mam cię zatłuc, do cholery?! – Aż podskoczyłam, słysząc ostre warknięcie Roberta. Nauczyciel wpił we mnie straszne spojrzenie i wstał zza biurka, podchodząc z mojej prawej strony. Spojrzałam na niego spłoszona i zarazem zafascynowana. W tej chwili Snape przypominał mi arystokratycznego wampira, robiącego podchody do swojej ofiary. Błyskawicznie zaczęłam przegrzebywać torbę w poszukiwaniu kartki z tekstem. Robert w tym czasie powoli podniósł atlas z podłogi. – Masz, czy nie?Krew zamieniła mi się w stężoną galaretkę, dopiero co wyjętą z lodówki.Pracy nie było.Rzuciłam się jak pantera na torbę i zaczęłam ją sukcesywnie przetrząsać.- Ja… ja ją zrobiłam, ale… ja ją mam, ale… – jąkałam się, przerażona i osaczona jak zając na polowaniu.ŁUP!Aż pisnęłam i podskoczyłam, kiedy nauczyciel z całej siły trzasnął atlasem o blat mojej ławki. Obejrzałam się.I omal nie odpłynęłam do lepszego ze światów.Twarz Severusa była nienaturalnie blisko mojej. Mężczyzna zmrużył niebezpiecznie oczy, co sprawiło, że po prostu…- Zostaniesz po lekcjach. – Jego głos był tak jadowity, że niech się kobra w krzaki schowa.Zamarłam. Nawet nie zauważyłam, że Kilim po chwili odszedł ode mnie, podchodząc do tablicy i zaczynając omawianie tematu.***************************************************Z sali wyszłam na zupełnie miękkich nogach, z mrożonym kisielem zamiast krwi i wodą zamiast mózgu. Na twarzy musiałam mieć wyraz niezłego szoku, bo Leszczyński coś szepnął swojemu przydupasowi Markowi Kycowskiemu i obaj zarechotali obleśnie, oglądając się za mną. W ostatniej chwili zauważyłam, że Leszczyński wykonuje dziwny gest, jakby chciał mi…- O Boże, nieźle się wkopałaś, dziecino – Gabryśka zarzuciła sobie torbę na ramię, uwalniając blond loczki spod paska. – Coś mi się widzi, że cało nie wyjdziesz z tej opresji…- Zależy jeszcze o czym mówimy. Czy o mojej rozpierdzielonej bluzce, czy o tym, że nie mam pracy i po lekcjach zamiast biec do chałupy się przebrać, w takim stroju pójdę na męki do Klimko – odparłam ponuro. Serce waliło mi niemiłosiernie, musiałam się hiperwentylować, żeby móc dostarczać tlen do organizmu.- Powiedzmy, że mówiłam też o tym, jak Leszczyński i Kycowski się na ciebie lampią, a nie jest to dobry znak. Zwłaszcza że najwyraźniej upodobali sobie twoje cycki.- Od jutra będę chodzić w golfach i barchanach – zaczęłam pomstować na rozszalałe nastoletnie hormony. Zobaczą kawałek dupy i już im staje, idioci skończeni.- Od jutra może i tak, ale dzisiaj jest dzisiaj. Możesz nie dojść z cnotą do szatni a co dopiero do domu – Gabryśka uniosła obie brwi, a ja poczułam się niepewnie.- Życzę sobie widzieć cię punkt piętnasta, Bielecka. Na moim zapleczu – jadowity głos wsączył mi się do lewego ucha, owiewając je gorącym oddechem i wypełniając mój organizm trucizną i sprawiając, że zmiękły mi kolana. Sen się skończył, gdy zobaczyłam plecy nauczyciela i jego ostre spojrzenie rzucone mi przez ramię.Na matmie nie uważałam już w ogóle. Serce waliło mi non stop tak mocno, że aż bolały mnie płuca, a w głowie tłukły mi się jadowite słowa Severusa,- Anika, zapraszam cię do tablicy!Z upojnych marzeń wyrwał mnie głos matematyka.No i przylufiłam, na co cała klasa zaniosła się dzikim śmiechem.Banda Brutusów.Godzina piętnasta zbliżała się nieuchronnie z każdą minutą. Sama nie wiedziałam co czuję i nieco bałam się tego szlabanu, ale adrenalina buzowała mi w żyłach, dodając odwagi.Na polskim facet zainteresował się moją bluzką i zaproponował mi, że da mi swoją, na co klasa omal nie padła ze śmiechu, ale grzecznie podziękowałam za ten przywilej. Wyszłabym na kujona albo lizusa, a to by oznaczało towarzyskie samobójstwo.Tuż przed piętnastą byłam już jednym wielkim kłębem nerwów. Drżałam ze strachu i podniecenia, oddychałam tak ciężko, że piersi tylko mi falowały, co Leszczyński wykorzystywał w pełni, siadając w takim miejscu, żeby tylko mieć na nie dobry, wręcz panoramiczny widok. Obleśny kretyn.Wreszcie ostatni angielski dobiegł końca i z łomotem pikawy pożegnałam się z Gabą. Przed oczami na przemian robiło mi się ciemno i jasno.- Na pewno czujesz się dobrze? – zaniepokoiła się moja przyjaciółka. – Może poczekać na ciebie?- Nie, nie czekaj, bo cię zjedzą w domu – udało mi się wyartykułować i pożegnawszy się z nią buziakiem w policzek ruszyłam na samą górę do sali geograficznej.Nie zauważyłam nic szczególnego.Pod klasą już ledwie żyłam, jedną nogą byłam w grobie.Zapukałam cicho i już miałam się wycofać, kiedy usłyszałam głośne „Proszę wejść”. Teraz nie było już odwrotu. Past of Point of No Return…Anika, weź się w garść. Masz sny o potędze, idiotko. To zwykły szlaban, pewnie w sali już czeka masa uczniów, którzy coś przeskrobali, albo zapomnieli pracy domowej. Przytrzymując bluzkę weszłam do środka, jednocześnie starając się nie paść trupem. Zamknęłam powoli drzwi, z pieczołowitością unosząc na koniec klamkę, a kiedy się odwróciłam z wrażenia pisnęłam cienko, zdając sobie sprawę, że Kilim stoi dokładnie dwa kroki za mną.Jednym ruchem zamknął klasę na zasuwę i spojrzał na mnie z przerażającym spokojem.- Witam, Młynarska. Udało ci się nie spóźnić, a to już jakiś wyczyn. Nie oznacza to jednak, że kara będzie lżejsza.Tembr jego głosu przyprawił mnie o zawał i wzrost wilgoci w pewnych miejscach. Patrzył na mnie gorącym wzrokiem, mimo zimnego jak lód wyrazu twarzy. Czarne jedwabiste włosy opadały mu kurtyną na twarz, ręce założył na piersiach. Stał wyluzowany i taksował mnie wzrokiem.- Pod tablicę. Ale już.Tak się pospieszyłam, że plecak wypadł mi z rąk. – Prze-przepraszam… już t-to zbieram… – wydukałam, rzucając się do złośliwej rzeczy martwej.- Zostaw to i pod tablicę.Wykonałam polecenie, stając sztywno pod kawałem zielonej deski, międląc bluzkę w miejscu, gdzie powinny być guziki.- Bierz kredę do ręki i pisz – powiedział jedwabiście Severus, opierając się nonszalancko o stojące pośrodku nauczycielskie biurko. Nie śmiałam zaprotestować, ale była to przerażająca i podniecająca perspektywę sprawa. Nie mogłam pisać na tablicy z rozerwaną bluzką. Będę musiała ją puścić. – „Będę pamiętać o zadaniach domowych dla mojego nauczyciela geografii.” Pięćdziesiąt razy.Zagryzłam wargę i zaczęłam pisać. W tej samej chwili puściłam bluzkę i piersi w staniku stały się wyjątkowo widoczne. Zacisnęłam wargi, czując jak spodnie wbijają mi się w brzuch.„Będę… pamiętać… o zadaniach… domowych… dla mojego nauczyciela… geografii.”Jeszcze tylko czterdzieści dziewięć razy.Pisałam mechanicznie, ręka bolała mnie potwornie już po czwartym razie, ale nie chciałam dać mu tej satysfakcji. Zatracałam się powoli w bólu i rutynie, aż nagle jęknęłam urywanie, kiedy poczułam jak Kilim wgryza mi się w szyję, łapiąc jednocześnie za obie piersi przez stanik.Wytrącił mi kredę z ręki i zerwał bluzkę, odwracając przodem do siebie.Władza w jego oczach, poczucie bycia jego własnością podnieciła mnie cholernie.- Co, mała prowokatorko? – wydyszał. – Chciałaś pokazać mi tylko kawałeczek szyjki? No to teraz pokażesz mi wszystko.Wpił się w moje usta, wypełniając je niesamowitą słodyczą i przyciskając do siebie. Jego zapach mnie oszałamiał, dotyk wprowadzał w trans. Jednym szarpnięciem ściągnął mi stanik i rzucił go na podłogę.Snape patrzył na moje piersi z niebezpiecznym uśmiechem. Błyskawicznie chwycił mnie za podbródek i okręcił tak, że przylegałam do niego plecami. Dłonie nauczyciela błądziły po całym moim ciele.Nie wierzyłam w to co się dzieje. Moje fantazje się spełniały. Jego gorące palce badały moje piersi, stawiając sutki na baczność.- Lubisz to, kochanie? – jego słodki, jadowity syk wdarł mi się do ucha, docierając przez podświadomość.- Taaak… – jęknęłam niekontrolowanie, błagając o więcej.- Od dawna miałem na ciebie ochotę, Młynarska. Taka słodka, taka niewinna… a tak naprawdę pewnie rżniesz się jak młoda suka… Zobaczymy, moja lady, co potrafisz, poza odpływaniem w erotyczne rejony marzeń sennych. Zaliczę cię na pewno, ale na ile…Wsunął dłoń pod moje spodnie, rozpinając automatycznie guzik i dostając się do mojej cipki. Odruchowo aż się cofnęłam biodrami, uderzając w jego biodra. Jego penis stał na baczność, uwierając mnie w pośladki. Stęknął, zaciskając zęby.Palcami poruszył przy mojej łechtaczce a ja wydałam nieartykułowany odgłos, czując gorące strumyki rozkoszy. Szarpnięciem drugiej ręki ściągnął mi za jednym zamachem spodnie i stringi. Zostałam w samych butach na obcasie.Odwrócił mnie brutalnie do siebie, przerywając pieszczoty i złapał za włosy, całując tak namiętnie, że łzy zakręciły mi się w oczach.- Kładź się na biurku, dziwko – warknął, pchając mnie na mebel. Uczyniłam to z dziką rozkoszą. Po chwili i on był bez ubrania. Złapał mnie mocno za lewą pierś i gryząc boleśnie w szyję wsunął dwa palce w moją cipkę. Zagryzłam wargę z bólu i jednoczesnej rozkoszy. Jego wspaniałe wargi krążyły po moim brzuchu, piersiach, podbrzuszu… – Nie… na brzuch, suko.Oparłam się o biurko brzuchem i piersiami, wypinając bezwstydnie pośladki w stronę Roberta. Gorącym kutasem przejechał po moim rozpalonym i mokrym skarbie i aż krzyknęłam, kiedy uderzył mnie w lewy pośladek. Mocno. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej, poczułam się jak mała, karcona dziewczynka. Drugi klaps sprawił, że jęknęłam orgazmistycznie i wypięłam się jeszcze bardziej, a sok popłynął mi po udzie.Rozchylił moje uda jeszcze bardziej, kciukami jeżdżąc pomiędzy wargami i podrażniając wejście jeszcze bardziej.- Będziesz już grzeczna? – Pytanie odebrało mi dech.- Nie – odparłam przekornie i zarobiłam kolejnego klapsa.- Będziesz? – odpływałam coraz bardziej, ale kolejne uderzenie mnie ocuciło. – Ty mała dziwko…Wbił się we mnie od tyłu, jednocześnie z moim przeciągłym krzykiem. Myślałam, że oszaleję. Chwycił mnie mocno za włosy i zakneblował dłonią usta, pieprząc ostro od tyłu. Pizdeczka coraz bardziej się rozjeżdżała, dawała rozkosz, stawała się niewiarygodnie mokra. Severus sam już niemal krzyczał, puścił moje włosy i teraz chwycił mnie mocno za biodra, dobijając się kutasem do końca, uderzając coraz mocniej i gryząc mnie w szyję. Już-już dochodziłam, kiedy wyszedł gwałtownie ze mnie i łapiąc mnie za włosy zmusił do klęknięcia przed sobą jak przed panem.Błyskawicznie wsadził mi penisa do ust, posuwając mnie rytmicznie coraz szybciej i coraz głębiej do gardła. Ja już pieściłam się sama, wkładając w mokrą cipkę cztery palce. Krzyczałam stłumionym głosem, aż wreszcie Severus w głośnym jęku doszedł i spuścił mi się w usta.Nie uroniłam ani kropli.Smakował słodko, jakby trochę miodem i ananasem. Usiadłam zmęczona na podłodze, z trudem łapiąc oddech.Nauczyciel oddychał ciężko, po czole spływała mu kropla potu.- Niby takie z ciebie niewiniątko, a pieprzysz się jak rasowa dziwka… – mruknął dychawicznie. – Ta dzisiejsza młodzież…Nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.- Rozdziewiczyłeś mnie właśnie – udało mi się wyartykułować.- Uważaj, bo uwierzę. Ubieraj się, zaraz mogą tu wparadować woźne, a wtedy oboje leżymy i kwiczymy.Z ociąganiem wykonałam polecenie, żałując, że sen się skończył i…Pisnęłam, gdy Robert chwycił mnie za loki i postawił prosto.- Stwierdzam, że kara była za lekka. Chcę cię widzieć tu jutro o tej samej porze – powiedział jadowicie słodko. – Albo nie… zapraszam cię do mojego domu. Tam napiszesz cały referat od nowa.Szeroki uśmiech wypłynął mi na usta.- Tak, panie pro… MMMM… – zatonęłam w najbardziej zachłannym pocałunku mojego życia.- Tylko ubierz się stosowniej. Pończochy, szpilki i jakiś odpowiedni stanik. – wyszeptał mi władczo do ucha.Pozbierałam szybko swoje rzeczy i dygnęłam elegancko z promiennym uśmiechem.- Widzimy się jutro, Młynarska.Wyszłam z sali geograficznej nabuzowana wydarzeniami, które trwały mniej niż dwadzieścia minut. Wciąż czułam gorąco ciała Roberta, nogi mi drżały, oddychałam ciężko. Szybko zbiegłam po schodach na dwór i już miałam biec na przystanek, kiedy z impetem władowałam się na… Leszczyńskiego i Kycowskiego.- Dobrze ci było, kochanie? – Słowa Grześka podniosły mi adrenalinę we krwi. Jego obleśny uśmiech nie wróżył niczego dobrego. – Ja też mogę cię przeruchać w jakiejś pustej klasie?- Ja nie wiem o czym mówisz – głos mi zadrżał.- Nie wiesz? – Marek uniósł brwi i zaniósł się obrzydliwym śmiechem.- Nie spodziewałem się, że tak dobrze się rżniesz, kociaku. Cipka boli? Swoją drogą nie wiedziałem, że nasz geograf ma taką armatę zamiast fiuta.- Ja… Jaa… Nic na mnie nie macie. – zaskomlałam jak pies. Serce waliło mi niemiłosiernie i tym razem już nie z podniecenia a przerażenia. Jak to się wyda…- Och, bynajmniej. Mamy całkiem sporo materiału. Akurat, żeby wrzucić na pornotube i pochwalić się nim dyrekcji. – Leszczyński wyciągnął z kieszeni komórkę z aparatem. Wcisnął jakiś przycisk i…- Co, mała prowokatorko? Chciałaś pokazać mi tylko kawałeczek szyjki? No to teraz pokażesz mi wszystko.Słyszałam wszystko jak przez ścianę, przytłumione i jakby z echem. Szumiało mi w uszach i było autentycznie niedobrze.- Lubisz to, kochanie?- Taaak… – Od dawna miałem na ciebie ochotę, Młynarska. Taka słodka, taka niewinna… a tak naprawdę pewnie rżniesz się jak młoda suka… Zobaczymy, moja lady, co potrafisz, poza odpływaniem w erotyczne rejony marzeń sennych. Zaliczę cię na pewno, ale na ile…- Tyle chyba ci starczy na dowód – Leszczyński napawał się moim przerażeniem. Na policzki wypłynęły mi czerwone plamy strachu i wstydu.- Nie możecie… nie macie…- Ależ mamy, kochaniutka. Mamy o wiele więcej, niż ci się wydaje – zachichotał Kycowski.- Masz wybór, cnotko niewydymko. Albo będziesz nam regularnie dawać dupy tak jak nam się podoba, albo zostaniesz internetową gwiazdą porno.Po tych słowach Grzesiek rozłożył ramiona jak tatuś czekający na córeczkę.- Nie… Nie! – Chciałam odwrócić się i uciec do szkoły, z powrotem do Roberta, ale nawet nie zauważyłam, kiedy Marek stanął za mną, łapiąc mnie za nadgarstki i jednocześnie wytrącając mi plecak z rąk.- Zamknij buzię, piękna, bo ci ją osobiście zakleję – warknął Kycowski a ja wbrew ostrzeżeniu zaczęłam krzyczeć.Szybko zabrakło mi powietrza, kiedy Marek zakneblował mi swoją wielką ręką usta. Łzy autentycznego strachu popłynęły mi po policzkach.- Dobra, spieprzamy do szopy na tyły, zanim ktoś zobaczy, że coś nie halo.Zostałam brutalnie poprowadzona w stronę starej nieużywanej szopy woźnego, gdzie stała stara kanapa z portierni woźnych i masa gratów. Tutaj wiecznie trzecioklasiści jarali trawę i pili wódkę między lekcjami. Wepchnęli mnie do środka i zatrzasnęli drzwi. Błysnęła goła żarówka pod sufitem.- Ściągaj ciuszki, szmato – Leszczyński położył ręce na biodrach. Zasłoniłam się cnotliwie, cofając pod samą ścianę. – Już, bo się wkurwię!Nie wytrzymał i przyskoczył do mnie, zrywając ze mnie bluzkę i stanik, rozrywając delikatne haftki.- Puszczaj!Do akcji włączył się Kycowski, łapiąc mnie mocno za kark i przyginając boleśnie do przodu, jedną ręką rozpinając sobie rozporek. Panika zalała mnie całą, nie mogłam się ruszyć, czułam jak Grzesiek ściąga mi spodnie i stringi.- Ja pierdolę, jaka apetyczna dupcia! I ma śliczne ślady ręki naszego Snape`a. Czekaj, dziwko, zrobię ci tak dobrze, że będziesz błagać o więcej – wycedził, masując mi lewy, piekący jeszcze pośladek. Nagłe uderzenie sprawiło, że zakwiliłam i po policzkach popłynęły mi łzy. Trzasnął jeszcze raz. I jeszcze. Krzyknęłam ostro i w tej samej chwili omal nie udusiłam się wielkim, nabrzmiałym kutasem Marka. Cuchnął szczynami, zbierało mi się na wymioty. Palce drugiego agresora masowały mi wargi sromowe, rozmazywały sok. – Lubisz na ostro, co, kurwo? Na łóżko z nią.Jakimś cudem przeprowadzili mnie na zapadającą się kanapę, w stanie rozłożonym. Zmusili mnie do klęknięcia i wypięcia pośladków.- Ssij, suko – warknął Kycowski ruszając rytmicznie biodrami. Nagły dotyk języka na łechtaczce uwolnił mój zduszony krzyk rozkoszy. – Dobrze ci? Będzie jeszcze lepiej, zapewniam.- Szeroko nogi, piękna. Zaraz poczujesz prawdziwego kutasa w cipie. Nieporównywalny z Klimko.Penis Grześka naparł na moją pochwę i wciskając się w nią bardzo boleśnie. Jęknęłam i poruszyłam biodrami, starając się uwolnić. Jednocześnie zaczęłam odczuwać podniecenie, sama nie wiedziałam dlaczego.- Lubisz ruszać dupcią? No to proszę…Kutas Leszczyńskiego wdarł się we mnie, dając mi uczucie rozrywania. Kycowski przyspieszył napór na moje gardło, Leszczyński zaatakował ostro, uderzając mnie raz po raz w pośladki i jęcząc głośno. Obaj rżnęli mnie rytmicznie, jeden w usta a drugi w cipkę, poczułam jak sok płynie mi po udach strumieniami.Nagły łomot przerwał ruch.- Coo…?!- Jak?!Łubudu!W jednej chwili zostałam uwolniona spomiędzy dwóch batów, upadłam na łóżko, nie mogąc się ruszyć z bólu.- Edyta, nic ci nie jest?Głos Roberta przywrócił mnie do rzeczywistości. Był pełen wściekłości, żalu, napięcia. Bólu.Potem chyba straciłam przytomność, bo ocknęłam się w szpitalu. Przy moim łóżku siedzieli moi rodzice i Robert. Matka płakała, ojciec ją obejmował a Severus stał pod oknem i patrzył na mnie przenikliwie.- Jezu, ocknęłaś się! Kochanie, jak się czujesz?! – zawołała histerycznie matka i chyba chciała mnie stratować, ale ojciec jej na to nie pozwolił.- Ja… Ja ni… nie wiem… – wychrypiałam.- Wiedziałam, że powinnaś się uczyć w szkole prywatnej… – rozpłakała się matka. – Bezpieczniej…- Kycowski i Leszczyński staną przed sądem za gwałt ze szczególnym okrucieństwem – chłodny głos geografa uspokoił mnie. – I nie wygrzebią się z wyroku skazującego.Po badaniach rodzice zostali poproszeni na rozmowę z lekarzem prowadzącym i przy moim łóżku został tylko Robert.- Nie zdążyłem… – powiedział załamującym się głosem. – Widziałem całe zajście przez okno, ale zanim zbiegłem…- Nic się nie stało… – powiedziałam, marnie starając się uśmiechnąć. Nie wyszło. Byłam tak strasznie zmęczona…- Spróbuj zasnąć. Zostanę tu tak długo jak będzie trzeba.Został.I jest do dziś.

- Widzisz ją?- Nie. Poczekaj.- Teraz patrz! Jest tam. Stoi w kolejce do kasy – irytował się Marek, pracownik firmy ochroniarskiej przy dużym, krakowskim markecie.- Ach, teraz ją widzę – ucieszył się Robert, jego kolega po fachu.- Co o niej myślisz?- Na pierwszy rzut oka, niezła.- Niezła? Jest fantastyczna. Przyjrzyj się tylko.Tak. Była fantastyczną kobietą. Zdecydowali się właśnie ją wybrać do realizacji swojego planu.Joanna niecierpliwiła się stojąc w kolejce do kasy. Był piątek wieczór. Henryk, mąż Joanny, wracając do domu z pracy odebrał ją z firmy, gdzie pracowała. Po drodze do domu przypomnieli sobie, że nie zrobili jeszcze zakupów na weekend. Postanowili więc podjechać do najbliższego marketu. Zrobili najpotrzebniejsze zakupy i zapakowali je do samochodu. Wtedy Joannie przypomniało się, że nie kupili jeszcze kawy.- Wrócę szybko i kupię – poinformowała męża.- Dobrze, poczekam w samochodzie.Teraz Joanna z jedną paczką kawy w ręce stała po raz drugi w kolejce do kasy. Całe szczęście, że obsługa była sprawna i kolejka posuwała się dość szybko. Pochłonięta myślami o nadchodzącym weekendzie, nie zauważyła, że przygląda jej się dwóch ochroniarzy. Doszła do kasy, zapłaciła za kawę i skierowała się do wyjścia.- Przepraszam Panią – usłyszała nagle.Przystanęła zdziwiona. Przed nią stał wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w mundurze firmy ochroniarskiej.- Przepraszam, poinformowano mnie, że dokonała pani kradzieży w naszym markecie – powiedział do niej ściszonym głosem.- Co? Ja? To pomyłka – chciała iść dalej, ale ochroniarz znowu zastąpił jej drogę. – Proszę się nie opierać i nie robić scen. Wyjaśnimy to dyskretnie, jeśli pójdzie pani ze mną na zaplecze.Tak. Joanna nie chciała robić widowiska. Oskarżenie o kradzież to poważna sprawa. A jeśli wśród tego tłumu są jacyś jej znajomi? Zdecydowanie wolała przystać na warunki ochroniarza. Przecież nic nie ukradła. Na zapleczu wszystko się wyjaśni. Jeszcze będą ją za to przepraszać. Nie próbowała nawet poinformować czekającego Henryka. Była przekonana, że całe wyjaśnienia potrwają nie dłużej niż dwie, trzy minuty. Podążyła więc za ochroniarzem ku drzwiom na zaplecze. Dołączył do nich drugi ochroniarz – Robert. Na zapleczu, w biurze było ich jeszcze dwóch. Marek podprowadził ją do biurka, przy którym siedział (jak się Joanna domyśliła) ich dowódca.Janusz rzeczywiście był ich przełożonym.- Poproszę pani dokumenty – odezwał się spokojnym głosem mierząc ją wzrokiem od stóp do głów.- Proszę – Joanna pogmerała w torebce i podała dowód osobisty.- Taaak… Zamieszkała w Krakowie… Wiek 37 lat… Mężatka… Dwoje dzieci… – Janusz zaczął czytać dane na głos.- Właśnie, syn z córką są w domu. A mąż czeka na parkingu w samochodzie, więc proszę żebyście się pospieszyli z tymi wyjaśnieniami – powiedziała podniesionym głosem. Spojrzeli po sobie. Męża czekającego w samochodzie nie przewidzieli, ale nie przejęli się tym zbytnio.- Spokojnie. Robimy tylko to, co do nas należy – znowu obrzucił uważnym spojrzeniem figurę kobiety. Ta średniego wzrostu brunetka, o lekko pofalowanych włosach do ramion przykuwała uwagę niejednego mężczyzny. Miała na sobie jasny żakiet, spod którego widać było białą bluzkę. Znaczna wypukłość na wysokości klatki piersiowej mówiła dużo o rozmiarze jej piersi. Krótka spódnica do kolan odsłaniała znaczną część nóg ubranych w ciemne rajstopki. Całości dopełniały kształtne biodra i leciutko uwypuklony brzuszek.- Poproszę za mną – Robert podszedł do drzwi prowadzących do sąsiedniego pomieszczenia i otworzył je. Joanna weszła do drugiego pomieszczenia. Za nią Robert i Marek. Zamknęli drzwi. Stał tam stolik z trzema krzesłami i niewielki tapczan.- Przepraszamy, ale… – zaczął Robert nieśmiało.- Jest pani podejrzana o kradzież, więc proszę nam wybaczyć, ale musimy panią zrewidować – Marek był bardziej stanowczy.- Co? – Joanna była maksymalnie zaskoczona, nie spodziewała się tego.- Taka jest procedura – ciągnął Marek zbliżając się do niej z dziwnym błyskiem w oku. Znała to spojrzenie. Pojawiała się w oczach jej męża zawsze, gdy wkładała na wieczór swoją seksowną bieliznę i przechodziła z łazienki do sypialni. Wtedy były to zawsze upojne wieczory i noce spędzane na wyuzdanym seksie do białego rana. To było spojrzenie zdradzające podniecenie. A więc są podnieceni. Nic dziwnego. Wiedziała, że jest atrakcyjną kobietą, że się podoba mężczyznom. A teraz ci dwaj mają ją… Zrewidować?… To znaczy, co?… Obmacać?… Zrobiła krok w tyłu, po chwili drugi, zdając sobie sprawę, że tam z tyłu jest ściana, o którą zaraz się oprze. Co wtedy?- Na pewno nie chciałaby pani abyśmy osobiście panią zrewidowali. To oczywiste. Proszę się samej rozebrać.Świnie. Teraz się napatrzą. Ale cóż mogła zrobić. W końcu jest podejrzana o kradzież. Zobaczą, że nic nie ma przy sobie i puszczą ją wolno. A że się napatrzą… Trudno. Przynajmniej nie będą jej dotykać.Rozpięła jeden guzik żakietu i zdjęła go powoli, umiejętnym ruchem. Mężczyźni wpatrywali się w jej piersi ukryte pod cieniutką bluzką. Z pod spodu prześwitywał koronkowy stanik.- Dalej proszę – ponaglił ją Marek.Zaczęła rozpinać bluzkę. Guziczek po guziczku odsłaniała delikatną, jasną skórę dekoltu. Niżej, coraz niżej. W końcu rozpięła całą bluzkę. Dół bluzki wysunęła ze spódnicy i rozchyliła bluzkę. Oczom coraz bardziej podnieconych mężczyzn ukazał się cudowny widok dużych, pełnych piersi osłoniętych tylko białą, prześwitującą koronką. Zdjęła bluzkę do końca.- Do diabła – pomyślała – Że też założyłam tę prześwitującą bieliznę. Teraz mają na co popatrzeć. Majtki też prześwitują – przypomniała sobie ze zgrozą.- Dalej, teraz spódnica – niecierpliwił się znowu Marek.Joanna widziała rosnące powoli w ich spodniach wypukłości. Sięgnęła jednak do tyłu gdzie był suwak spódnicy, wypinając przy tym swoje cudowne piersi. Rozpięła suwak i zsunęła spódnicę na podłogę. Ciemne, idealnie przylegające rajstopy okrywały zgrabne nogi, uda i biodra kobiety. Równie delikatne jak stanik majtki bieliły się pod rajstopami. Idealnie opinały jej wzgórek łonowy tak, że można było prawie odczytać kształt jej szparki.- Teraz rajstopy.- O nie! Przecież widzicie, że nic nie mam. Nie będę przystawała na te wasze świńskie propozycje. Czy mogę się już ubrać?- Jeszcze niech się pani obróci tyłem.Podziwiali jędrne, zgrabne pośladki. Nie za małe, ale i nie za duże. Wprost stworzone do dawania rozkoszy mężczyznom. Marek podszedł do niej i klepnął ją delikatnie w pośladek. – Hej! Tego za wiele – nie odwróciła się jednak wiedząc, że stoi tuż za nią.Objął ją w pasie, kładąc dłonie na jej brzuchu i przyciągając ją do siebie. Poczuł cudowne pośladki na swoich biodrach. Był pewien, że ona czuje jego sterczącego penisa. Miał nadzieję, że też jest podniecona. Że może coś zaproponuje w zamian za wypuszczenie. To by było coś. Gdyby sama chciała. Czy chciał ją zerżnąć? Jasne, że tak. Miał jej cudowne ciało tuż przy sobie, chłonął jej zapach. Wtulił twarz w jej włosy i przysunął usta do jej ucha.- Dobrze. Ubierz się. Teraz poczekamy na przyjazd policji. Muszą spisać protokół ze zdarzenia. Na koniec liznął delikatnie językiem jej ucho. Ciarki przebiegły jej po plecach. Zawsze tak reagowała na delikatny dotyk ucha. Wiedział o tym Henryk i wykorzystywał to w ich grze wstępnej. Teraz Joanna też była lekko podniecona. Zdziwiła się, ale striptease przed obcymi facetami ją podniecił. Całe szczęście, że nie musi zdejmować rajstop. Może nie zauważą jej delikatnej wilgoci w kroczu. Marek puszczając kobietę, delikatnie przesunął dłonie po jej piersiach, rozkoszując się tym dotykiem. Nagle poczuł jej sztywne sutki.- Gorąca jesteś – stwierdził ze zdziwieniem – a może się zabawimy?Pożerał widok jej piersi, zerkając na te cudowne półkule przez ramię Joanny.- Odczep się świntuchu – Joanna odepchnęła go i zaczęła się ubierać.Marek i Robert wyszli zamykając za sobą drzwi.Przez moment Janusz widział w szparze otwartych drzwi skąpo ubraną Joannę jak zaczyna zakładać spódnicę.- I jak poszło? – zapytał.- Super. Zupełnie bez problemu się rozebrała. Uwierzyła, że taka jest procedura. A potem nawet ją trochę wymacałem – chwalił się Marek.- To jaka decyzja? Bierzemy ją?- Oczywiście. Jest super.- A mąż?- Damy mu radę. A może się przyłączy? – roześmiali się.Robert wyszedł na zewnątrz po samochód. Janusz wziął przygotowaną wcześniej herbatę i wszedł do pokoju, w którym Joanna się ubierała. Właśnie zapinała bluzkę i te cudowne półkule ginęły w fałdach materiału. Miał ochotę zerwać z niej tę bluzkę, zerwać stanik i przyssać się do jej nagich piersi, ale powstrzymał swą żądzę.- Przepraszam za to zamieszanie. Zaraz przyjedzie policja i zakończymy całą sprawę. Tymczasem przyniosłem pani herbatę do napicia.- Wie pan, co ten pański człowiek zrobił? – Joanna miała wzburzony, drżący głos – Kazał mi się rozebrać, a jak już to zrobiłam, chwycił mnie za pośladek, a potem za piersi. Wykorzystał mnie. Wykorzystał tę sytuację. To niedopuszczalne. Złożę skargę policji.- Sam bym cię teraz wykorzystał, ślicznotko – pomyślał Janusz. Biedna, nie wiedziała, że już jest na ich łasce i niełasce. Już zdecydowali. Wybrali właśnie ją. Podjęli decyzję, co do dzisiejszej nocy.- Przepraszam jeszcze raz i… proszę wypić herbatę. To panią uspokoi.Wyszedł zamykając drzwi.Przyszedł Robert.- Samochód już czeka. Widziałem jakiegoś faceta na parkingu. Krąży tu i tam zniecierpliwiony. To chyba ten jej mąż.- Spokojnie, poradzimy sobie – Janusz wrócił do Joanny.- Policja dzwoniła, że nie przyjedzie. Nie mają wolnego radiowozu. W takim razie to my pojedziemy na komisariat.- Cudownie. Tam złożę na was skargę – Joanna już całkowicie ubrana wzięła torebkę i wyszła na korytarz.- Tędy proszę – Robert skierował ją do tylnego wyjścia na parking.Wyszli. Przy wejściu stało duże terenowe Mitsubischi z oznakowaniami firmy ochroniarskiej.- Marek otworzył jej tylne drzwi – Proszę do środka.Henryk zniecierpliwiony już miał pójść, szukać żonę, gdy zauważył ją w towarzystwie czterech mężczyzn wsiadającą do samochodu ochrony. Podbiegł do nich.- Joasiu! Co się dzieje?- Wszystko w porządku. Małe nieporozumienie – nie chciała go teraz denerwować – Jedziemy tylko na policję. Właściwie mogę jechać z mężem za wami. – zwróciła się do Marka.- Niestety musi pani jechać z nami – Janusz wepchnął ją do samochodu nie dając jej wyboru.- Hej! Co to za traktowanie mojej żony? – Henryk oburzył się.- Proszę się uspokoić i jechać za nami. Wszystko się wyjaśni – Janusz panował nad sytuacją. Wsiadł za kierownicę. Ryszard obok niego. Marek i Robert usiedli z tyłu po obu stronach wystraszonej Joanny. Ruszyli z piskiem. Henryk pobiegł do swojego samochodu i ruszył za nimi. Wydawało mu się, że żona miała o jeden guziczek przy bluzce rozpięty więcej niż zwykle. Ale pomyślał, że chyba mu się wydawało. Chwilę kluczyli po krętych dróżkach parkingowych wokół marketu, po czym wyjechali na główną ulicę.Joanna siedziała pomiędzy mężczyznami milcząc. Jej spódnica kończyła się tuż nad kolanami odsłaniając je dokładnie. Już po chwili Marek położył rękę na kolanie kobiety.- Co robisz? Przestań! – Joanna zaprotestowała.- Jesteś taka gorąca. Rozpalasz mnie – wyszeptał w jej kierunku nie zdejmując dłoni z kolana.- Co ty sobie wyobrażasz? Właśnie jedziemy na policję. A tam o wszystkim im opowiem. Nie ujdzie ci to na sucho – była oburzona.Henryk jadąc za nimi widział, jak żona żywo gestykuluje. Tak robiła tylko w stanach silnego wzburzenia.- O co jej chodzi? – zastanawiał się.Marek nie tylko nie zabrał ręki z jej kolana, ale zaczął ją przesuwać po udzie w górę, wsuwając pod spódnicę. Chciała mu przeszkodzić, ale w tym momencie chwycił jej lewą ręką swoją drugą ręką. Prawą rękę Joanny trzymał już Robert uniemożliwiając jej tym samym jakąkolwiek obronę. Wolną dłoń położył na jej piersi, wyczuwając pod spodem cudowną miękkość.- Co to ma znaczyć?! Puśćcie mnie. Przestańcie.- Naprawdę uwierzyłaś, że jedziemy na policję? – siedzący obok prowadzącego wóz Janusza, Ryszard odwrócił się, patrząc z zadowoleniem na zabiegi kolegów.- Co się dzieje? Dokąd mnie wieziecie?- W jedno cudowne miejsce, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał. Tam się zabawimy, laluniu. To będzie upojna noc.Jakby na potwierdzenie tych słów Marek wsunął rękę jeszcze głębiej pod jej spódnicę wciskając się między jej zwarte uda, a Robert wsunął dłoń pod jej żakiet chwytając pierś przez bluzkę. Joannie zrobiło się gorąco. Z powodu tego, co się dowiedziała. Nie widziała żadnych szans ucieczki. Ale i z powodu ich pieszczot. Jej najgłębiej skrywanymi fantazjami był seks z nieznajomym mężczyzną i udział w seksie grupowym. Nigdy nie przyznawała się do nich nawet mężowi. A teraz realizują się obie te fantazje. Jednak to były tylko fantazje. Tak naprawdę nie chciała, żeby się ziściły. Jej ciało jednak odpowiadało rosnącym podnieceniem. Robert pieścił jej biust coraz intensywniej. Ryszard przyglądał się im i dotykał swojego pęczniejącego w spodniach penisa. Nawet Janusz ustawił tak lusterko wsteczne, aby raz po raz podglądać to, co dzieje na tylnym siedzeniu. A tam mężczyźni siedzący po bokach Joanny zaczęli ją całować. Równocześnie z obu stron polowali ustami na jej usta. Wykręcała głowę jak mogła. Obsypywali więc pocałunkami je policzki i szyję. Pieścili językiem jej uszy. Znowu miała te ciarki na całym ciele. Spotęgowane teraz innymi pieszczotami. Robert odpiął dwa guziki jej bluzki i wsunął dłoń do środka, chwytając teraz gorący biust tylko w samej miseczce stanika. Był naprawdę cudowny. Taki miękki i delikatny. Z kontrastującym sztywnym sutkiem. Za to Marek dotarł w końcu do jej krocza. Najpierw tylko otarł się o nie. A później, już śmielej zaczął pocierać jej myszkę. Poczuł ciepło i wilgoć.- No proszę. Nasz mała już jest gotowa. Rozpalona jak hutniczy piec. I chętna do przyjęcia naszych twardych kutasów. Chcesz tego prawda? – teraz udało mu się pocałować ją dokładnie w usta nie dając jej szansy na odpowiedź.Henryk jechał cały czas za nimi. Już dawno zorientował się, że coś jest nie tak. Jakieś pięć minut temu minęli granice Krakowa i mknęli w mrok szosą. Teraz dostrzegł ponadto, że jeden z mężczyzn siedzący obok Joanny pochyla się nad nią. Co on może robić? Mówić do niej? Wtedy nie pochylałby się. Szeptać coś na ucho? Chyba też nie. Boże… On ją całuje… – zaświtało Henrykowi. Facet nieznacznie obracał głową cały czas, przywierając jednak do głowy jego żony. Wyglądało to ewidentnie na długi, namiętny pocałunek. I było nim w rzeczywistości. Joanna prężyła ciało pod pieszczotami piersi, krocza i pod pocałunkiem.- Ole…! Tak chłopaki – entuzjazmował się Ryszard na przednim siedzeniu – rozpalcie ją, do czerwoności.Nagle usłyszeli intensywne trąbienie z tyłu.- O! Mężulek jedzie za nami. Zupełnie o nim zapomniałem – odezwał się milczący do tej pory Janusz.- Pokażcie mu, co traci – zaproponował Ryszard.Kazali Joannie uklęknąć na siedzeniu, tyłem do kierunku jazdy i ręce oprzeć na oparciu. Mitsubischi był dużym samochodem i z tyłu miał dużo miejsca na takie baraszkowanie. Marek i Robert uklęknęli po jej bokach, trochę z tyłu. Rozchylili jej żakiet tak, aby Henryk wszystko widział i dobrali się do jej piersi. Henryk nie wierzył własnym oczom. Oto ma na widoku swoją żonę przodem do niego i widzi jak dwoje obcych facetów miętosi jej cudowne piersi. Znowu zatrąbił. Tylko tak mógł protestować. Nie był w stanie w żaden sposób zatrzymać swoim Clio rozpędzonego terenowca. Tymczasem mężczyźni rozpięli jej bluzkę, odsłaniając piersi kobiety w koronkowym staniku. Znowu zaczęli je pieścić. Jakiś sportowy samochód jechał za Henrykiem. Jego kierowca też widział całą scenkę. Zatrąbił i wyprzedził ich, machając z uśmiechem do tych w terenowym. Nie wiedział, co tak naprawdę się tam dzieje. A Marek i Robert zaprzestali pieszczot piersi Joanny. Ich ręce zniknęły gdzieś za nią z tyłu. Joanna patrzyła przepraszająco na męża. Zamknęła na moment oczy i otworzyła usta w głębokim oddechu, czy też może jęku (rozkoszy?). Tego Henryk nie słyszał. Domyślił się za to, że oni zadarli jej spódnicę do góry i dobieraj cię do jej tyłeczka. Nie mylił się. Mieli przed sobą cudowną, wypiętą, kształtną pupcię okrytą koronką majtek i cienką mgiełką ciemnych rajstop. Pieścili te pośladki dłońmi, po czym przywarli do nich biodrami. Od tyłu, trochę po bokach, aby obydwoje mogli się nią cieszyć. Czuła wyraźnie ich twarde, sterczące penisy przywarte do jej pośladków. Marek chciał już iść dalej i wyciągnąć swojego kutasa ze spodni, gdy Ryszard go powstrzymał.- Spokojnie, jeszcze nie dojechaliśmy. Cała noc przed nami.Na te słowa Marek i Robert oprzytomnieli. Posadzili Joannę normalnie na siedzeniu, sami też usiedli spokojniej. Ale nie zaprzestali dotykać jej prawie obnażonych piersi i miętosić jej wzgórka łonowego. Joanna bezbronna, ale i podniecona poddawała się tym zabiegom z zamkniętymi oczami i głową odchyloną do tyłu.W pewnej chwili Janusz skręcił z szosy w wąską leśną dróżkę. Dojeżdżali na miejsce. Po przejechaniu około kilometra dojechali do wysokiej bramy ogrodzenia. Janusz otworzył ją pilotem i wjechał na brukowany plac przed jakimś budynkiem. Za nimi wjechał samochód Henryka. Zatrzymali się. Henryk wyskoczył z samochodu i podbiegł do wysiadających mężczyzn.- Co robicie?! Zwariowaliście?! Zostawcie moją żonę w spokoju!- Uspokój się – warknął Marek – nic nie zrobisz, ona dzisiejszej nocy i tak jest nasza.Na potwierdzenie tych słów jedną ręką podniósł wysiadającej akurat z samochodu Joannie spódnicę odsłaniając kształtne podbrzusze w majtkach i rajstopach, a drugą przesunął po jej kroczu. Joanna jęknęła, ale nie zaprotestowała. Wiedziała, że nie ma sensu. Henryk chciał się rzucić na Marka, ale stojący obok Ryszard błyskawicznie, wyćwiczonym ruchem przyłożył mu pistolet do skroni.- Uspokój się, bo oberwiesz. Ty i twoja piękna żona będziecie nam dziś w nocy towarzyszyć.Idziemy.Weszli do budynku, który okazał się siedzibą ich firmy ochroniarskiej. Część parterowa wyglądała na biuro. Poprowadzili Joannę schodami w dół do piwnicy. Korytarz był ładnie wykończony boazerią. Podeszli do pierwszych z prawej drzwi i wprowadzili Joannę do środka. Był to duży pokój z grubym, drogim dywanem, szerokim łóżku na środku i olbrzymim lustrem zajmującym prawie całą jedną ścianę. Ryszard poprowadził Henryka do sąsiedniego pokoju, który był nieco mniejszy od sąsiedniego. Z poustawianymi rzędami foteli skierowanymi w stronę szyby zamiast ściany. Widać przez nią było pokój, do którego wprowadzili Joannę. Owe lustro okazało się lustrem weneckim, przez które można było oglądać to, co się dzieje w sąsiednim pomieszczeniu. Posadził Henryka na środkowym fotelu i przykuł go kajdankami.- Tu będziesz mógł obserwować swoją żonę w akcji. Zostawiam ci lewą rękę wolną, abyś mógł się onanizować. Będziesz tego potrzebował – to mówiąc wyszedł zamykając drzwi.Henryk próbował się uwolnić, ale na próżno. Dał więc spokój i bezradnie patrzył na to, co się dzieje w sąsiednim pokoju.A w sąsiednim pokoju mężczyźni otoczyli Joannę i zaczęli się do niej dobierać. Ich ręce dotykały ją wszędzie, miętosząc jej i tak już pozostające w nieładzie ubranie. Zdjęli jej żakiet i bluzkę. Pieścili jej duże, dorodne piersi w staniku. Po chwili na podłogę zsunęła się spódnica odsłaniając zgrabne, seksowne biodra. Zaczęli wodzić dłońmi po jej pośladkach, brzuszku, po podbrzuszu i kroczu. Kazali jej stanąć w lekkim rozkroku. Teraz swobodnie pieścili jej wzgórek łonowy. Joanna słaniała się na nogach. Musieli ją podtrzymywać. Ktoś rozerwał cienki materiał rajstop. Przez błyskawicznie powstałą dziurę dobrali się do niej jedynie przez majtki.- Dobrze, że Heniu tego nie widzi – pomyślała Joanna nieświadoma, że mąż siedzi tuż za tym lustrem. Biedak onanizował się widząc swoją żonę obracaną przez tych mężczyzn. Podniecało go to. Kiedyś chciał nawet zaproponować żonie seks we trójkę. Zaprosiłby któregoś z kolegów z pracy. Każdy by się zgodził. Wiedział, że Joanna ich rajcuje. Widział te ich spojrzenia, kiedy przychodziła do niego do biura. A teraz ma to na żywo. Tylko bez ich zgody i bez jego udziału. Wiedział, że długo nie wytrzyma i jak tylko oni zaczną wkładać swe obślizgłe kutasy w jej delikatną cipkę, spuści się. A że to z nią zrobią, to nie miał żadnej wątpliwości.Ryszard rozerwał rajstopy Joannie do końca. Tylko jakieś resztki pozostały na jej nogach. Ale do łona mieli prawie swobodny dostęp. Pozostały tylko majtki. Przez chwilę pieścili ją właśnie poprzez majtki, po czym Marek odsunął paseczek materiału odsłaniając różową różyczkę kobiety. Delikatne płatki, rozchylone zapraszały do środka. Rzucili się na nią jak wygłodniale sępy. Rozmasowali wyciekającą już obficie z wnętrza wilgoć po jej podbrzuszu i wewnętrznych stronach ud. Wsuwali palce do jej środka, ale na razie jakby nieśmiało. Jeden, najwyżej dwa palce i to nie głęboko. Zanurzali tylko czubki. Ale to wystarczyło, żeby Joanna odchodziła od zmysłów. Nigdy jeszcze nie była tak rozpalona. Myśląc, że mąż nie jest świadkiem tych scen, poddała się namiętnościom, nie tłumiła już swych odczuć. Odrzuciła głowę do tyłu dysząc ciężko i raz po raz pojękując. Jej jęki mocniej podziałały na otaczających ją mężczyzn. W strzępy poleciał jej stanik wyswobadzając cudowne, duże, kształtne piersi. I te sterczące w ekstazie sutki otoczone dużymi, ciemnymi otoczkami. Po prostu odlot. W ślad za stanikiem w strzępy poszły też majtki. Teraz miała na sobie już tylko resztki rajstop na nogach. Ale to nie stanowiło dla napalonych facetów żadnej przeszkody. Mieli ją między sobą praktycznie nagą, gotową na wszystko. Zupełnie im oddaną.Położyli ją na łóżku na wznak z rozłożonymi nogami. Jednocześnie tak, aby siedzący za lustrem Henryk widział wszystko jak najdokładniej. Rozebrali się błyskawicznie i otoczyli ją stojąc dookoła łóżka z wyprężonymi, śliskimi i lśniącymi penisami. Były olbrzymie. Dużo większe niż penis Henryka, którego Joanna znała. Marek pierwszy uklęknął między udami kobiety i pochylił się nad nią. Przysunął kutasa do jej szparki i pocierał jej wejście jakąś chwilę. Joanna dyszała głęboko, czując jego gorącego kutasa na swojej muszelce. Czekała na pchnięcie. Marek przedłużał tę chwilę. W końcu wszedł w nią. Czuł jej cudowną wilgoć, żar, była naprawdę rozpalona. Miała ciasną cipkę. Zupełnie jak nastolatka. Joanna z kolei czuła jak wsuwający się twardy i śliski, a przede wszystkim duży narząd rozciąga ją dając nieziemską rozkosz. Wszedł w nią na całą głębokość. Pochylił się bardziej i pocałował gorąco w usta. Pozostali mężczyźni dobrali się z boków do jej piersi. Były cudownie delikatne, miękkie i ciepłe. Ostry kontrast stanowiły tylko wyprężone sutki. Zaczęła się orgia. Marek posuwał ją z początku powoli, delikatnie. W miarę narastającej żądzy poruszał się jednak szybciej, mocniej wchodząc do jej rozpalonego wnętrza. Joanna czuła, że zbliża się orgazm. Jednak wcześniej eksplodował Marek. Wystrzelił gorącą mazią wypełniając jej pochwę. Posuwał się szaleńczym tempem w tej mazi. Trwał w tej ekstazie jak najdłużej. Rozpalał coraz bardziej kobietę leżącą pod nim. Rozkraczoną, bezbronną, kompletnie oddaną. Kiedy skończył pozostawił Joannę tuż przed orgazmem. Wysunął oklapłego już penisa z jej cipki. Przy okazji wyciekło z niej trochę spermy. Zrobił miejsce kolegom.Kolejny był Robert. On widząc na twarzy Joanny grymas zbliżającego się orgazmu nie tracił czasu. Chciał przeżyć to z nią wspólnie. Być we wnętrzu tej cudownej kobiety, gdy szczytuje to musi być wspaniałe doznanie. I było. Miał trochę mniejszego penisa, ale jak tylko w nią wszedł Joanna zaczęła dochodzić. Wystarczyło kilka ruchów w jej ciasnej, pełnej gorącej spermy cipce, aby kobieta szczytowała. Poczuł silne rytmiczne skurcze na swoim prąciu. Fala gorąca i dreszczy przetoczyła się przez ciało Joanny. Naprężyła wszystkie swoje mięśnie. Jemu też nie trzeba było wiele. Kilka ruchów i wystrzelił wtłaczając w jej cipkę kolejną dawkę gorącej spermy.Tu Henryk doprowadzony do ostateczności, masturbujący się od chwili, gdy położyli jego żonę na łóżko z szeroko rozłożonymi nogami poczuł, że nie wytrzyma. Nakrył swojego wyprężonego penisa dłonią i wystrzelił czując w dłoni rozkoszne ciepło.Teraz Janusz i Ryszard dobierali się do Joanny. Janusz leżąc na plecach posadził sobie Joannę na okrakiem na biodrach, nadziewając ją na swojego wyjątkowo dużego penisa. Ciasna cipka kobiety ledwo była w stanie go przyjąć. Za to rozkosz, jaką jej tym sprawiał nie mogła się równać z niczym innym. Ryszard nie chciał dłużej czekać. Pochylił siedzącą na Januszu Joannę eksponując w ten sposób jej tyłeczek. Uklęknął za nią i powoli, delikatnie wsuwał się w jej odbyt. Rozległ się przeciągły jęk rozognionej i rżniętej kobiety. Chwilę się układali, po czym zaczęli ją posuwać równocześnie. Joanna bliska omdlenia z rozkoszy, nigdy jeszcze nie odczuwała nadchodzącego kolejnego orgazmu tak szybko, po pierwszym…To był dopiero początek nocy…Brali ją po kolei, w różnych pozycjach, bez chwili wytchnienia. Oni odpoczywali. Ich było czterech. Ona nie. Ona była jedna. Sama. Samiuteńka wśród tych napalonych samców. Bezradna i bezbronna. Kolejne wytryski nie były już w jej cipce ani pupci. Kierowali je na jej brzuch, piersi, twarz… Nad ranem była cała w śliskiej, lepkiej, białej mazi. Pieścili jej piersi i cipkę rozsmarowując spermę dookoła…Rano była wolna. Osłabiona, słaniająca się na nogach ubrała strzępy swojego ubrania. Wyszła przed budynek. Tam przy samochodzie czekał już oswobodzony Henryk.- Hej! – krzyknął za odchodzącym małżeństwem stojący w drzwiach Janusz- nie próbujcie iść na policję, wszystko jest tu nagrane. Jak puścicie parę z ust, wasi znajomi dostaną ciekawy film do oglądnięcia – uśmiechał się machając trzymaną w ręku kasetą video.

- To jak Heniek: dajemy dupy, czy bijemy? – usłyszałem, czując równocześnie szarpnięcie za ramię. Józek, najwięcej znacząca persona w zakładzie, złożył mi właśnie propozycję nie do odrzucenia. Niechętnie zszedłem z górnej pryczy, spuściłem spodnie do kostek i przechyliłem się do przodu, opierając dłonie na kolanach. Kilka minut bólu i poniżenia jest lepsze, niż całe dnie w szpitalu z bandażami ciele.Co trzeba rzec, to nie trafiłem do pierdla przez przypadek. O, nie. Chłopcy z dobrych domów wpadający za narkotyki, drobne złodziejaszki odsiadujące kilka tygodni za włamanie do kiosku- to nie moja liga. Ja byłem tym najgorszym. Albo prawie najgorszym, bo pedofile mają jeszcze bardziej przejebane. No, ale że żaden u nas nie siedział, więc na mnie się skrupiało. Myślę, że już wiecie, z kim macie do czynienia. Tak, jestem gwałcicielem. Chociaż w sumie to sąd tak uważa. Zakochałem się nieszczęśliwie w kobiecie, która nie odwzajemniła moich uczuć. Zawładnęło mną pożądanie. Może zacznę od początku…Powroty z pracy. Codziennie powtarzany algorytm. Biuro szefa, przystanek, tramwaj, przesiadka na autobus i dojazd pod blok. Kilkanaście lat to samo, bez urlopów i zwolnień. Monotonia kawalerskiego życia koło czterdziestki. Miasto nie kusiło mnie swymi atrakcjami; wolałem pasjonować się wyszukiwaniem stron z darmowym porno i robić sobie dobrze z piwem w drugiej dłoni.Powiecie, że się zmarnowałem. W moim wieku mogłem sobie znaleźć młodą siksę, która poleci na kasę, albo seksowną wdówkę i jeszcze sobie poużywać. No cóż, carpe diem w moim wykonaniu nie wyglądało różowo. Mieszkałem sam w kawalerce w centrum, w szesnastopiętrowym wieżowcu. Pierwsze siwe włosy na skroniach i rosnący piwny brzuszek stanowiły znaczną część mego życiowego dorobku. Swego czasu kobiety mnie nawet lubiły, ale w chwili, gdy moi przyjaciele przygotowywali chrzciny swych pociech, ja rzuciłem się w wir pracy i zatraciłem się w niej. W ten sposób obudziłem się w trzydzieste piąte urodziny z ręką w nocniku. Skonstatowałem, że zakładanie rodziny nie jest już dla mnie. Przestałem nawiązywać nowe znajomości i stopniowo poluźniałem stare więzi. Popadłem w marazm. Aż do pewnego październikowego popołudnia, gdy pierwszy raz zwolniłem się wcześniej z pracy w celu wymiany dowodu osobistego.Spotkałem JĄ na tym samym przystanku, z którego odjeżdżał mój tramwaj. Studentka (poznałem po kajecie formatu A4) koło dwudziestki. Długie i wiśniowe, a od połowy swej długości czarne włosy przykuły moją uwagę. Spojrzałem na hardo patrzące zielone oczy podkreślone głęboką czernią. Usta pomalowane ciemnym karminem. Wolne od wszelkiej skazy, przypudrowane różem oblicze. Nie byłbym sobą, gdybym natychmiast nie zlustrował seksapilu młódki. Miała na sobie obcisły czarny t-shirt i rozpiętą, ciemnoczerwoną kamizelkę skrywające kusząco opadające, wydatne piersi nieskrępowane jakimkolwiek stanikiem. Wyraźnie widziałem wybrzuszające materiał sutki. Tak, zdecydowanie trafiłem na kobietę w swoim typie.Dzwonek tramwaju popędzającego pieszych na przejściu wyrwał mnie z kontemplacji zjawiskowej dziewczyny stojącej zaledwie kilka metrów ode mnie, niemalże na wyciągnięcie mych rąk. Na przystanek dotoczył się wypchany po brzegi skład. Wsiadła. Chociaż nie pasowała mi linia, wpakowałem się za nią. Podążyłem za od dawna tłumionym pożądaniem rozładowywanym jedynie w domowych pieleszach przy biernej pomocy amerykańskich gwiazdek porno. Cudem wcisnąłem się na ostatni stopień. Tuż za nią, ale stanęła schodek wyżej. Obróciła się prawym profilem do mnie. Krew uderzyła mi do głowy, gdy ujrzałem młodą pierś na wysokości swego wzroku. Wznosiła się i opadała. Cała dziewczyna pachniała migdałami i cynamonem. Cóż za podniecająca mieszanka.Sam nie wiem, dlaczego, ale odezwałem się do pięknej nieznajomej:- Nie ma to jak komunikacja miejska.Spojrzała na mnie zdegustowana. Czym mógł jej zaimponować taki stary kawaler, jak ja? W dodatku widać, że nie śmierdzący groszem. Nie odezwała się. Stanęliśmy w korku, a przed nami ciągnął się sznur kilku tramwajów. Pięknie, pewnie znów coś się spieprzyło. Do tego wczesnojesienne słońce prażyło przez szybę, czego nie było czuć na zewnątrz, gdzie wiał chłodny wiatr. Na policzkach obiektu mych żądz wykwitły rumieńce.- W takim tłoku nie ma nawet jak odetchnąć. – zagaiłem znów – Nie jest pani gorąco w tej kamizelce?- A co, striptizu się panu zachciało? – skomentowała, widząc jak łapczywie pożeram wzrokiem jej biust.Zabiła mi ćwieka. Próbowałem znaleźć coś na swoją obronę, ale nie potrafiłem. Zamknąłem jadaczkę i gapiłem się dalej na jej piersi. Po trzech przystankach wysiadła. Nie muszę chyba nadmieniać, że również nie zagrzałem dłużej miejsca w tym wagonie. Zostałem na przystanku, ruszając za nią dopiero, gdy nieco się oddaliła. Podążała ku blokowisku zbudowanym z popularnej swego czasu wielkiej płyty. Przeszliśmy przez park zarojony matkami z wózkami i panami siedzącymi na ławkach z winami w dłoniach. Mieszkała w pierwszym bloku z brzegu. Z oddali przyuważyłem, że wcisnęła numerek pięć na domofonie, po czym wprowadziła czterocyfrowy kod i znikła na klatce schodowej. Zapamiętałem hasło, od dziecka słynąłem z sokolego wzroku. Wróciłem do domu, olewając nowy dowód.Tego dnia stałem się innym człowiekiem. Miałem na nią ogromną ochotę. Kolokwialnie mówiąc, zerżnąłbym ją jak jary ogier klacz w rui. Zawładnęła mym umysłem. Moja Wisienka, słodziutka i bordowowłosa. Do wieczora posiadłem ją kilka razy. W parku, przy drzwiach jej klatki, w tramwaju, na moim fotelu. Było nam ze sobą dobrze. Nasze ciała pokryły się zadrapaniami od paznokci orających drugą osobę w ekstatycznym szale. Moje przeczucia, że jest gorącą i ostrą suką, spełniły się w każdym calu. Wpijałem palce w pełne biodra i penetrowałem oba otworki naprzemiennie. Sperma i śluz kapały z niej niczym z nieszczelnego kranu. Jej krzyki podczas seksu analnego dopingowały mnie do większej aktywności. Spuszczałem się na jej włosy, oczy, do ust, na piersi i plecy, pośladki, w tyłek i cipkę. Tarmosiłem nienasyconą łechtaczkę, zanurzałem w ciepłej szparce kilka palców naraz, wkładałem całą dłoń. Bosko krzyczała, błagając o więcej. Podczas palcówki analnej wyrywała się niczym nieujeżdżony źrebak. Dochodząc, wylewała z siebie cudownie smakującą ciecz. Zawsze szczytowaliśmy razem. Zasnąłem w łóżku w pościeli umorusanej nasieniem, oczyma wyobraźni widząc jej nagie, zaspokojone ciało spoczywające obok.Obudziłem się przed południem. Zaspałem do pracy. Po tysiąckroć rzucone „kurwa mać” nie rozładowało mego zdenerwowania. „A co mi tam, jebać robotę.” – przeleciało mi przez głowę. Racja. Chociaż znacznie chętniej wyjebałbym tę studentkę. Przypomniałem sobie jej głos. Metaliczny, wysoki, władczy. Idealny do świntuszenia podczas seksu. „Liż mą cipkę”, „Wsadź mi go w dupę”, „Ściskaj moje cycki”, „Spuść mi się na twarz”- jej życzenie byłoby dla mnie rozkazem. Znów się nakręciłem. Kolejna sesja. Na dywanie, w wannie, na umywalce, na balkonie, na stole i pod stołem. Miałem ją w każdym miejscu mego mieszkania. Telefon o osiemnastej przywrócił mi trzeźwość umysłu. Z podbrzuszem i kroczem lepiącym się od wielokrotnie tryskającej spermy, siedząc w fotelu chwyciłem leżącą na stole komórkę w dłoń. Szef.- Gdzieś ty był przez cały dzień? Dzisiejszy dzień odejmę ci od urlopu, ale jutro masz się zjawić! Zrozumiano?- Tak, jasne. Narazie.Natychmiast wyłączyłem telefon i rzuciłem beztrosko w kąt. Koniec z robotą. Koniec z innymi ludźmi. Miałem tylko JĄ. I wiedziałem, że albo będzie moją, albo niczyją. Wierną suką, ognistą kochanką, dziwką na każde skinienie. Jakie to szczęście, że przedwczoraj miałem wypłatę. Starczy mi na kilka tygodni.Wziąłem szybki prysznic, ogoliłem się, wyperfumowałem, założyłem najlepsze dżinsy i koszulę. Dwudziesta. Czas na łowy. Byłem u niej po dwóch kwadransach. Kupiłem kwiaty, złotą kolię próby 875 i dobrego szampana. Plan był prosty. Podam się za dostawcę kwiatów, wejdę na górę, wyznam, co trzeba i będzie moja. Która by na to nie poleciała. Wybrałem numerek pięć w domofonie i czekałem. Cisza. Po chwili usłyszałem kroki nieopodal. Jej głos. Roześmiany, wesoły. Odpowiedział mu twardy, męski baryton. Podszedłem pod kolejną klatkę schodową i zacząłem udawać, że rozmawiam z kimś z góry, chociaż w rzeczywistości zerkałem wciąż na szczęśliwą parę. Szła z niewiele wyższym od siebie facetem, zapewne rówieśnikiem. Pieprzony gówniarz. Co on sobie myśli. Nawet nie ma startu do takiej dziewczyny. Nie to, co ja. Rozmawiali chwilę, po czym oparła się o ścianę i przyjęła z jego ust czuły pocałunek na dobranoc. Widziałem dłoń wsuwającą się pod spódniczkę mini i gładzącą udo kobiety. Zabawiał się z jej cipką, byłem tego pewien. Jak on śmiał. Za tą zbrodnię nie dożyje jutra.W końcu skończyli przedstawienie; weszła na górę, a on poszedł na tramwaj. Rzecz jasna przez park. Niczym cień podążyłem za nim. Kwiaty zostawiłem ukradkiem pod drzwiami. Wyjąłem kolię z szykownego futerału, który wyrzuciłem do kosza stojącego przy chodniku. Wrzuciłem ją do kieszeni. Otworzyłem szampana i wypiłem połowę duszkiem. Zacząłem się celowo zataczać, idąc szybciej od niego. Dogoniłem go w połowie parku i niby przypadkiem trąciłem barkiem.- O, przep-raszam pana. – wymówiłem z wyraźnie „nietrzeźwym” akcentem. Chuchnąłem nań demonstracyjnie – Nie wie pan, która go-dzina?- Dziewiąta. – rzucił szybko i ruszył dalej. Dogoniłem go w kilkanaście sekund.- A może ma pan drobne czter-dzieści groszy? Bo mi do biletu brak-uje. – celowo wtrącałem pijackie czknięcia w dłuższe wyrazy, pociągając przy tym łyka z próżniejącej flaszki.- Spieprzaj, dziadu! – warknął i przyspieszył kroku.Kolejnej konfrontacji słownej nie było. Dogoniłem go i rozbiłem mu pustą już butelkę ma głowie. Zatoczył się, co wykorzystałem bezzwłocznie. Wyjąłem kolię i zarzuciłem mu na głowę, spuszczając aż na szyję. Wykręciłem ją i pociągnąłem go w krzaki. Walczył o życie, ale duszące go zdeterminowane dłonie były silniejsze. Chociaż kilka razy trafił mnie kułakiem w głowę, nie ustąpiłem.- Masz skurwysynu za moją Wisienkę. – wycedziłem głosem zimnym i trzeźwym do bólu. – Nie dla psa kiełbasa, nie poruchasz sobie. Ani jej, ani żadnej innej.Odpowiedziało mi rzężenie. Moje dłonie stały się mokre. Toczył pianę z ust, poza tym chyba rozciąłem mu tętnice. Zerwałem zeń kolię i uciekłem, zostawiając zwłoki w krzakach. Jakaś babka szła chodnikiem. Ostentacyjnie sięgnąłem rozporka i zatoczyłem się. Odwróciła wzrok z niesmakiem. Zbrodnia się udała. Wróciłem do siebie.Tego wieczora ujeżdżała mnie ostro. Nabita na mnie cipką pędziła jak opętana. Dawała mi ściskać piersi, kazała zabawiać się palcami z ciasną dziurką między pośladkami. W momencie orgazmu z ust pociekła jej ślina, która zmoczyła mój tors. Chciała już zejść, ale nie było mi dość. Złapałem ją za biodra i nadałem tempo. Chciała więcej i ostrzej. Z trudem wsadziłem w nią palec. Dwa tkwiące w cipce organy satysfakcjonowały ją bardziej, niż cokolwiek innego. Znów doszła, tym razem zalewając moje podbrzusze orgastycznym płynem. Uniosła dupcię i niemal natychmiast opadła, nadziewając odbyt na mojego wojownika. Wszedł cały, rozpychając ciasne wejście. Tym razem nie galopowała. Dziki cwał zawładnął jej ciałem i duszą. Włożyłem w jej szparkę całą dłoń. Weszła niczym nóż w masło, aż po nadgarstek. Ciasna cipeczka, tylko moja i niczyja inna. Zacząłem otwierać i zaciskać pięść. Kwiczała i wyła niczym rasowa suka. Taką ją chciałem mieć. Rozpustną, niemal konającą z ekstazy. Gdy doszła, skurcze jej zwieraczy niemal oderwały mi penisa. Lepka ciecz zalała jej wnętrze, zaś ze szparki wylała się kolejna porcja delicji świadczących, jak było jej dobrze. Fontanna spermy zalała mój tors. Orgazm wykończył mnie jak nigdy wcześniej. Zaspokojony i rozkochany do szaleństwa w usnąłem na fotelu.Tym razem telefon zadzwonił już o dziesiątej, ale domowy. Komórka dogorywała na podłodze, zalegając pod kawałkami własnej, rozbitej obudowy.- Co ty sobie myślisz? W chuja ze mną pogrywał nie będziesz. Jutro nie masz już po co przychodzić! – wrzasnął na starcie dyrektor.- Pierdol się. – odparłem i cisnąłem aparatem o podłogę. Kolejny symbol zerwania łączności ze światem.Czekałem na nią na przystanku, na którym ujrzałem ją po raz pierwszy. Przyszła. Późno było, po dziewiętnastej. U schyłku października robiło się o tej porze ciemno, ale przystanek był dobrze oświetlony. Nastałem się na nią jak debil, ponad trzy godziny. Smutna, cała w brązie. Tym razem miała stanik. Makijaż brudnozielony. Schowałem się za grupką skinheadów i obserwowałem ją z ukrycia. Ku mojemu zdziwieniu, oni też.- Heh, dzisiaj Monia trzyma cycki na wodzy. – zauważył najniższy z nich, po czym chrząknął głośno i splunął na tory tramwajowe.- Podobno Rafi ją olał, dzisiaj mieli się dymać u niego z rana i nie było go w pokoju.- Tym lepiej dla nas. Może w końcu jej i sobie dogodzimy.Uśmiechnęli się do niej znacząco, ale pokazała im język i poparła gest wyprostowaniem środkowego palca. Dobrze im tak, szczeniakom. Nadjechał tramwaj. Wsiedliśmy, ale do różnych wagonów.Pięć osobowości wylało się na jej przystanku z pojazdu. Ona, szukająca miłości młoda kobieta. Trzech ordynarnych skinów. Ja, pożądający, kochający i gotów dać ciepło. Szli kilkanaście metrów za nią, podśpiewując wesoło sprośne piosenki. Przyspieszyła kroku. Miało się na deszcz. Park był opustoszały. Ludzie pozamykali się w swych enklawach. Osiedla, na których sąsiad nie zna sąsiada. Żadnych relacji międzyludzkich poza „dzień dobry” powiedzianym w sklepie. Podbiegli do niej. Najodważniejszy objął ją w talii, gładząc biodro. Słyszałem pojedyncze słowa: „w domciu”, „bzykanko”, „ fajnie”. Mówili jej, że Rafał to frajer i pewnie znów ćpa w jakimś skłocie. Nie uległa. Doszliśmy pod jej drzwi. Chcieli wejść na jej klatkę, ale nie pozwalała. Szarpała się z jednym z nich, trzymającym klamkę i próbującym utorować drogę do jej mieszkania i łóżka. Tego było dla mnie za wiele. Z rozpędu docisnąłem jednego z nich do ściany; padł na ziemię zamroczony. W tym czasie ruszył na mnie drugi, ale buzujące we mnie testosteron i adrenalina dodały mi animuszu. Lewym prostym powaliłem sukinsyna i dobrałem się do ostatniego, trzymającego drzwi. Chwyciłem gada za głowę i z całej siły trzasnąłem o kant wierzei. Zjechał do parteru.Spojrzałem na nią. Wystraszona, nieomal ze łzami w oczach.- Nic ci nie jest? – spytałem troskliwie.W tym momencie nadjechał radiowóz. Widocznie ktoś wyrwał się ze swego małego świata i zawiadomił niebieskich, słysząc ich rumor już w parku.. Zawinęli skinów, podziękowali za wzorową obywatelską postawę i pojechali. Rozpadał się deszcz.- Może wejdzie pan na herbatę? – zaproponowała.- Chętnie. Proszę do mnie mówić Henryk.- A mi Jagoda. Nie wiem, jak ci dziękować.- Nie ma sprawy. Akurat szedłem do matki w odwiedziny.- Ach, to dlatego widziałam też pana przedwczoraj… Ale mieszka tu chyba od niedawna?- W zeszłym tygodniu się sprowadziła. Nie wiedzieć czemu, nie chciała do mnie, chociaż mam przyjemne mieszkanko i jestem cały dzień w pracy. Miałaby swoje małe królestwo.Weszliśmy do niej do domu. Zdjąłem buty i skorzystałem z toalety, podczas gdy ona udała się do pokoiku. Kawalerka kubek w kubek jak moja, tylko wystrój inny. Wyszedłem wprost na nią. Zmieniała brązowy sweterek na bluzkę z przedwczoraj. Była w staniku i spódniczce. Poczułem pulsowanie w skroniach, ale odebrała oznaki mego pożądania jako rumieńce zawstydzenia.- Och, przepraszam. – rzuciła szybko – Myślałam, że zdążę…Patrzyłem na nią jak urzeczony. Czerwony staniczek ledwie zakrywający sutki. Spore jak na jej filigranową budowę piersi rozpaliły we mnie żądze. Obudziły drzemiącego ogiera. Dopadłem do niej i wepchnąłem język w otwarte po zawieszeniu głosu usta, całując zachłannie. Odepchnęła mnie.- Co robisz?! Nie życzę sobie czegoś takiego. Zachowuj się, albo się pożegnamy. – zaoponowała.Zdenerwowała mnie jej odmowa. Do czego to dochodzi, to ja ją ratuję przed skinami, a ona tak mnie olewa.- Nie wyjdę. Jesteś moja. Rozumiesz? Kocham cię. Bóg nas dla siebie stworzył. Ty i ja. Oddaj mi się, nie masz wyjścia.Bezbrzeżne zdumienie w jej oczach i pierwsze łzy zaskoczyły mnie. Myślałem, że jestem dla niej kimś ważnym.- Nie wiem, co sobie ubzdurałeś, ale nie kocham się z facetami poznanymi kilka minut wcześniej. Proszę, wyjdź.Postąpiłem krok do przodu. Cofnęła się, ale napotkała plecami ścianę. Sięgnęła ręką ku leżącej na szafce na buty komórce. Byłem szybszy. Wykręciłem jej dłoń i naparłem na nią swym ciałem. Nasze usta znów się złączyły. Wolną dłonią zablokowałem drugą rękę Wisienki. Ugryzła mnie w wargę. Zirytowany oderwałem się od niej i wymierzyłem celny policzek zaróżowionej z wściekłości dziewczynie.- Widzę, że kręci cię niegrzeczna miłość. Dobrze, nie będę gorszy od ciebie.Objąłem jej uda i zaniosłem ją do pokoju. Uklęknąłem ciężko, rzucając ją na ziemię. Wpatrywałem się w leżącą, młodą i świeżą kobietę. Jagódka… prawie jak Wisienka. Poderwałem spódniczkę ukochanej. Ujrzałem brązowe pończochy przyczepione napiętymi tasiemkami do bawełnianego paska. Zmysłowa, erotyczna bielizna… Przypomniałem sobie, że tego dnia miała wstąpić do Rafała na małe co nieco. To tłumaczyło wszystko. Brązowe, koronkowe majteczki. Szparka od wzgórka do rowku między pośladkami. Idealne na szybki numerek. Wsunąłem trzy palce w otworek w figach. Dotknąłem delikatnie owłosionej muszelki. Jagodzia drgnęła. Wszedłem w nią. Świadcząca o dziewictwie błonka przepuściła tylko jeden palec. Reszta musiała obejść się smakiem.- Proszę, zostaw mnie! – krzyknęła i wybuchła niepohamowanym płaczem. Chciała mi się wyrwać, ale szybko przycisnąłem ją wolną ręką do szkarłatnego dywanu.- Nie chcesz mnie? Odrzucasz mężczyznę, który uratował cię od zgrai bandytów?- Doceniam to, ale nie chcę odpłacać się w ten sposób. Nie teraz. Nie wiesz, że na miłość trzeba zasłużyć?Zatkałem jej usta. Zawrzała we mnie krew.- Jesteś niewdzięczną suką, wiesz? Niejedna obciągnęłaby mi już w progu za to, co dla ciebie zrobiłem. W takim razie potraktuję cię jak sukę.Wyjąłem z niej dłoń i usiadłem na jej brzuchu niczym w siodle. Rozpiąłem i wyjąłem pasek ze szlufek, po czym zsunąłem spodnie i bokserki z bioder. Uwolniona męskość wystrzeliła pożądliwie w górę. Nim zdążyła zaprotestować, zarzuciłem sukienkę na jej brzuch, rozchyliłem nogi Jagódki i przytknąłem główkę do dziewiczej szparki. Położyłem dłonie na ramionach obiektu mych żądz. Schyliłem ku niej głowę.- Za chwilę staniesz się kobietą. Nie będziesz już suczką, a dorosłą suką. Moją suką.Wszedłem w nią, łamiąc wszelki opór. Ciasna i sucha szparka broniła się, ale przegrała z samczym pożądaniem. Krzyk rozprawiczonej studentki rozległ się w mieszkaniu. Po krótkiej rozgrzewce moje biodra zaczęły pracować w tempie nadawanym przez wieloletnią abstynencję. – Nie! Przestań! – powtarzała przy każdym pchnięciu. Łzy rozmazały makijaż. Wyglądała jeszcze piękniej. Zerwałem z niej stanik. Uwolnione, rozbujane półkule przykuły mój wzrok. Bordowe, małe i miękkie sutki otoczone były pomarszczonymi aureolkami. Biust falował przy każdym moim ruchu. Ugryzłem delikatną, jedwabiście gładką skórę. Wpiłem się zębami w miękkie jabłka miłości. Szczególną uwagę poświęciłem sutkom, które pomimo usilnych starań nie twardniały, nie pyszniły się swym pięknem, nie zdobiły najpiękniejszych piersi na Ziemi, nie zdradzały zwierzęcej żądzy, którą czuła do mnie, jak ja do niej. Jej suche wnętrze wciąż stawiało opór, ale i tak nie mogło wygrać z siłą mych lędźwi.Wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Miałem ochotę pobawić się jeszcze ciałem mej nimfy, bogini seksu, rozdziewiczonej świątyni namiętności. Wyszedłem z niej i przewróciłem Jagódkę na brzuch. Chwyciłem pełne biodra, nasycając zmysły aksamitną skórą i ciepłem kobiecego ciała. Uniosłem w górę rozkoszny tyłeczek. Spomiędzy dwóch ściśniętych fałdek wystawały krawędzi różowych płatków. Znów naparłem na do niedawna niezdobytą redutę. Zakwiliła cicho. Moja kochana kobietka, już pożądała mej obecności w swym wnętrzu. Wszedłem cały. Moment zetknięcia się mojej moszny z jej łonem stał się symbolem jej całkowitego oddania naszej namiętności. Pochyliłem się do przodu, ujmując jej piersi w dłonie.- No, kochaniutka, stań ładnie na rączkach, zachowaj się jak dobra suczka i pozwól się przelecieć na pieska. – wyszeptałem wprost do schowanego w zwichrzonych włosach uszka. Pociągając nosem i pojękując wykonała polecenie. Przywarłem torsem do jej pleców i zacząłem posuwać moją samicę. Nieopisane przeżycie. Cofałem się tylko kilka centymetrów i z triumfem zwierałem znów swe biodra z pośladkami Jagody. Opuszkami kciuków i palców wskazujących ciskałem zimne sutki. Dyszałem wprost do jej ucha, opierając brodę na ramieniu mojej Wisienki. Taka czysta, taka dziewicza, niewinna, ciasna, zawstydzona… Zhańbiona? Zgwałcona? Nie! Kochana. Kochana w najpiękniejszy sposób. Swą bezbrzeżną miłość wlałem w najgłębsze zakamarki mego skarbu. Naparłem na nią z całych sił, aż poczułem wargi obejmujące nasadę mego członka i spocone, drgające pośladki na swym łonie. Przytłoczyłem ją swą miłością. Padła na twarz, zanosząc się płaczem. Opuściła biodra na dywan. Leżałem na niej z kurczącym się penisem w zalanej nasieniem szparce.Płacz za straconym dziewictwem, skażoną niewinnością… Przerywane spazmami jęki. Tak bardzo żałowała straconej świeżości, a mimo to przyjęła mnie i mą ofiarę złożoną wprost w nowo odkrytych zakątkach jej ciała… Zasnąłem wtulony w mą Wisienkę, Jagódkę, sukę, czy po prostu kobietę.Nie słyszałem dzwonka do drzwi. Ci sami funkcjonariusze, którzy odprowadzali skinów do radiowozu, tym razem skuli mnie nagiego i zawieźli na komisariat. Znęcali się nade mną. Skurwysyny. Tłumaczyłem im po stokroć, że ją kocham i należymy tylko do siebie, do nikogo innego. Nie słuchali, nie rozumieli. Sąd też nie rozumiał. Psycholodzy też nie zrozumieli. Nie nazwali mego uczucia miłością, lecz upośledzeniem emocjonalnym. Dziesięć lat… Pięćdziesiątka zastanie mnie w czasie odsiadki. Trudno.Sapanie Józka i spazmy jego penisa odczuwane przez moje zwieracze informowały, że zbliża się koniec. Ciepły płyn zmieszał się z fekaliami w mej miednicy. Zadowolony facet poklepał mnie po plecach, klepnął w pośladek i pozwolił położyć się do łóżka.Jeszcze tylko dwa miesiące… A potem znów się spotkamy i będzie nam lepiej, niż kiedykolwiek innym zakochanym.— — — — —Posłowie:Nie spodziewam się docenienia tego opowiadania, ale chęć napisania go siedziała we mnie od wielu tygodni i postanowiłem dać upust najbardziej chorym wyobrażeniom, jakie mogą powstać w głowie mężczyzny.

Paweł był dorastającym chłopcem. Miał 17 lat, nie dawno zdał prawo jazdy. Jego mama, 37-letnia Joanna ucieszyła się, bo właśnie miała w sobotę jechać na ślub swojej młodszej przyjaciółki. Było to w innym mieście. O trzy godziny jazdy samochodem. Sama nie miała prawa jazdy, a mąż Henryk nie mógł jej zawieźć. Musiał być tego dnia w pracy. Postanowili więc, że Paweł ją zawiezie. To będzie jego pierwsza tak daleka trasa.Joanna postanowiła na tę okazję włożyć swoją nową suknię. Nie chciała jednak pognieść jej przez trzy godziny jazdy w samochodzie. Zdecydowała więc, że na podróż ubierze się normalnie, wygodnie, a przed ślubem przebierze się. Było ciepłe lato. Założyła bluzkę i spódniczkę kończącą się tuż nad kolanami. Suknię zapakowała do kartonu i włożyła do bagażnika. Wyjechali.Trasę przejechali bez niespodzianek. Paweł prowadził pewnie. Co jakiś czas zerkał tylko na nogi swojej mamy. Joanna była bardzo atrakcyjna. Miała bardzo zgrabne nogi. Teraz trochę jej cierpły. Poprawiała więc je co jakiś czas. Zakładała nogę na nogę. Zdejmowała, znowu zakładała. Prostowała je i zginała w kolanach. Za każdym ruchem krawędź jej spódniczki nieznacznie posuwał się od kolan do góry. W końcu zasłaniała jej uda tylko do połowy. Paweł musiał się powstrzymywać, aby mu nie stanął. Mama na pewno by to zobaczyła. Gdy zbliżali się do docelowego miasta Joanna zaczęła się zastanawiać, gdzie mogłaby się przebrać. Jechali przez las. W końcu poprosiła syna, aby skręcił w najbliższą drogę w bok i wjechał nieco w głąb lasu. W kościele nie będzie się gdzie przebrać. Zrobi to tutaj, w jakimś zagajniku. Paweł zjechał w bok i wjechał jakieś 100 metrów w las. Zatrzymał się. Mama wyjęła z bagażnika suknię i oddaliła się między drzewa. Paweł miał dylemat. Zostać przy samochodzie, czy iść za nią. Miał wielką ochotę ją podglądać gdy się przebiera, ale bał się, że go zauważy. Został więc. Po jakimś czasie mama wróciła. Wyglądała oszałamiająco. Suknia była długa do kostek, ale z wycięciem z boku do połowy uda. U góry miała głęboki dekolt. Jej duży biust mocno uwydatniał się pod obcisłym materiałem. Od razu zauważył, że nie było pod spodem stanika. A przecież wcześniej go miała. Musiała więc go zdjąć. Zrobiło mu się gorąco na myśl, że gdyby ją podglądał to zobaczyłby jej piersi. Nagie. To było jego marzenie od dawna. Żałował, że nie poszedł za nią. Wsiedli do samochodu. Przy wsiadaniu jedna noga mamy wydostała się spod sukni przez głębokie rozcięcie. Zobaczył ją prawie w całej krasie. Do połowy uda, a nawet wyżej. Mało nie brakowało, a zobaczyłby jej majtki. Znowu prawie miał wzwód. Joanna zasłoniła ją szybko. Wyjechali na drogę asfaltową i skierował się w stronę miasta.Ślub trwał jakieś dwie godziny. Mama poszła na uroczystość. Paweł w tym czasie pochodził sobie po mieście. Wypił jakąś Colę, zjadł lody, pączka. Później wrócił do samochodu, włączył radio i czekał na mamę. Wróciła. Wsiadła do samochodu. Znowu suknia zsunęła się ukazując mu jej nogę. Paweł w tym czasie był pochylony poprawiając sobie but. Patrząc na nią pod tym kątem zobaczył teraz również jej majtki. Biała delikatna koronka. Znowu szybko zasłoniła nogę suknią. Wyjechali za miasto. Jeszcze dwa razy suknia zsunęła jej się z nogi.”Zjedź do lasu tam gdzie wtedy” – poleciła – „przebiorę się z powrotem”.Paweł już był podniecony. Teraz pójdzie za nią. Teraz zobaczy te cudowne piersi. Zobaczy ją w samych koronkowych majtkach. Wjechał w las, przejechał jakieś dwieście metrów i zatrzymał się.Mama wyszła z samochodu i podeszła do bagażnika. Pochyliła się wyjmując spódnicę i bluzkę. Przez duży dekolt widział znaczną część jej dużych okrągłych półkul. Po chwili oddalała się między drzewa. Chwilę odczekał i ruszył za nią. Trzymał się w bezpiecznej odległości. Joanna szła jakiś czas. W końcu uznała, że odeszła dostatecznie daleko. Zatrzymała się. Bluzkę i spódnicę, które trzymała w ręku powiesiła na gałęzi. Paweł przykucnął za krzakiem. Widział ją bardzo dobrze. Ona z kolei nie mogła go zauważyć. Sięgnęła rękoma do tyłu, do zamka. Odpięła go. Stała tyłem do Pawła. Zobaczył jej nagie plecy. Zobaczył jak zsuwa suknię z ramion. Od pasa w górę była już naga. Pawłowi stanął. Dotknął przez spodnie wypukłości i zaczął się onanizować. Mama tymczasem zsunęła suknię z bioder na ziemię. Cały czas stała była tyłem do Pawła. Widział jej cudowną pupcię w delikatnych majtkach. Wypięła się pochylając się i podnosząc suknię. Gdy wieszała ją na gałęzi obok swojego ubrania odwróciła się bokiem do Pawła. Teraz zobaczył jej piersi. Były duże, cudowne, miały idealny kształt. Rozpiął rozporek, wsunął dłoń do środka i onanizował się przez slipki. Joanna odeszła dwa kroki w bok, szybkim ruchem zsunęła majtki i przykucnęła. Paweł widział jej ciemny trójkącik na podbrzuszu. O mało się nie spuścił. Gdy skończyła swoją potrzebę, wstała i podciągnęła majtki. Joanna podeszła do ubrania. Założyła spódnicę, potem stanik i bluzkę. Wciągnęła bluzkę do spódnicy, wzięła suknię na ręce i ruszyła z powrotem do samochodu. Paweł szybko ruszył też z powrotem. Biegł ostrożnie, aby mama go nie zauważyła. Dobiegając do samochodu zapinał rozporek. Mama przyszła niczego nie podejrzewając. Paweł stał przy otwartym bagażniku. Włożyła suknię do kartonika i wtedy zauważyła wypukłość w jego spodniach. Spojrzała na niego. Zaczerwienił się i spuścił oczy.”Podglądałeś mnie?” – spytała ostrym tonem. Poczuła, że też się czerwieni – ze wstydu. Oto jej syn widział ją prawie całą nagą.”Co ty sobie myślisz. Porozmawiamy w domu. Ojciec nie będzie zachwycony. Chciałeś zobaczyć mnie w majtkach? Proszę!” – chwyciła brzeg spódnicy w obie ręce i zadarła ją do góry. Teraz widział z bliska jak jej ciemne włoski prześwitują przez delikatną koronkę. Majtki dokładnie opinały jej ciało, więc zobaczył zarys jej intymnej szparki. Opuściła spódnicę.”A teraz do samochodu. Jedziemy.” – Tego jednak było Pawłowi za wiele.W dwóch krokach doskoczył do niej. Chwycił obiema rękoma za jej piersi. Joanna krzyknęła i cofnęła się. Paweł popchnął ją na samochód. Oparła się plecami o bok samochodu. Nie miała się już dokąd cofać. Paweł znowu doskoczył do niej i chwycił za piersi. Nie mieściły mu się w dłoniach. Były cudownie miękkie.”Przestań natychmiast!” – rozkazała ostrym tonem. Lecz Paweł złożył na jej ustach gorący pocałunek. Próbował rozpiąć guzik jej bluzki, ale ręce mu się trzęsły. Jednym ruchem rozerwał wszystkie guziki. Rozchylił bluzkę ukazując jej piersi w delikatnym, prześwitującym staniku. Widział wyraźnie ciemne brodawki. Znowu zaczął pieścić jej piersi. Znowu zamknął jej usta pocałunkiem. Biodrami napierał na jej biodra. Ocierał się swoją męskością o jej brzuch i podbrzusze. Czuła wyraźnie jak mu stoi i jak bardzo jest podniecony. Pod wpływam pieszczot piersi, Joannie zesztywniały brodawki. Przyjemne ciepło promieniowało stąd na jej ciało. Paweł jedną ręką sięgnął pod jej spódnicę. Po tylnej stronie uda dotarł na jej pośladek. Przycisnął ją jeszcze mocniej do siebie. Po chwili lekko się odsunął. Dotknął dłonią jej brzuszka i zsunął ją w dół. Joanna próbowała protestować, ale trzymał ją mocno. Po podbrzuszu dotarł do jej muszelki. To było cudowne uczucie. Dotykać ją przez majtki w tym miejscu. Była taka delikatna. Taka gorąca. Joanna czuła, jak ogarnia ją słabość. Już nie miała siły protestować. Soki rozkoszy zaczęły wyciekać z jej wnętrza. Paweł to poczuł. Jeszcze bardziej go to podnieciło. Odsunął cienki pasek materiału majtek na bok. Teraz już bez przeszkód mógł pieścić jej cipkę. Rozcierał jej soki dookoła. Joanna mdlała. Dreszcze rozkoszy przeszywały ją raz po raz. Jej oddech stał się szybki, głęboki. Paweł czuł go na swojej twarzy. A więc teraz ją ma, pieści ją, dotyka. Jest taka delikatna, gorąca, rozkoszna, kobieca… Wsunął delikatnie jeden palec w jej cipkę. Poczuł jak zadrżała. Wysunął i wsunął dwa. Znowu dreszcz rozkoszy. Posuwał ją tak dwoma palcami przez chwilę. Joanna objęła go ramionami, mocno i przytuliła się do niego. Domyślił się, że zaraz będzie szczytować. Przerwał pieszczoty i wyjął rękę spod spódniczki. Rozpiął spodnie. Chciał ją poczuć bardziej, mocniej, przez cienkie slipki, a nie przez grube jeansy. W tym momencie Joanna przyszła do siebie. Odepchnęła go i odskoczyła dwa kroki w bok.Paweł ruszył za nią. Byli teraz przy masce samochodu. Joanna stała przodem do samochodu, Paweł za nią. Popchnął ją na maskę. Upadła na nią wypinając tyłeczek. O to chodziło Pawłowi. Rozpiął spodnie szerzej, zadarł spódniczkę do góry i chwycił ją za biodra. Przywarł mocno do jej pupci. Czuł teraz jej pośladki poprzez swoje i jej majtki. Wsunął dłonie pod jej ciało sięgając piersi. Czuł wyraźnie sterczące sutki przez materiał stanika. Biodrami naparł na jej tyłeczek. Ocierał się o nią, co sprawiało mu coraz większą rozkosz. Przerwał na moment. Rozsunął nieco jej nogi i wsunął dłoń między jej uda, docierając do jej muszelki. Majtki były w tym miejscu całkowicie mokre. Znowu odsunął na bok cienki materiał. Znowu dobrał się do jej szparki. Wsunął jej dwa palce. Tym razem na całą głębokość. Joanna jęknęła. Zaczął znowu ją w ten sposób posuwać. Drugą dłoń ciągle trzymał na jej piersi. Po jakimś czasie przerwał. Sięgnął do swoich slipek i wyjął z nich swoją wyprężoną lancę. Joanna nie wyrywała się. Leżąc na masce nie widziała co robi z tyłu za nią, nie miała jednak siły protestować. W pewnej chwili poczuła, jak coś twardego, gorącego, długiego, a jednocześnie śliskiego wsuwa się między jej uda. Już wiedziała co to jest. „O Boże, nie!” – pomyślała. „Zaraz wejdzie we mnie, przeleci mnie.” Nie mogła się jednak ruszyć. Jego penis sunął między udami w górę. Dotarł w końcu do jej intymnej groty rozkoszy. Paweł zatrzymał się na moment i pomógł sobie dłonią odsuwając jeszcze mocniej na bok pasek jej majtek. Dotknął czubkiem jej rozpalonych płatków i pocierał się o nie. Joanna drżała, a Paweł rozkoszował się tą chwilą. Zaraz w nią wejdzie, zaraz ją przeleci. Stało się jednak nieco inaczej.Oboje usłyszeli nagle warkot nadjeżdżającego samochodu. Od strony szosy nadjeżdźał terenowy Mitsubischi. Oboje stanęli prostując się i poprawiając swoje ubrania. Samochód podjechał do nich i zatrzymał się. Zauważyli na drzwiach emblemat Straży Leśnej. Dwoje mężczyzn w zielonkawych mundurach wysiadło. W samochodzie pozostał jeszcze jeden. Na twarzach mieli ironiczne uśmieszki.”Proszę, proszę, gruchać im się zachciało. I to gdzie? Tu w lesie, w naszym rewirze. Wiecie, że jest zakaz wjazdu do lasu? Dokumenty proszę.” – Jego głos stał się stanowczy.Dowódca patrolu zbliżył się do Joanny z zagadkowym uśmiechem. Joanna opuściła spódnicę, ale nie zdołała zapiąć rozerwanej bluzki. Przytrzymywała teraz ręką jej złączone krawędzie. „Nie wstydź się, pokaż co tam masz.” Chwycił w nadgarstkach jej ręce i rozsunął. Niesforna bluzka rozchyliła się odsłaniając częściowo pełne piersi w koronkowym staniku.”Śliczne, mogę dotknąć?” – Nie czekając na odpowiedź puścił jej jeden nadgarstek, a chwycił w zamian za pierś. „Zostaw ją!” Głos Pawła był stanowczy i ostry. Jednocześnie zrobił dwa szybkie kroki w kierunku dowódcy. Drugi strażnik doskoczył do Pawła i wykręcając mu rękę unieruchomił go skutecznie.”Dokąd to. Wszystko popsujesz. Nie chcemy wlepić wam mandatu, ale jakąś zapłatę musicie nam dać”. Joanna zaczęła się wyrywać. W międzyczasie podszedł do niej od tyłu trzeci mężczyzna, który do tej pory siedział w samochodzie. Chwycił kobietę i wykręcając jej obie ręce do tyłu skutecznie ją unieruchomił. Teraz dowódca mógł bez przeszkód rozchylić jej bluzkę. Przez moment napawał się widokiem jej cudnych piersi w staniku. Po tym wysunął ręce i chwycił w nie jej dwie brzoskwinki. Pieścił je delikatnie. Joanna nie miała możliwości się wyrwać. Zamknęła więc oczy i poddawała się biernie. Za to Paweł wyrywał się jak opętany.”Zostaw ją, sukinsynu”.Mężczyzna, który go trzymał szybko jednak opanował sytuację. Oparł teraz chłopca plecami o jakieś cienkie drzewo i skuł mu ręce kajdankami z tyłu przypinając go w ten sposób do drzewa.”Teraz sobie trochę popatrzysz”.Paweł miotał się, ale był bezsilny. W międzyczasie tamci dwaj zdjęli Joannie bluzkę. Oboje dobierali się do jej piersi. Doszedł do nich ten trzeci.Zaprowadzili Joannę do jej samochodu i położyli ją na plecach na masce. Spódniczka powędrowała do góry odsłaniają delikatne majtki. Rozłożyli jej nogi szeroko. Zobaczyli cudowny widok jej szparki, do której ściśle przylegał materiał majteczek. Przez chwilę sycili wzrok widokiem kobiety w bieliźnie, po czym ich ręce zaczęły wędrować po całym jej ciele. Najdłużej zatrzymywały się na piersiach, udach i łonie. Joanna miała oczy zamknięte. Ciężko oddychała. Jeden z mężczyzn usadowił się między jej nogami, pochylił się i zaczął lizać jej majtki. Pozostała dwójka musiała zadowolić się piersiami. Wsuwali dłonie pod stanik, aby dotknąć nagich sutków. Były niesamowicie wyprężone. Paweł patrząc na to wszystko znowu się mocno podniecił. Nie mógł jednak nic innego robić. Tylko patrzeć. Ten, który lizał jej majtki musiał odsunąć materiał i dobrać się do jej nagiej norki, bo nagle Joanna wygięła się w łuk wypinając piersi do przodu. W końcu mężczyzna przestał i wyprostował się. Rozpiął jej spódniczkę i zdjął odrzucając na bok. To samo zrobił z majtkami. Znowu rozchylił kobiecie nogi tak szeroko jak tylko się dało.Pomogli mu w tym koledzy. Jej cipka była teraz naga, wystawiona całkowicie na ich widok. Mężczyzna rozpiął swoje spodnie, wyjął wyprężonego do granic możliwości penisa i zbliżył się do Joanny. Dotknął śliską główką jej płatków. Poczuł jak zadrżała. Przez chwilę drażnił ją u wejścia do jej groty rozkoszy, po czym wszedł w nią na trochę. Joanna jęknęła. Paweł był maksymalnie podniecony. Mężczyzna wysunął się z jej szparki, po czym wszedł, znowu powoli, na całą głębokość. Joanna znowu jęknęła. Powoli, delikatnie zaczął ją posuwać. Jego koledzy nie wytrzymali i rozerwali Joannie stanik. Teraz leżała tu przed nimi całkowicie naga. Zaczęły się ostre pieszczoty jej piersi. Joanna maksymalnie podniecona czuła nadciągającą rozkosz. Mężczyzna, który ją posuwał też dochodził. Jeszcze parę ruchów i wystrzelił do jej wnętrza gorące soki. W chwilę po tym poczuł jej rytmiczne skurcze. Posuwał ją jeszcze przez chwilę, wolniej i wolniej… Teraz drugi mężczyzna podszedł do jej krocza z wyprężonym penisem. Bez żadnych wstępów wszedł w nią na całą długość. Był bardzo napalony i chciał tylko jednego – szybkiego, ostrego zwierzęcego seksu. Rżnął ją przez minutę, po czym wystrzelił. Joanna wiła się pod nim w spazmach rozkoszy. Paweł myślał, że zaraz nie wytrzyma, że też wytryśnie. Mężczyzna wyszedł z niej. Lepka sperma wypłynęła stróżką z jej szparki. Trzeci postawił ją, obrócił tyłem do siebie, ustawił w szerokim rozkroku i pchnął na maskę samochodu. Podparła się rękoma. Dobrał się do jej szparki od tyłu. Chwilę pieścił ją ręką, po czym wyjął swoją lancę ze spodni. Wszedł w nią jednym ruchem bioder. Joanna wygięła się w łuk odchylając głowę do tyłu. Mężczyzna przywarł mocno do jej pośladków. W dłonie chwycił jej piersi i zaczął ją rżnąć. Trwało to jakąś chwilę. Oboje sapali i jęczeli głośno. Robił to dość gwałtownie, prawie brutalnie. W końcu wytrysnął w nią. Joanna opadła na maskę ciężko dysząc, on na Joannę.Pozostali dwoje obserwowali przez ten czas Pawła.”Chłopak nie może wytrzymać. Dajmy mu się też zabawić. Nie bój się, nie pominiemy twojej kolejki.” Podeszli do Pawła i odpięli od drzewa. Trzymali go jednak mocno, aby się nie wyrwał. Z powrotem skuli go kajdankami na plecach i podprowadzili do Joanny. Ten trzeci rozpiął mu spodnie i zdjął razem ze slipkami. Penis Pawła sterczał w niewyobrażalnym wzwodzie.”Nie, proszę, zostawcie go” – nikt nie zważał na protesty Joanny.Podprowadzili go do tyłeczka Joanny. Jego penisa ulokowali między jej rozwartymi udami.”No dalej, weź ją. Będzie cała twoja”. – Paweł dotknął śliską główką jej płatków. Czuł gorąco i żar z jej szparki. Jeżeli do tej pory miał jakieś opory, to teraz one ostatecznie zanikły. Wszedł w nią. Czuł niesamowitą wilgoć i żar. Wsuwał się głębiej i głębiej. Do końca. Wysunął się i znowu wsunął. I jeszcze raz. I jeszcze. Teraz ją ma, teraz ją posuwa…”Stop. Wystarczy.” – Odsunęli go. Joannę obrócili na plecy do poprzedniej pozycji i rozsunęli jej uda.”Teraz weź ją w ten sposób.” Znowu podprowadzili go do jej rozwartego krocza. Tym razem zdjęli mu kajdanki. Nie walczył. Nie teraz. Był zbyt podniecony, aby myśleć o czymś innym niż o seksie. Jednym ruchem ją posiadł. Dłonie położył na jej piersiach. Pieścił je posuwając ją jednocześnie rytmicznie. Joanna czuła znowu zbliżający się orgazm. Objęła go rękoma i nogami. Przycisnęła mocno do siebie jakby chciała go wessać całego do środka. W takim mocnym uścisku Paweł eksplodował w jej wnętrzu, czując jednoczesne skurcze jej orgazmu. Rżnął ją jeszcze przez moment przedłużając chwilę rozkoszy. W końcu wyczerpany położył się na jej nagim ciele.Oboje byli tak zaaferowani gorącym seksem, że nawet nie zauważyli, jak trzej mężczyźni wsiedli do samochodu i odjechali. Joanna pomyślała, że to wreszcie jest koniec. Chciała wydostać się spod Pawła. Ale chłopiec leżąc na nagiej kobiecie, czując jej rozpalone ciało pod sobą odzyskiwał siły. Nie pozwolił się jej wyrwać. Jego penis znowu sterczał w pełnej gotowości. Chwycił ją za nadgarstki i przycisnął jej ręce do maski samochodu nad głową. Znowu wszedł w jej rozpaloną cipkę. Znowu zaczął ją posuwać. Joanna zaczęła znowu ciężko dyszeć. Nie broniła się. Zgrała rytmiczne ruchy bioder z jego ruchami. Nigdy nie przeżyła takiej rozkoszy jak dzisiaj. A teraz znowu czuła jego twardy organ w swoim wnętrzu. Znowu ją posuwał, znowu zespolili się w szalonym galopie, spragnieni ostrego, zwierzęcego seksu…


  • RSS